Lublin 700 lat Lublina UMCS
Lider zbyt mocny

Lider zbyt mocny

W meczu jedenastej kolejki rozgrywek 2. Ligi Piłki Ręcznej Mężczyzn, drugi przed tym spotkaniem AZS UMCS Lublin uległ we własnej hali liderowi rozgrywek, Jurandowi Ciechanów 25-30. Dla akademików była to trzecia porażka z rzędu.

 

Mecz lepiej zaczął się dla gospodarzy, którzy po golach Bartłomieja Świądra i Jakuba Brodziaka wyszli na trzybramkowe prowadzenie (3-0). Pierwszą bramkę dla Juranda w piątej minucie zdobył Damian Rutkowski (3-1). Chwilę później ten sam zawodnik trafił po raz drugi (3-2). W jedenastej minucie meczu AZS wygrywał 5-3. Na listę strzelców wpisał się Sebastian Nowak. Od tego czasu inicjatywę zaczęli przejmować szczypiorniści z Ciechanowa, którzy w  siedemnastej minucie spotkania wyszli na pierwsze tego wieczora prowadzenie (5-6). W kolejnym fragmencie dzięki trafieniom Andrzeja Kosika i Patryka Dębca rywale nieco bardziej odskoczyli (5-8). Akademicy próbowali zbliżyć się do nich i ta sztuka im się udała na nieco ponad pięć minut przed ostatnią syreną. Skutecznie akcję swojego zespołu wykończył Dmytro Dmytruk i zrobiło się 9-10. Końcowy fragment był bardzo wyrównany i ostatecznie goście zdołali utrzymać jednego gola różnicy. Wynik przed drugą odsłoną ustalił Franciszek Suwała, zdobywając bramkę na 11-12.

W decydującej odsłonie jako pierwsi trafili gospodarze. Z linii rzutów karnych goalkeepera z Ciechanowa pokonał Suwała (12-12). Walka gol za gol trwała przez kolejne dziesięć minut, gdy do stanu 16-16 doprowadził Michał Rogalski. Następne pięć minut i to śmiało można powiedzieć, zadecydowało o losach spotkania. Pięć bramek z rzędu szczypiornistów prowadzonych przez trenera Krzysztofa Biernackiego przy ani jednej zespołu z Lublina sprawiło, że Jurand wygrywał 16-21. O czas dla akademików poprosił szkoleniowiec zielono-białych, Patryk Maliszewski. Po nim miejscowi zdołali dwukrotnie pokonać bramkarza gości. Z karnego trafił Franciszek Suwała, a drugiego gola dołożył Tomasz Kiełczykowski (18-21). Wydawało się, że jeszcze można coś w tym meczu ugrać, ale odpowiedź Juranda była godna lidera. Seria trzech goli ponownie dała im wyraźną przewagę (18-24). W ostatnich ośmiu minutach obraz gry się nie zmienił i to szczypiorniści z Ciechanowa mogli cieszyć się ze zwycięstwa 25-30, a tym samym umocnienia się na pierwszym miejscu w lidze.

- Jurand zagrał bardziej dojrzale. Druga połowa zaczęła się od wymiany bramka za bramkę i my nie wytrzymaliśmy tego ciśnienia. Chcieliśmy za wszelką cenę odrobić straty i wyjść na prowadzenie, a rywale zagrali mądrze. To nie był zbyt dobry mecz w wykonaniu naszych bramkarzy, którzy łącznie odbili tylko kilka piłek. To już trzecia porażka z rzędu. Chyba to wynika z pewnego podejścia mentalnego. Będąc na pozycji lidera można było sobie pomyśleć, że już jesteśmy w pierwszej lidze, a tu zespoły się mobilizują, aby wyrywać nam punkty. Jeszcze potrzebujemy trochę czasu, żeby wrócić na normalne tory. Na pewno będziemy robić wszystko, żeby tak się stało - powiedział po meczu trener AZS UMCS Lublin, Patryk Maliszewski.

 

AZS UMCS Lublin - Jurand Ciechanów 25-30 (11-12)

AZS UMCS Lublin: Kamil Pawliszyn, Mateusz Chwiejczak, Franciszek Suwała, Sebastian Nowak, Michał Rogalski, Michał Dziemiach, Jakub Brodziak, Karol Kołodziejczyk, Dmytro Dmytruk, Bartłomiej Świąder, Tomasz Kiełczykowski, Damian Włada, Miłosz Drozd.

CKS Jurand Ciechanów: Andrzej Kosik, Mariusz Olszewski, Łukasz Klimowski, Damian Zjadewicz, Mariusz Balcerzak, Sebastian Dobrzyniecki, Damian Rutkowski, Krzysztof Szuba, Adam Rutkowski, Przemysław Miedziowski, Dominik Staniszewski, Bartosz Kierzkowski, Dominik Morawski, Damian Tobolski, Patryk Dębiec.

 

fot. Michał Piłat

Autor: K.W.

Wspierają Nas