X

Lublin 700 lat Lublina UMCS
Zwycięstwo! Akademicy pokazali charakter

Zwycięstwo! Akademicy pokazali charakter

W meczu ósmej kolejki rozgrywek 2. Ligi Koszykówki Mężczyzn (Grupa B), AZS UMCS Lublin mimo niełatwej sytuacji kadrowej pokonał we własnej hali Rosę Radom 82-77. Najwięcej punktów zdobył kapitan akademików, Adam Myśliwiec (27).

 

Spotkanie lepiej zaczęło się dla gospodarzy, którzy wyszli na czteropunktowe prowadzenie po rzutach z wolnego Adama Myśliwca oraz trafieniu Jana Sobiecha (4-0). Rosa zdołała wyrównać po około czterech minutach gry. Do stanu 8-8 skuteczną “dwójką” doprowadził Szymon Szymański. Kolejny fragment należał do akademików, którzy po rzucie za trzy punkty Myśliwca odskoczyli na pięć oczek (16-11). Inicjatywa jednak przechodziła z rąk do rąk w mgnieniu oka. Gospodarze po raz ostatni prowadzili w tej kwarcie na dwie minuty przed ostatnią syreną. Było wtedy 21-19 po trzypunktowym rzucie Sobiecha. Koszykarze z Radomia od tego momentu zdobyli osiem oczek, pozwalając drużynie trenera Przemysława Łuszczewskiego oddać tylko jeden celny rzut - do kosza równo z syreną trafił Patryk Wydra i to goście prowadzili po pierwszych dziesięciu minutach 23-27.

Po chwili odpoczynku zawodnicy rozpoczęli kolejną partię. Na początek dla Rosy trafił Norbert Ziółko (23-29). Lublinianie szybko jednak zareagowali i po czterech minutach gry na tablicy wyników było 32-32. Skuteczną “trójką” popisał się Myśliwiec. Niedługo potem wyszli na prowadzenie 39-27 po rzucie Wydry. O czas poprosił szkoleniowiec radomian - trener Dawid Mazur. Po nim jednak nadal to nasza ekipa punktowała rywali. Ostatecznie po dwóch kwartach AZS UMCS Lublin prowadził 49-42.

Trzecią odsłonę rzutem za trzy punkty otworzył Michał Marciniak (52-42). Kolejne pięć oczek zdobyli koszykarze Rosy i było 52-47. Po niecałych czterech minutach gry świetną akcją i efektownym wsadem popisał się Myśliwiec (56-47). Następnie goście popełnili faul techniczny, za który sędzia podyktował jeden rzut osobisty dla gospodarzy. Pewnie na punkt zamienił go Mateusz Wiśniewski (57-49). Akademicy dobrze spisywali się tego wieczora przy próbach z dystansu. Po jednym z takich rzutów w wykonaniu Piotra Jagody lublinianie wygrywali 60-49. Chwilę po tym, skutecznym odbiorem popisał się Marciniak, który pewnie wykończył akcję na 62-49. Przerwę na żądanie wziął trener Rosy. Po wznowieniu gry jego podopieczni zdołali zmniejszyć stratę do naszej ekipy i przed decydującymi dziesięcioma minutami AZS prowadził 65-58.

Czwarta kwarta zaczęła się od trafienia za trzy punkty zawodnika Rosy - Mateusza Szczypińskiego, dla którego była to już czwarta celna “trójka” tego wieczora (65-61). Gospodarze odpowiedzieli punktami Wiśniewskiego i Wydry (69-61). Kolejny raz “za trzy” trafił jednak Szczypiński (69-64). Riposta lublinian była identyczna. Tym razem “trójką” popisał nasz rozgrywający, Patryk Wydra (72-64). Kolejna akcja to kolejny celny rzut z dystansu - dla rywali punkty zdobył Szymański (72-67). Trener Łuszczewski poprosił o czas dla swojej ekipy. Do końca zostało niemal siedem minut. Czwarta kwarta obfitowała w trafienia z dystansu. Trzy oczka dla lublinian zdobył Wiśniewski (75-67). Końcówka spotkania nie odbiegała poziomem, od tego, co obserwowaliśmy wcześniej. Obie drużyny zafundowały nam bardzo dobre widowisko, po którym to lublinianie triumfowali 82-77.

- Przed meczem mieliśmy kilku kontuzjowanych graczy - Piotrek Jagoda zagrał na własną prośbę. Potrzebowaliśmy go, gdy Janek Sobiech nabawił się urazu już w trakcie dzisiejszego spotkania, Mateusz Prażmo też kontuzjowany, więc ten tydzień praktycznie nie trenowaliśmy ani razu pięciu na pięciu. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że to może być ciężki mecz w takiej sytuacji. Musieliśmy jednak sobie z tym poradzić. Chłopaki byli zaangażowani w spotkanie, ale mieliśmy swoje problemy. Na początku daliśmy sobie rzucić ponad dwadzieścia pięć punktów w pierwszej kwarcie - to jest naszą bolączką. Gdybyśmy troszkę agresywniej zaczęli ten mecz, mogliśmy wtedy wypracować sobie nieco większą przewagę. Fakt jest też taki, że po prostu nie mogliśmy mocno bronić, bo było nas tak naprawdę sześciu czy siedmiu zdrowych do gry, więc żeby uniknąć kłopotów z faulami, musieliśmy bardziej asekuracyjnie podchodzić do defensywy. Brawa dla całej drużyny za postawę i za to, że wytrzymali presję, bo jednak takie rzuty w końcówce za trzy punkty o tablicę, które wpadały rywalom, mogą podciąć skrzydła, a chłopaki dali radę - powiedział po meczu trener AZS UMCS Lublin, Przemysław Łuszczewski.

 

AZS UMCS Lublin - Rosa-Sport Radom 82-77 (23-27, 26-15, 16-16, 17-19)

AZS UMCS Lublin: Bartłomiej Nycz, Patryk Wydra (14), Szymon Strzałkowski (DNP), Adam Myśliwiec (27), Mateusz Prażmo (DNP), Jan Sobiech (16), Bartosz Muda (1), Szymon Jaworski, Mateusz Wiśniewski (10), Michał Marciniak (11), Piotr Jagoda (3).

Rosa-Sport Radom: Krystian Tyszka (DNP), Mateusz Szczypiński (23), Dawid Golus (8), Norbert Ziółko (8), Karol Nowakowski (2), Filip Kołakowski, Mateusz Zwęgliński (16), Łukasz Sobuta (1), Kacper Rojek, Szymon Szymański (11), Wojciech Wątroba (8).

 

fot: Michał Piłat

Autor: K.W.

Wspierają Nas