X

Lublin 700 lat Lublina UMCS
Co to był za mecz! Dziki w 1/8 finału Pucharu Polski!

Co to był za mecz! Dziki w 1/8 finału Pucharu Polski!

KU AZS UMCS Lublin zafundował swoim kibicom nie lada dreszczowiec. W 1/16 finału Halowego Pucharu Polski podopieczni trenera Artura Gadzickiego pokonali po dogrywce ekstraklasowe MKF Solne Miasto Wieliczka 8-7! Dziki pokazały charakter, bo w piętnastej minucie spotkania to rywale prowadzili już 1-5.

 

Początek spotkania był dosyć wyrównany, ale i otwarty. Obie strony próbowały zagrozić bramce rywala. W trzeciej minucie na prowadzenie wyszli gospodarze. Piłkę odbitą przez goalkeepera gości, Jana Zachariasza dobił Michał Ostrowski i zrobiło się 1-0. Długo na odpowiedź zespołu z Wieliczki nie trzeba było czekać. Dwie minuty po objęciu prowadzenia przez Dziki, do wyrównania, strzałem z ostrego kąta doprowadził Michał Skórski (1-1). Chwilę później arbiter uznał, że bramkarz AZS-u (Adrian Parzyszek) interweniował ręką za polem karnym, za co musiał opuścić plac gry. W jego miejsce pojawił się Paweł Furtak, a gościom został przyznany rzut wolny. Ten na gola zamienił Konrad Cebula (1-2). Goście wyraźnie chcieli pójść za ciosem. Szansę na bramkę miał też Wojciech Przybył, ale dobrze interweniował Furtak. Co nie wyszło Wieliczce tym razem, udało się tuż zaraz. Ponownie uderzał Przybył. Piłka minęła bramkarza gospodarzy i uderzyła w stojącego za nim Piotra Myszora. Po odbiciu się od gracza gości wpadła do bramki gospodarzy (1-3). Akademicy starali się zagrozić rywalom, ale to oni w dziesiątej minucie podwyższyli na 1-4. Strzelcem gola Michał Śląski. Gospodarze mieli swoje sytuacje, ale niestety nie przyniosły one efektu w postaci bramki. Na 1-5 w piętnastej minucie podwyższył Śląski i niektórym wydawać się mogło, że losy pojedynku są przesądzone. Akademicy szybko wzięli się w garść. Po pięknej kombinacyjnej akcji Grzegorza Fularskiego, Artura Sułka i Michała Ostrowskiego, piłkę w siatce umieścił Sułek (2-5). Takim też wynikiem zakończyła się pierwsza odsłona.

Po przerwie od początku wyraźnie przeważali zawodnicy trenera Gadzickiego. Pierwsze pięć minut nie zmieniło jednak rezultatu. Dziki swoją dobrą postawę po zmianie stron udokumentowały w 26 minucie spotkania. Gola na 3-5 po podaniu Łukasza Mietlickiego strzelił Grzegorz Fularski. Goście nim zdołali się otrząsnąć po stracie tej bramki, musieli się martwić o kolejną. Za faul na jednym z akademików sędzia podyktował rzut karny dla miejscowych. Do futsalówki podszedł Mietlicki i pewnym uderzeniem pokonał goalkeepera Wieliczki (4-5). Dziki wyczuły swoją szansę. Po golu kontaktowym dalej napierały na bramkę Zachariasza. W 31 minucie fenomenalnym podaniem do Jarosława Walęciuka przez 3/4 boiska popisał się Konrad Tarkowski, a ten pierwszy doprowadził do wyrównania 5-5! Na pięć minut przed końcem spotkania, za nadliczbową ilość przewinień (ponad pięć drużyny) przedłużony rzut karny został podyktowany dla zespołu gości. Interweniować próbował Furtak, ale piłka po jego rękach znalazła się w siatce. Autorem trafienia Wojciech Przybył (5-6). To nie podłamało jednak akademików. Dwójkowa akcja Grzegorza Fularskiego z Jakubem Wankiewiczem zakończyła się golem pierwszego z nich i znów był remis (6-6). Do końca zostało dwie minuty. To gospodarze mieli w nich inicjatywę, ale koniec mógł być smutny. Gdy na zegarach zostało kilka sekund, piłka znajdowała się pod bramką Wieliczki. Arbiter uznał jednak, że jeden z zawodników miejscowych przewinił. Ta decyzja wywołała niemałe emocje w hali Globus. Tak czy inaczej oznaczała, że goście mieli stanąć przed szansą na zakończenie widowiska z przedłużonego rzutu karnego. Do strzału już po ostatniej syrenie podszedł Mateusz Mroczka. Wszyscy w hali wstrzymali oddech. Kapitalnie interweniował w tej sytuacji Furtak, przedłużając tym samym szansę swojej drużyny na awans. Czekała nas dogrywka.

W drugiej minucie dodatkowego czasu gry prowadzenie akademikom po ładnym minięciu defensywy Wieliczki, dał Fularski (7-6). Chwilę później przed doskonałą szansą stanął Mateusz Szafrański, ale w dobrej sytuacji na oddanie strzału praktycznie do pustej bramki zdecydował się na podanie do Tarkowskiego. Zbyt duża koronkowość tym razem się nie opłaciła. AZS ciągle napierał. Groźnie było po strzale Wojciecha Boniaszczuka. Piłka powędrowała jednak obok bramki. Również MKF starał się wyprowadzać ataki, ale do przerwy to lublinianie wygrywali 7-6.

Decydujące pięć minut rozpoczęło się od naporu gospodarzy. W ósmej minucie po raz kolejny jednak faulowali akademicy i znowu przeciwnicy stanęli przed szansą na gola z przedłużonego rzutu karnego. Okazję na gola zamienił Michał Skórski (7-7). Minutę później taką samą sytuację, tylko że po drugiej stronie boiska miał Łukasz Mietlicki. Jego strzał obronił Zachariasz. Goście grali w osłabieniu po tym, jak za dyskusję z arbitrem z parkietu został usunięty Mroczka. AZS założył hokejowy zamek, który jednak nie przynosił efektu. W ostatniej minucie z akcją udało się nawet wyjść Wieliczce, ale błyskawiczną kontrę rozpoczął Furtak, który podał do Wankiewicza, a ten strzelił gola na 8-7. Do ostatniej syreny zostało niecałe trzydzieści sekund. Trener gości zdecydował się zdjąć bramkarza. To jednak już nie przyniosło korzyści i to AZS UMCS Lublin mógł świętować awans do kolejnej rundy Halowego Pucharu Polski!

- W przerwie powiedziałem chłopakom, że nie przegramy tego meczu, że nie możemy go przegrać. Wszyscy byliśmy bardzo zmotywowani, może czasami aż za mocno. W pierwszej połowie szybko straciliśmy bramki, ale powiedzieliśmy sobie, że nie odpuścimy. Ta bramka na 5-3 pozwoliła nam wrócić do meczu. Cieszę się, że zespół tak zareagował a nie inaczej przy niekorzystnym dla nas wyniku. To bardzo budujące. Puchar Polski traktujemy jako miłą przygodę i chcemy w nim grać jak najdłużej - powiedział po meczu trener KU AZS UMCS Lublin, Artur Gadzicki.

- Cała drużyna jest dzisiaj bohaterem. Po pierwszej połowie chyba mało kto się spodziewał, że wrócimy do tego meczu i to w takim stylu. To spotkanie kosztowało nas naprawdę wiele zdrowia, wiele sił, ale teraz jesteśmy chyba najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. To duży sukces. Graliśmy przecież z drużyną z ekstraklasy. Oni potrafią grać w futsal, a my im się przeciwstawiliśmy i wyszarpaliśmy to zwycięstwo. Teraz czekamy na kolejnego przeciwnika. Na pewno będziemy chcieli wygrać i awansować dalej - mówił na gorąco po meczu autor zwycięskiego trafienia, Jakub Wankiewicz.



AZS UMCS Lublin - MKF Solne Miasto Wieliczka 8-7 (2-5)

AZS UMCS Lublin: Adrian Parzyszek, Jakub Wankiewicz (50’), Mateusz Szafrański, Konrad Tarkowski, Jarosław Walęciuk (31’), Paweł Furtak, Michał Ostrowski (3’), Wojciech Boniaszczuk, Łukasz MIetlicki (27’), Grzegorz Fularski (26’, 38’, 42’), Maciej Welman, Artur Sułek (16’), Rafał Al-Swaiti.

MKF Solne Miasto Wieliczka: Jan Zachariasz, Piotr Myszor (7’), Wojciech Przybył (35’), Konrad Cebula (6’), Michał Skórski (5’ 48’), Mikołaj Wiewiorka, Mateusz Mroczka, Paweł Hady, Tomasz Bieda, MIchał Gąsior, Volodymyr Danyliuk, Michał Śląski (10’, 15’), Bartosz Szczepański, Konrad Furtak.

 

fot. Michał Piłat

Autor: K.W.

Wspierają Nas