X

Lublin 700 lat Lublina UMCS
Kolejny kroczek w kierunku awansu zrobiony

Kolejny kroczek w kierunku awansu zrobiony

W pierwszym spotkaniu II rundy play-off rozgrywek 2. Ligi Koszykówki Mężczyzn, AZS UMCS Lublin pokonał we własnej hali Politechnikę Gdańską 69-65. Najskuteczniejszy w zespole z Lublina byli Mateusz Wiśniewski i Piotr Jagoda (17). Rewanż w sobotę w Gdańsku. Rywalizacja toczy się do dwóch wygranych.

 

Wynik spotkania otworzyli goście, a konkretnie Łukasz Jaśkiewicz (0-2). W odpowiedzi trafił Mateusz Wiśniewski (2-2). Zaraz po nim celnością z dystansu popisał się rozgrywający akademików, Patryk Wydra (5-2). Zawodnicy urządzili sobie koncert “trójek”. Gospodarze wygrywali już 11-5. Straty odrobił Kamil Hanke, który najpierw rzucił zza łuku, a potem wykorzystał jeden z dwóch osobistych (11-9). W połowie pierwszej kwarty było 14-9. Swoją drugą tego wieczoru celną próbę z dystansu oddał Piotr Jagoda. Przyjezdni zdołali jednak zbliżyć się do gospodarzy na jedno oczko na niecałe trzy minuty przed ostatnią syreną spotkania (16-15). Akademicy dzięki Michałowi Marciniakowi i Bartoszowi Mudzie zdołali ponownie delikatnie odskoczyć (20-15). Ostatecznie wynik pierwszej odsłony ustalił Adam Brenk (20-17).

Drugą odsłonę akcją “2+1” rozpoczął Michał Marciniak (23-17). Dla rywali jeden rzut wolny wykorzystał Filip Pruefer (23-18). W kolejnym fragmencie ponownie punktowali jednak akademicy (27-18). O czas dla swojej ekipy po dwóch minutach gry poprosił trener Rafał Knap. Po nim to zielono-biali podwyższyli rezultat. Efektownym wsadem popisał się Bartosz Muda (29-18). Po drugiej stronie piłkę w koszu umieścił Brenk (29-20). Tym razem przerwę na żądanie wziął trener AZS-u, Przemysław Łuszczewski. Po powrocie na parkiet jako pierwszy trafił Brenk (29-22). Odpowiedział Muda i gospodarze prowadzili 31-22. W kolejnym fragmencie lepiej jednak spisywała się Politechnika. Na nieco ponad dwie minuty tracili do lublinian zaledwie dwa oczka (32-30). Ostatecznie po pierwszej połowie AZS wygrywał 33-31.

Po zmianie stron pierwszy spod kosza trafił Adam Myśliwiec (35-31). Skutecznymi wolnymi odpowiedział Jaśkiewicz (35-33). Wynik cały czas był bardzo zbliżony, jednak to gospodarze mieli minimalną przewagę. Sześć minut przed ostatnią syreną trzeciej kwarty prowadzili 39-36. Dzięki trafieniu Wiśniewskiego zrobiło się 41-36. Niewielka zaliczka po stronie gospodarzy utrzymywała się w dalszej części tej kwarty. Na dwie minuty przed końcem akademicy wygrywali 44-40. Różnica wzrosła dzięki Wiśniewskiemu. Gdy minutę przed końcem trafił “za trzy” było 50-42. Przed ostatnimi dziesięcioma minutami podopieczni trenera Łuszczewskiego prowadzili 50-44.

W nich na początku dwa oczka zdobył Jan Sobiech (52-44). Odpowiedział Daniel Gołębiowski (52-46). Dla gospodarzy równo z syreną oznaczającą koniec czasu na akcję, rzut z dystansu wykonał Myśliwiec. Ku uciesze kibiców piłka znalazła się w koszu (55-46). Gdy po rzucie Sobiecha miejscowi wygrywali dziesięcioma oczkami (57-47), trener gości wziął czas. Szłapka, Jaśkiewicz i Hanke doprowadzili do stanu 57-53. Czas wziął trener miejscowych. Po nim jednak to Pruefer trafił do kosza (57-55). Sytuację uspokoił nieco Wiśniewski (59-55). Dla Politechniki jeden rzut wolny wykorzystał Hanke (59-56). Gospodarze po punktach Marciniaka odskoczyli na pięć oczek (61-56), ale szybko gdańszczanie złapali kontakt (61-58). Dzięki akcji “2+1” Jagody akademicy znowu mieli pewien zapas (64-58), jednak znowu trafili goście (64-60). Trener Łuszczewski wziął czas. Parkiet opuścił Wiśniewski, który nabawił się urazu. Po powrocie “trójkę” rzucił Jagoda i to szkoleniowiec przyjezdnych poprosił o przerwę (67-60). Do końca zostało półtorej minuty. W nich zielono-biali nie roztrwonili wypracowanej przewagi i wygrali 69-65

- Wyszedł brak doświadczenia w naszym zespole. Politechnika grała dobrze w obronie, często ją zmieniała. Wydawało się, że będziemy na to gotowi. Na treningach wszystko wychodziło, ale w meczu był problem z przeniesieniem piłki w pole ataku. Styl nie za bardzo mi się podobał i zapewne publiczności też. Było dużo szarpanej koszykówki, ale najważniejsze jest zwycięstwo - komentuje trener AZS UMCS Lublin, Przemysław Łuszczewski.

- To był ciężki mecz, ale nastawialiśmy się na taki. Do tego poniedziałek nie jest typową porą. Niektórzy z zespołu pracują, więc zmęczenie mogło mieć jakieś przełożenie. Rywale przyjechali wczoraj około 17:00 bodajże. Może byli bardziej wypoczęci. Jednak już w rozgrzewce wypadł ich kluczowy gracz i to było dla nas ułatwieniem. My jednak nie zrealizowaliśmy celów taktycznych. Zastawiali na nas pułapki, na które byliśmy przygotowani, ale w nie wpadaliśmy. Nie wykorzystywaliśmy błędów rywala. Mieliśmy zbyt dużo strat, popełnialiśmy zbyt dużo fauli, dzięki którym Politechnika zdobywała punkty z linii rzutów wolnych. Tak naprawdę do końca ten wynik był na włosku - powiedział po meczu rozgrywający AZS UMCS Lublin.

 

AZS UMCS Lublin – Politechnika Gdańska 69-65 (20-17, 13-14, 17-13, 19-21)

AZS UMCS Lublin: Bartłomiej Nycz (DNP), Patryk Wydra (3), Szymon Strzałkowski (DNP), Adam Myśliwiec (6), Mateusz Prażmo, Jan Sobiech (4), Bartosz Muda (12), Szymon Jaworski, Mateusz Wiśniewski (17), Jakub Stefaniuk, Piotr Jagoda (17), Michał Marciniak (10).

Politechnika Gdańska: Jakub Derkowski (9), Kamil Hanke (10), Łukasz Jaśkiewicz (7), Daniel Gołębiowski (13), Adam Brenk (18), Kamil Samson (DNP), Daniel Szłapka (5), Adam Wąsowicz (DNP), Filip Pruefer (3), Robert Kolka (DNP), Jakub Rzepkowski.


fot. Michał Piłat

Autor: Kamil Wojdat

Wspierają Nas