Lublin 700 lat Lublina UMCS
Mądra gra i pewna wygrana

Mądra gra i pewna wygrana

Piłkarze ręczni AZS UMCS Lublin pokonali w sobotnim pojedynku Politechnikę Anilanę Łódź 27:22. Tym samym zrehabilitowali się za ubiegłotygodniową porażkę w akademickich derbach w Warszawie.

Przed tygodniem podopieczni Patryka Maliszewskiego ulegli Uniwersytetowi Warszawskiemu 27:35 i w spotkaniu z Anilaną chcieli nadrobić stracone punkty. Lubelscy szczypiorniści niejednokrotnie w tym sezonie pokazali, że potrafią być prawdziwym utrapieniem dla silniejszego rywala.

Już od pierwszego gwizdka spotkanie z łodzianami było wyrównane. Jako pierwsza na prowadzenie wyszła Anilana za sprawą Damiana Wawrzyniaka. Jednak AZS ciągle dotrzymywał jej kroku. Do momentu, w którym był remis 8:8 pojedynek był wyrównany. Potem gospodarze podkręcili tempo i sukcesywnie odjeżdżali rywalowi. Znakomitą partię jak i cały mecz, rozegrali Hubert Obydź i Jakub Brodziak – to oni najczęściej ostrzeliwali bramkę gości. Dobra gra pod polem karnym Anilany skutkowała powiększaniem przewagi. Rywale próbowali się przeciwstawić, ale brakowało im zimnej krwi w wykańczaniu akcji. Zarówno w pierwszej, jak i drugiej połowie, trafiali albo w bramkarza UMCS-u Kacpra Gajeckiego albo w słupki strzeżonej przez niego bramki. Ostatecznie akademicy z Lublina na przerwę schodzili prowadząc 14:10.

- W pierwszej połowie nawet dobrze zaczęliśmy, szło na remisie, a później głupie błędy w obronie, fatalna skuteczność w naszym wykonaniu. Ile my dzisiaj „setek” przerzuciliśmy, to jest dramat. Tak nie da się wygrać meczu. Było naprawdę masę błędów i nieskuteczności – przyznaje zawodnik gości Przemysław Janikowski.

Na drugą połowę podopieczni Patryka Maliszewskiego wyszli równie mocno skoncentrowani, co wcześniej. To przełożyło się na dobrą grę w obronie, która – jak zauważa Kacper Gajecki – dała mu większy spokój między słupkami.

- Zawsze jeżeli obrona pomaga, z tyłu przeciwnik praktycznie nie oddaje rzutu, to się można skupić na zupełnie innych rzeczach i zupełnie inaczej można ustawić technikę bronienia – pod pierwsza linię, pod skrzydła. Dużo rzucały skrzydła z Anilany, dobrze, że udało mi się trochę tych piłek wybronić, bo momentami już się ten mecz wyślizgiwał – tłumaczy bramkarz AZS UMCS Kacper Gajecki.

Gospodarze rzeczywiście prezentowali się bardzo dobrze w obronie, zresztą tak samo jak i w ofensywie. Przewaga akademików z Lublina była aż nadto widoczna. Przy stanie 20:15 wydawało się, że lublinianie odniosą pewne zwycięstwo, jednak mimo to Anilana próbowała wrócić do gry. Po części im się to udało, bo wprowadzili trochę niepewności w szeregi rywali, odrabiając część strat.  Przy wyniku 24:21 można było obawiać się o korzystny rezultat, lecz wtedy lublinianie przypieczętowali wygraną. Kilka szybkich ciosów, które zadali podopieczni Patryka Maliszewskiego pozwoliły im się zrewanżować za dotkliwą porażkę z pierwszej rundy i wygrać cały mecz 27:22:

- Jest to bardzo wymagający przeciwnik, o czym się przekonaliśmy w pierwszej rundzie, gdzie przegraliśmy 20 bramkami, więc byli o trzy klasy lepsi od nas. Postanowiliśmy im zrobić primaaprilisową niespodziankę. Od samego początku to my dyktowaliśmy warunki, to my uspokajaliśmy grę. W pewnych momentach, kiedy trzeba było przyspieszyć, to przyspieszaliśmy. Kluczem było to, że graliśmy długo piłką, nie oddawaliśmy nonszalanckich rzutów i szanowaliśmy piłkę – wylicza szkoleniowiec AZS UMCS Patryk Maliszewski.

Dzięki wygranej w starciu z Politechniką Anilana Łódź lubelscy akademicy wciąż mogą myśleć o zajęciu miejsca w pierwszej „piątce” tabeli. Następny mecz szczypiorniści rozegrają 22 kwietnia, a ich rywalem na wyjeździe będzie KS Uniwersytet Radom.

Wspierają Nas