Lublin 700 lat Lublina UMCS
Porażka po walce

Porażka po walce

Sambor Tczew, spadkowicz z PGNiG Superligi i główny faworyt do powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej za mocny dla MKS AZS UMCS Lublin. W sobotnim spotkaniu I ligi lublinianki przegrały na wyjeździe 25:29 (12:15). Ale mimo to pokazały się z bardzo dobrej strony.

Lubelskie szczypiornistki nie miały ułatwionego zadania. Do Tczewa pojechały bez swojej liderki Weroniki Zarzyckiej, która w ostatnim spotkaniu z Torem Dobrzeń Wielki doznała groźnie wyglądającej kontuzji kolana. Dodatkowo zabrakło Iwony Kot, Doroty Adamczyk oraz Aleksandry Piech.

W takiej sytuacji zespół Moniki Marzec i Izabeli Puchacz nie należał do faworyta sobotniej rywalizacji. Choć przypomnijmy, że w październiku w Lublinie MKS AZS UMCS zwyciężył 25:24. Walczące o awans tczewianki marzyły więc o rewanżu i zaczęły od mocnego uderzenia. W 3 min wygrywały 3:0. Dla przyjezdnych pierwszą bramkę zdobyła Paulina Tkaczyk.

Ambitnie grające lublinianki nie ustępowały rywalkom i nie pozwoliły miejscowym odskoczyć na większą przewagę. Dobrze funkcjonowała defensywa lubelskiej drużyny, a każda z zawodniczek, która pojawiła się na parkiecie wnosiła sporo do gry. Świetny debiut na pierwszoligowych parkietach zaliczyła bramkarka Katarzyna Gruszecka. Juniorka MKS Lublin zmieniła Monikę Nóżkę i odbiła kilka stuprocentowych rzutów. Szczególnie w drugiej części sobotniego starcia.

W 17 min po kolejnym trafieniu Tkaczyk było już tylko 8:6 dla Sambora. I taka niewielka przewaga utrzymała się do końca pierwszej połowy, która zakończyła się prowadzeniem gospodyń 15:12.

Początek drugiej połowy akademiczki przespały. W 35 min zrobiło się 19:13. Na szczęście w ofensywie szalała Kinga Tess-Mazurek. „Kinia” zdobyła w sobotę jedenaście bramek, z czego aż siedem w drugiej połowie.

Lublinianki walczyły i robiły co mogły, by zmniejszyć straty. Jeszcze na kwadrans przed końcową syreną Sambor prowadził 24:20 i wszystko mogło się zdarzyć. Jednak faworyt rozgrywek nie pozwolił wydrzeć sobie zwycięstwa i taka różnica bramkowa utrzymała się do samego końca.

MKS AZS UMCS Lublin przegrał 25:29 ale nie ma czego się wstydzić, bo w Tczewie rozegrał bardzo dobre spotkanie. - Przegrać z liderem czterema bramkami to nie wstyd - mówiły po meczu akademiczki.

Już za tydzień kolejna trudna potyczka. Do Koziego Grodu przyjeżdża najgroźniejszy rywal Sambora w walce o PGNiG Superligę – UKS Kościerzyna. Tego meczu nie można przegapić!

Sambor Tczew – MKS AZS UMCS Lublin 29:25 (15:12)

Sambor: Frankowska, Kordunowska – Strzałkowska 5, Stanulewicz 5, K.Skonieczna 5, Belter 3, Gelińska 3, Jezierska 3, Krajewska 2, Koprowska 1, Dorsz 1, Orzłowska 1, Tomczyk, Kot.

Trener: Leszek Elbicki.

Kary: 2 min.

Karne: 2/2.

MKS AZS UMCS: Nóżka, Gruszecka – Tess-Mazurek 11, Lasek 4, Tkaczyk 3, Grodzicka 3, Wawrzonek 2, Jarosz 1, Tatara 1, Blaszka, Gruszecka.

Trener: Monika Marzec, Izabela Puchacz.

Kary: 8 min.

Karne: 3/4.

Sędziowali: Czamański – Witt.

Wspierają Nas