Lublin 700 lat Lublina UMCS
To będzie rok pełen wyzwań – mówi Malwina Kopron

To będzie rok pełen wyzwań – mówi Malwina Kopron

Czwarte miejsce Mistrzostw Europy w Berlinie i brązowy medali Mistrzostw Polski ma między innymi w dorobku Malwina Kopron za rok 2018. Młociarka nie do końca jest jednak zadowolona z mijającego sezonu. Zapraszamy do przeczytania rozmowy z Malwiną:



Nadszedł czas podsumowań. Powiedz, jaki to był dla Ciebie sezon?

Chyba najtrudniejszy w mojej karierze. Zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym. Dlatego bardzo się cieszę, że dobiegł końca. Mogłam już odpocząć i jestem zupełnie zresetowana. Z czystą głową zaczynam przygotowania do następnego sezonu.

 

Wyniki, jakie uzyskiwałaś były lekko rozczarowujące czy jednak nie podchodzisz do tego w ten sposób? Czwarte miejsce na Mistrzostwach Europy nie jest przecież złe. Jednak pamiętamy, że jesteś brązową medalistką Mistrzostw Świata z 2017 roku.

Wyniki były rozczarowujące. Tym bardziej, że jeszcze w marcu praktycznie na każdym treningu rzucałam po 73.5 metra. Medal na ME dawało 74 metry. Czwarte miejsce w Berlinie traktuję zatem jako swoją życiową, a przynajmniej sezonową porażkę. Jestem sportowcem światowej klasy i na pewno nie schowam głowy w piasek. Biorę się do roboty.

 

Wspomniałaś wczesniej o przygotowaniach. Te już rozpoczęte?

Tak. Byłam już na obozie w Spale. Mam też za sobą zabieg czyszczenia stawu mostkowo-obojczykowego. Operacja się udała.

 

Co było nie tak z Twoim zdrowiem?

Jestem dwa lata po resekcji dysku mostkowo-obojczykowego. To dosyć skomplikowane. Miałam teraz zwyrodnienia, które trzeba było usunąć. Operował mnie Profesor Lubiatowski i wszystko jest w porządku. Nie ma się co martwić. Mam świetnego fizjoterapeutę. Dziadek ułożył plan i myślimy o przyszłorocznych Lekkoatletycznych Mistrzostwach Świata.

 

Te przygotowania do MŚ będą wyglądały nieco inaczej niż do ME?

Będą zupełnie inne. MŚ pierwszy raz w historii są pod koniec września. Tak naprawdę zdobędzie medal ten, kto dobrze rozpisze sobie trening. Formy nie da się mieć cały rok. Trzeba trafić na wrzesień/październik. Nie ukrywajmy – w tym czasie wszyscy startujący już byliśmy na wakacjach.

 

Jaki będzie i jak będzie wyglądał zatem ten zbliżający się nowy rok?

To będzie rok pełen wyzwań. W styczniu będę przygotowywać się w Spale. W lutym lecę z Anitą Włodarczyk do Stanów Zjednoczonych. Podłączyliśmy się do niej z dziadziem. Sezon zacznę dosyć późno, bo dopiero w czerwcu.

 

Czego Ci życzyć na 2019?

Myślę, że szczęścia i zdrowia. Na resztę zapracuję sama! (śmiech)

 

fot. Artur Mulak

Autor: Kamil Wojdat

Wspierają Nas