Lublin 700 lat Lublina UMCS
Lider nie miał łatwo w Lublinie

Lider nie miał łatwo w Lublinie

W swoim szesnatym meczu na parkietach 2. Ligi Siatkówki Kobiet, LUK AZS UMCS Lublin uległ we własnej hali po bardzo dobrym spotkaniu liderowi rozgrywek, MKS San-Pajdzie Jarosław 1-3. Do urwania punktu zabrakło naprawdę niewiele.

 

Pierwsze punkty w spotkaniu padły łupem akademiczek, które po ataku Sylwii Obszyńskiej oraz bloku Pauliny Konop i Natalii Gieroby objęły prowadzenie 2-0. Zespół gości zdołał doprowadzić do wyrównania 4-4. Po ataku Katarzyny Stepko jarosławianki objęły prowadzenie 4-5. Odpowiedziała Adrianna Nejkauf i ponownie było remisowo (5-5). Trwała naprzemienna wymiana ciosów. Punkt Katarzyny Stepko (San-Pajda) sprawił, że na tablicy wyników było 7-7. W tym momencie gospodyniom udało się odskoczyć. Dwa błędy własne przyjezdnych i skuteczny blok akademiczek sprawiły, że podopieczne trenera Jacka Rutkowskiego wygrywały 10-7. Niestety tym razem seria przytrafiła się siatkarkom z Jarosławia, które zdobyły cztery oczka z rzędu (10-11). Szczęśliwie dla lublinianek błąd w kolejnej akcji popełniła Paulina Chmielarczyk, dzięki czemu możliwe było przejście przy wyniku 11-11. Chwilę później siatkę dotknęły akademiczki (11-12). Błąd z zagrywki popełniły jarosławianki i ponownie był remis 12-12. Kolejne pięć piłek powędrowało na konto LUK-u, dzięki czemu gospodynie wypracowały pokaźną zaliczkę przed końcówką seta. Najpierw skutecznie akcję zakończyła Paulina Konop, po niej punkt po błędzie oddały jarosławianki. W następnej akcji czujnością na siatce przy przechodzącej piłce wykazała się Magdalena Bogusz, a po niej dwa oczka zdobyła Natalia Gieroba. LUK wygrywał 17-12. Gospodynie złapały wiatr w żagle i nie pozwalały rywalkom na zbliżenie się. Z czasem zaczęły powiększać różnicę. Na 22-16 piłkę skończyła Obszyńska. Wszystkie kolejne akcje padły łupem gospodyń. Wynik seta z zagrywki ustaliła Magdalena Bogusz (25-16).

Druga partia rozpoczęła się od wyraźnej dominacji przyjezdnych. Drużyna prowadzona przez trenera Piotra Pajdę szybko wyszła na prowadzenie 0-3. Przełamanie technicznym lobem dała Obszyńska, ale San-Pajda była wyraźnie podrażniona wynikiem pierwszej partii. Po skutecznym bloku przyjezdne wygrywały 1-6. Lubliniankom udało się nieco zniwelować straty w kolejnych minutach. Atak Adrianny Nejkauf sprawił, że różnica wynosiła trzy oczka (6-9). Cały czas jednak to przyjezdne miały komfort i punktowały po swojej stronie. Aleksandra Dudek (była zawodniczka akademiczek) zakończyła atak na 12-7. Mimo że LUK zdołał zbliżyć się na 10-13, to wyraźnie ten set był pod dyktando jarosławianek, które z biegiem czasu zwiększały przewagę. As serwisowy Katarzyny Saj sprawił, że przyjezdne prowadziły 12-20. Nic nie wskazywało, by w tym secie zdarzyło się coś nieprzewidywalnego. Nic takiego też się nie wydarzyło i tym razem to San-Pajda triumfowała 16-25.

W trzecią partię także lepiej wszedł zespół gości. Wynik otworzyła Dudek (0-1). Wyrównała Zuzanna Urbańska (1-1). Jednak w następnych minutach nieznaczną przewagę zaczęła osiągać San-Pajda. As serwisowy Pauliny Niedźwieckiej dał gościom trzy oczka zapasu (4-7). Ten set nie był już jednak tak wyraźnie zdominowany przez lidera rozgrywek, jak poprzedni. Przechodzącą piłkę skończyła Obszyńska i zrobiło się 6-7. W drużynie z Lublina jednak znowu coś stanęło i Jarosław wyszedł na przewagę 7-12. Identyczny wynik oglądaliśmy w drugim secie. Kolejny punkt również padł ich łupem i sytuacja zaczęła robić się nieciekawa (7-13). Bezpieczny wynik utrzymywał się po stronie gości do stanu 14-20. Błędy własne po stronie San-Pajdy i dobry fragment gospodyń skutkowały szybkim zniwelowaniem strat. As serwisowy Obszyńskiej sprawił, że było 19-21. Trener gości poprosił o przerwę na żądanie. Ta nie zdekoncentrowała jednak zawodniczki LUK-u, która po powrocie na parkiet ponownie zapunktowała z linii serwisowej (20-21). Kolejne dwie akcje zakończyły się punktami rywalek (20-23). Tym razem czas dla swojego zespołu wziął trener Jacek Rutkowski. Rady szkoleniowca pomogły, lublinianki bowiem doprowadziły do wyniku 23-24. O kolejną przerwę poprosił szkoleniowiec San-Pajdy. Po powrocie na parkiet przyjezdne zdołały zakończyć seta. Wynik ustaliła Paulina Niedźwiecka atakiem z lewego skrzydła (23-25).

Czwartą partię otworzyła Natalia Gieroba (1-0). Żadna z drużyn nie potrafiła wypracować zaliczki. Po bloku Jarosławia, zespół gości wygrywał 6-8. Akademiczki szybko jednak zareagowały. Do remisu 8-8 doprowadziła dwoma akcjami Natalia Gieroba. Następnie punktowała z pola zagrywki (9-8). W kolejnej akcji ponownie cios rywalkom zadała Gieroba, kończąc atak z drugiej linii (10-8). To był moment, w którym wychodziło jej dosłownie wszystko. W dużej mierze dzięki niej LUK prowadził z liderem już 13-8. Niestety San-Pajda mocno wzięła się za odrabianie strat. Do remisu 16-16 doprowadziła Katarzyna Stepko. Drużyny szły “łeb w łeb”. Na 20-20 punkt po dobrej zagrywce zdobyła Zuzanna Urbańska. Prowadzenie gospodyniom dał blok Nejkauf i Gieroby (21-20). Na 22-21 zapunktowała Gieroba. Tie-break był coraz bliżej. W końcówce jednak więcej zimnej krwi zachowały jarosławianki, które wygrały tego seta 22-25, a cały mecz 1-3.

- Zagraliśmy dobre widowisko z zespołem, który ma aspiracje do pierwszej ligi. To był naprawdę emocjonujący mecz. W pewnym momencie nawet wydawało się, że możemy zdobyć jakiś punkt. Cały zespół zagrał naprawdę przyzwoicie. Nie było z nami niektórych zawodniczek, z którymi mogliśmy mieć większe szanse. San-Pajda jest jednak lepszym zespołem od nas. Gra tam Aleksandra Dudek, która jeszcze rok temu była u nas. Dzisiaj im dużo dała. Patrzę optymistycznie w przyszłość. Przygotowujemy się z myślą o play-offach - powiedział po meczu trener LUK AZS UMCS Lublin, Jacek Rutkowski.

- To był jeden z lepszych meczów w naszym wykonaniu. Początek był bardzo dobry, w drugim secie straciłyśmy gdzieś koncentrację. Czasem nam się to zdarza. Zawsze takie spotkania, gdy po drugiej stronie siatki stoi koleżanka, która jeszcze niedawno z nami grała są ciężkie. Jednak pomimo wszystko dalej się lubimy z Olą i mamy kontakt. Teraz chcemy wygrywać, dalej walczyć o pierwszą czwórkę. Ważne są w tej chwili dla nas każde punkty - mówi rozgrywająca LUK AZS UMCS Lublin, Magdalena Bogusz.

 

LUK AZS UMCS Lublin - MKS San-Pajda Jarosław 1-3 (25-16. 16-25, 23-25, 22-25)

LUK AZS UMCS Lublin: M. Bogusz, D. Wawerska, N. Gieroba, P. Konop, S. Obszyńska, I. Jarosińska, A. Nejkauf, Z. Urbańska, W. Kowalska

MKS San-Pajda Jarosław: K. Michalska, K. Stepko, K. Chmielewska, P. Magierowska, G. Macek, K. Litawa, K. Ciorko, P. Chmielarczyk, K. Saj, P. Niedźwiecka, A. Dudek

 

fot. Michał Piłat

Autor: K.W.

Wspierają Nas