Lublin 700 lat Lublina UMCS
Zostawiliśmy serce na boisku ‒ podsumowuje AME Maciej Skrzypek

Zostawiliśmy serce na boisku ‒ podsumowuje AME Maciej Skrzypek

Piłkarze Uniwersytetu Marii-Curie Skłodowskiej podczas Akademickich Mistrzostw Europy zajęli 14. miejsce. Impreza odbyła się pod koniec lipca w stolicy Hiszpanii. Komplet wyników TUTAJ. Porozmawialiśmy o niej z zawodnikiem drużyny Tomasza Bieleckiego ‒ Maciejem Skrzypkiem.

 

Mistrzostwa Europy zakończyły się pod koniec lipca. Było więc trochę czasu na analizę tego, co wydarzyło się w Madrycie. Jak oceniasz występ drużyny AZS UMCS Lublin?

Uważam, że nie mamy się czego wstydzić. Musimy pamiętać, że nie pojechaliśmy pełnym składem, który wywalczył brązowe medale Akademickich Mistrzostw Polski. Sam wyjazd był sporym przedsięwzięciem i nie wszyscy mogli z różnych powodów być w Madrycie. Nasz skład był dość okrojony, także jeśli chodzi o liczebność. Mimo to, potrafiliśmy wygrywać mecze. W każdym ze spotkań pokazywaliśmy, że jesteśmy w stanie walczyć z przeciwnikiem. Nawet jeśli końcowy wynik wyglądał gorzej, zostawialiśmy serce na boisku. 

 

Przed wyjazdem na turniej liczyliście na nieco więcej? Czy nie padały żadne konkretne deklaracje odnośnie miejsca?

Naszym celem była walka w każdym kolejnym meczu. Tego na pewno nikt nie może nam zarzucić. Jechaliśmy zdobyć doświadczenie i oczywiście zaprezentować się jak najlepiej. Jako, że był to nasz pierwszy taki turniej, nie chcieliśmy niczego zakładać i tym samym wywierać na siebie niepotrzebnej presji. 

 

Poziom zespołów występujących w AME Was zaskoczył?

Spodziewaliśmy się, że nie będzie łatwego spotkania i dokładnie tak było. Każdy chce wygrywać. Zawsze robi wszystko, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

 

Byliście jedyną ekipą z Polski. To było bardziej motywujące czy jednak powodowało dodatkowy stres?

Bardziej działało to na zasadzie motywacji niż stresu. Dla większości z nas była to pierwsza okazja do reprezentowania kraju na arenie międzynarodowej. Zdecydowanie dawało to jeszcze więcej siły do walki i zaangażowania.

 

Zaczęliście całkiem nieźle. Remis na początek. Potem połowa na 0-0 z Timisoarą. Jednak po przerwie gra toczyła się do jednej bramki i to Rumuni wygrali 4-0. Druga część tego spotkania była Twoim zdaniem kluczowa dla Waszych dalszych losów?

Ten remis kosztował nas wiele sił, szczególnie że już od pierwszych minut tak naprawdę musieliśmy radzić sobie bez jednego z naszych zawodników. Mecz z Timisoarą był również bardzo trudny. Do przerwy byliśmy w stanie przeciwstawiać się rywalowi. Później zabrakło nam sił, żeby ten wynik nie tylko gonić, ale nawet nie pozwolić Rumunom podwyższyć prowadzenia. Wraz z kolejnymi meczami zmęczenie rosło, doszły kolejne urazy, zawieszenia za kartki i nasza wąska kadra stawała się jeszcze mniejsza. 

 

Sztuczna murawa, o której tak często się mówi jakkolwiek miała wpływ na grę? 

Boiska były przygotowane bardzo dobrze. Przed każdym spotkaniem były zraszane i w ten sposób chłodzone. Absolutnie nie możemy doszukiwać się problemu w nawierzchni. Poza tym, było jednakowe dla wszystkich i każdy musiał się dokładnie w ten sam sposób umieć na nim odnaleźć.

 

Warunki pogodowe (upały) były utrudnieniem?

Było naprawdę ciepło, ale tak naprawdę większość naszych spotkań graliśmy o godzinie 19:00 lub 17:00. Porównując do innych zespołów, i tak byliśmy w uprzywilejowanej sytuacji.

 

Odbiegając nieco od samego wyniku, o którym nieco już porozmawialiśmy. Dla wielu z Was była to chyba przygoda życia. Zgodzisz się z tym?

Bardzo możliwe! Reprezentowanie kraju, możliwość sprawdzenia swoich umiejętności na tle zespołów z całej Europy to przygoda, której nie da się zapomnieć. Szczególnie, że tak jak powiedziałem wcześniej, jesteśmy drużyną i wszyscy bardzo dobrze czujemy się w swoim towarzystwie. Ten wyjazd był dla nas przyjemnością. Każdy z nas robił to, co kocha. 

 

Taki turniej z automatu dodaje pewności siebie? Ranga zawodów rozwija pod kątem mentalnym?

Myślę, że tak. Skoro potrafiliśmy walczyć jak równy z równym z zespołami z Europy, to na własnym podwórku tym bardziej powinniśmy być pewni swoich umiejętności.

 

Co Tobie indywidualnie dał występ w Madrycie?

Indywidualnie, dostałem bardzo dużą dawkę pewności siebie dzięki turniejowi. Dodatkowo doszła wiara w swoje możliwości i utwierdzenie w tym, że każdy z nas jest wartościowym zawodnikiem.

 

Kilka miesięcy temu jako drużyna wywalczyliście prawo gry w AME w Futsalu. To kolejny duży turniej, w którym drużyna trenera Tomasza Bieleckiego wystąpi?

Na takie deklaracje chyba w tym momencie jeszcze za wcześnie. Taki wyjazd jest uzależniony od wielu czynników i wymaga ogromnego zaangażowania wielu osób. My jako zawodnicy zrobimy wszystko, żeby móc zmierzyć się z zespołami z całej Europy. Tym razem w futsalu.

 

fot. Archiwum prywatne

Autor: Kamil Wojdat

Wspierają Nas