Lublin 700 lat Lublina UMCS
Miłe złego początki. Dotkliwa porażka futsalistów

Miłe złego początki. Dotkliwa porażka futsalistów

To nie był udany wieczór dla futsalistów AZS UMCS Lublin. Popularne Dziki uległy przed własną publicznością Buskowiance Busko Zdrój aż 1-9. O wysokiej porażce przesądziła druga połowa.

 

Spotkanie mogło zacząć się świetnie dla gospodarzy. Już w 1. minucie przed dobrą okazją stanął Marcin Kozieł. Z bliskiej odległości nie trafił jednak w światło bramki. Niedługo po tym strzałem głową goalkeepera gości próbował zaskoczyć Konrad Tarkowski. W tej sytuacji górą był jednak Jakub Wałach. Kolejny fragment był nieco chaotyczny. Do głosu zaczęli dochodzić przyjezdni. Po uderzeniu z dystansu Marcina Talera, piłka obiła poprzeczkę bramki zielono-białych. W odpowiedzi groźnie głową próbował Jarosław Walęciuk. Nadal jednak w hali przy Nadbystrzyckiej był remis 0-0. W 7. minucie mocnym strzałem z dystansu popisał się Michał Krzemiński. Dobrze interweniował w tej sytuacji Przemysław Hajkowski. Mecz nabierał rumieńców. Dwie minuty później słupek Dzików obił Mateusz Mroczka. Oba zespoły atakowały. W 11. minucie Krystian Michalak ładnie spróbował z około 10 metrów. Bramkarz gości był jednak na posterunku. Następne minuty nie przyniosły sytuacji. Dopiero w 15. minucie okazję miał Tarkowski. Chwilę później po odbiorze swoich sił próbował Łukasz MIetlicki. Ten sam zawodnik stanął chyba przed najlepszą okazją dla Dzików jak do tej pory. Nadal jednak nie było goli. Akademicy jednak grali jak uskrzydleni. Przyniosło to rezultat w 16. minucie. Dobrą akcję strzałem sprzed pola karnego wykończył Tarkowski. Było 1-0. Buskowianka szybko odpowiedziała. Po ładnie rozegranym aucie wyrównał Daniel Suchan (1-1). Tuż przed końcem goście stanęli przed okazją z przedłużonego rzutu karnego. Wykorzystał ją Taler (1-2). Prowadzeniem Buskowianki zakończyła się też pierwsza odsłona meczu.

W drugiej szybko do dobrej sytuacji doszedł Tarkowski. Jego strzał powędrował jednak obok słupka bramki gości. Niedługo później ładnie interweniował Hajkowski. Buskowianka dopięła jednak swego w 25. minucie. Na 3-1 dla gości strzelił Dawid Porębski. Sytuacja miejscowych zaczęła się mocno komplikować. W 28. minucie było już 4-1 dla Maxfarbexu za sprawą Tomasza Grzesiaka. Chwilę później gola zdobył Tomasz Armatys (1-5). Wydawało się, że jest już po meczu. Dziki atakowały, ale bezskutecznie. W odpowiedzi goście wyszli z kontrą, a w zamieszaniu piłkę do własnej bramki skierował Tarkowski (1-6). Do końca padło jeszcze trzy gole. Wszystkie dla gości. Buskowianka wygrała w Lublinie 9-1.  

- To co wyprawialiśmy w drugiej połowie, to katastrofa. Przed przerwą potrafiliśmy realizować przedmeczowe założenia. Po przerwie było zupełnie inaczej. Trudno było patrzeć na naszą grę. Nie wiem z czego to wynika. Nie widziałem zęba w drużynie, charakteru. Może tylko u kilku graczy Jednak trzema czy czterema zawodnikami nic nie ugramy – powiedział po meczu trener Artur Gadzicki.

- Pierwsza połowa przebiegała pod nasze dyktando. Mieliśmy mnóstwo sytuacji. Jednak dwa fatalne błędy sprawiły, że przegrywaliśmy 1-2. W przerwie trener dał nam dobre instrukcje. My jednak myliliśmy się w podstawowych rzeczach. To dawało wiatr w żagle rywalom. Co sytuacja, to padał gol. Gratulacje dla Buskowianki. My natomiast musimy pracować dalej. Nie zwieszamy głów – skomentował Krystian Michalak

 

AZS UMCS Lublin – Maxfarbex Buskowianka Busko Zdrój 1-9 (1-2)

AZS UMCS Lublin: Przemysław Hajkowski, Tomasz Ławicki, Konrad Tarkowski (16’), Maciej Urtnowski, Marcin Kozieł, Paweł Furtak, Marcin Ostrowski, Michał Ostrowski, Rafał Król, Altit Hicham, Jarosław Walęciuk, Krystian Michalak.

Maxfarbex Buskowianka Busko Zdrój: Jakub Wałach, Daniel Suchan (17’, 36’), Michał Krzemiński, Mateusz Mroczka, Tomasz Armatys (28’), Adam Miela (34’), Adam Przeniosło (34’), Łukasz Mika, Tomasz Grzesiak (28’), Dawid Porębski (25’), Marcin Taler (20’), Dariusz Kuźma.

 

fot. Michał Piłat

Autor: Kamil Wojdat

Wspierają Nas