Lublin 700 lat Lublina UMCS
„Pszczółki” pokonują zespół Basket Gdyni

„Pszczółki” pokonują zespół Basket Gdyni

 

W Gdyni stanęły naprzeciwko siebie dwie drużyny, dla których zwycięstwo miało stanowić o przełamaniu i pierwszej wygranej  w Tauron Basket Lidze Kobiet. Lepszy w tym pojedynku okazał się zespół Pszczółek AZS UMCS Lublin, który pokonał Basket Gdynię 75:71(16:17, 25:16, 21:16, 13:22).

Dzięki przechwytowi Chelsea Poppens pierwsze punkty w spotkaniu zdobyła Natalia Żandarska, trafiając z wyskoku za 2. W kolejnych akcjach, to gospodynie lepiej punktowały i po dwóch minutach gry objęły prowadzenie 6:2. W grze obu zespołów było widać pewną nerwowość, gdyż nie wykańczały swoich akcji celnymi rzutami, mimo tego drużyna gości zdołała doprowadzić do wyrównania 6:6. Wtedy to gospodynie ponownie wyszły na prowadzenie po rzucie za 3 punkty Kateryny Dorogobuzovej - 9:6. Akademiczki nie przyjechały, jednak do Gdyni na wycieczkę, ale z determinacją i wiarą w zwycięstwo. W pierwszej części meczu nie udało im się, co prawda, już wyjść na prowadzenie, ale nie pozwoliły także gdyniankom na ucieczkę z wynikiem. Przełomowym momentem była akcja, przy stanie 17:12 dla gospodyń, po której Dara Taylor przerwała serię zdobyczy punktowych Basket Gdyni, zdobywając 2 oczka z rzutem z wyskoku - 17:14. Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 17:16 dla gospodyń.

Kibice mieli prawdziwą ucztę, oglądając oba zespoły w drugiej części meczu. Pierwsze minuty tej kwarty należały zdecydowanie do lublinianek, pomimo tego, że gdynianki skutecznie ripostowały kolejne akcje, w zespole z Lublina Aldona Morawiec rzucała skutecznie „za 3” i wypracowała, wraz z Chelsea Poppens, sześciopunktową przewagę – 24:30. Kiedy wydawało się, że pożar został ugaszony i przyjezdne mają chwilę oddechu, zawodniczki Basket Gdyni wzięły się do „gonienia” wyniku i na cztery minuty przed końcem tablica wyników ponownie wskazywała stan równowagi – 30:30. Wtedy impas w drużynie „Pszczółek” przerwała Hannah  Luburgh, trafiając rzut za dwa punkty – 30:32. W końcówce drugiej kwarty gospodynie coraz częściej się myliły, a także popełniały błędy kroków, oddając inicjatywę zespołowi gości. Akademiczki wykorzystały ten „prezent” i po pierwszej połowie meczu prowadziły już ośmioma punktami -33:41.

Po zmianie stron koszykarki Pszczółki AZS UMCS Lublin nie spuściły z tonu. Konsekwentnie punktowały przeciwniczki, w sumie, powiększając swoją przewagę o dodatkowe pięć oczek, zdobyły bowiem 21 punktów wobec 16 gdynianek. Oba zespoły „skróciły” sobie kwartę o półtorej minuty, ponieważ ostatnią skuteczną akcję wykonała Aneta Kotnis, zdobywając 3 punkty – 49:62. Po czym nastąpiła seria niepowodzeń po zarówno po stronie gospodyń, jak i gości, wobec takiej sytuacji wynik nie uległ już zmianie.

Ostatnia odsłona, mimo przewagi akademiczek, nie była dla nich sielanką. Zawodniczki Basket Gdyni już w poprzednich meczach pokazały, że nawet w obliczu niepowodzeń walczą do ostatnich sekund spotkania. Tak było również w tym meczu. Na około półtorej minuty przed końcem rozgrywki, przy stanie 62:74 dla drużyny gości, nic nie zapowiadało drastycznej zmiany rezultatu. Nic bardziej mylnego. Końcówka meczu miała dramatyczny przebieg, bo pomimo sporej przewagi „Pszczółki” zaczęły się mylić w ofensywie. Za to koszykarki z Gdyni „zwietrzyły” swoją szansę i dzięki „3” Stankiewicz i wykorzystaniu części rzutów wolnych różnica stopniała do 68:74. Wtedy, na 15 sekund przed końcem meczu, trener Krzysztof Szewczyk poprosił o czas. Na niewiele się to zdało, bo chwilę potem Różyńska trafiła rzut za 3 punkty i tablica wyników wskazywała wynik 71:74. Na szczęście dla akademiczek czas działał na ich korzyść. Wynik spotkania ostatecznie ustaliła faulowana Lejla Bejtić, która zdobyła jeden z dwóch punktów z rzutów osobistych. W czwartej kolejce Taurona Basket Ligi Kobiet zespół Basketu Gdynia został pokonany 71:75 przez Pszczółkę AZS UMCS Lublin.

Trener Krzysztof Szewczyk - Jestem zadowolony z tego spotkania. Kontrolowaliśmy mecz od mniej więcej piątej minuty i prowadziliśmy z ponad dziesięciopunktową przewagą. W końcówce nastąpiło niepotrzebne rozluźnienie, którego musimy się w przyszłości wystrzegać. W szatni mówiłem dziewczynom, że do meczu muszą podchodzić maksymalnie skoncentrowane, od pierwszej do ostatniej minuty. Dla nas najważniejsze jest zwycięstwo. – ponad to szkoleniowiec dodał, komentując występy debiutantek - Pomimo ponad sześciotygodniowej przerwy w grze Dara, dała nam dzisiaj spokój na rozegraniu. Na pewno potrzebuje więcej czasu, żeby dojść do swojej najwyższej formy. Lejla, natomiast, miała problem ze skutecznością, ale była efektywna w obronie. Także, widząc to, szukała lepiej ustawionych koleżanek. Uważam, że zaliczyła udany debiut.  

Pszczółka AZS UMCS Lublin: Taylor 11, Luburgh 18, Morawiec 16, Poppens 12, Żandarska 6, Bejtić 3, Kotnis 9, Trzeciak, Witkoś, Skrzecz

Statystyki meczu

 

Autor: Anna Skóra

 

Wspierają Nas