Lublin 700 lat Lublina UMCS
Będzie mecz numer

Będzie mecz numer "trzy"

Świętowanie trzeba odłożyć na później. Koszykarze AZS UMCS Lublin przegrali z KK Warszawa 57:59 w spotkaniu, które mogło zadecydować o awansie do I ligi. Pomimo dobrej gry w pierwszej połowie i kilkukrotnego osiągania wysokiej przewagi przez lublinian, goście za każdym razem odrabiali straty. To oni lepiej zagrali w końcówce i w ostatnim meczu sezonu będą faworytem.

Opóźniony o około pół godziny przyjazd gości do Lublina nie wpłynął negatywnie na ich postawę w tym spotkaniu. Trudno natomiast powiedzieć czym spowodowana była słabsza dyspozycja gospodarzy. Niewątpliwie zawiodło kilku zawodników, po których oczekiwano, że poprowadzą zespół do wygranej.

- Większość zawodników może być liderami punktowymi czy liderami na boisku. Tak czasami bywa, że ktoś ma słabszy dzień, a ktoś lepszy i musimy być na to przygotowani. Muszą też włączyć się pozostali zawodnicy czy to w zdobywanie punktów czy w dobrą grę w obronie. Popełniliśmy sporo błędów i zdrowia trochę za mało zostawiliśmy – przyznaje szkoleniowiec gospodarzy Przemysław Łuszczewski.

Niewątpliwie wspomnianych liderów w tym meczu jednak zabrakło. Od początku spotkania grę starał się ciągnąć MVP rundy zasadniczej – Bartłomiej Karolak. Po kilku minutach gospodarze zaczęli odskakiwać rywalom i dzięki twardej grze w obronie oraz skutecznym kontrom wypracowali siedmiopunktową przewagę. Wydawało się, że AZS UMCS zyskuje kontrolę nad meczem.

Tak się jednak nie stało. Goście z Warszawy wykorzystali przestój akademików na początku drugiej kwarty i szybko doprowadzili do stanu 18:20. Niemoc rzutową AZS UMCS przełamał Mateusz Wiśniewski. Tym razem lublinianie nie zdołali jednak odskoczyć. Determinacja KK sprawiła, że miejscowi schodzili na przerwę z przewagą zaledwie dwóch punktów – 28:26.

Po powrocie na parkiet gospodarze po raz kolejny zanotowali świetne wejście. Dzięki trzypunktowym rzutom Bartłomieja Karolaka już po kilku minutach na tablicy świetlnej widniał wynik 38:30. „Czas” wzięty przez trenera warszawian Andrzeja Kierlewicza, podziałał jednak na jego zespół mobilizująco. Tym razem to KK zanotowało serię punktową i pod koniec kwarty przyjezdnym udało się niemal wyrównać – przegrywali tylko 42:43.

W decydującej części gry powtórzyła się sytuacja z poprzednich kwart. Dzięki celnym rzutom Piotra Jagody AZS UMCS szybko odbudował sześciopunktową przewagę. Goście po raz kolejny pokazali jednak, że nie zamierzają się poddawać i na 5 minut przed końcem, po raz drugi wyszli na prowadzenie, którego jak się okazało – już nie oddali. Gra toczyła się punkt za punkt i było jasne, że o końcowym wyniku będą decydować pojedyncze akcje. Na 20 sekund przed końcem celny rzut spod kosza oddał środkowy gości Dariusz Sarnacki i gospodarzom na odrobienie strat zostało bardzo mało czasu. Kluczowa dla losów całego spotkania akcja zakończyła się jednak przechwytem gości i ostatecznie zespołowi AZS UMCS nie udało się doprowadzić choćby do remisu. Lublinianie przegrali 57:59.

- Tak jak Śląsk w meczu z nami, tak my teraz uciekliśmy spod topora, bo było naprawdę ciężko. Lublin to klasowy przeciwnik, co widać zresztą po wyniku – cały mecz na styku. Wyszliśmy całkiem inaczej niż na poprzednie mecze. Brakowało nam trochę koncentracji czy jednak presja nas troszeczkę przygniotła. A dzisiaj w zasadzie nie mieliśmy nic do stracenia – tłumaczy rozgrywający KK Warszawa Paweł Hybiak.

- Nie wykorzystaliśmy szansy, żeby wygrać tutaj mecz. Zagraliśmy słabo, troszeczkę nas zaskoczyła ta strefa, no i niestety też słabo w obronie. Rzucili się więcej razy na stracone piłki. Niestety, mamy taki wynik, jaki mamy, ale jedziemy do Warszawy oczywiście po zwycięstwo – mówi Bartłomiej Karolak.

Szampany, które czekały na koszykarzy AZS UMCS, będą musiały poczekać do decydującego starcia między oboma zespołami. Zwycięzcę tej konfrontacji poznamy w środę.

======

AZS UMCS Lublin – KK Warszawa 57:59 (19:12, 9:14, 15:16, 14:17)

AZS: Dusiło 6, Karolak 16, Wiśniewski 5, Tradecki 7, Stefaniuk – Jagoda 15, A. Myśliwiec 8, Krzeszowski

Trener: Przemysław Łuszczewski

KK: Jaremkiewicz 5, Hybiak 14, Wojtyński 11, Lewandowski 6, Rudko – Pietkiewicz 2, Sarnacki 8 (10 zb.), Koźluk 6, Kosiński 7

Trener: Andrzej Kierlewicz

Sędziowie: Maciej Guzik, Wojciech Majcherowicz

Wspierają Nas