Lublin 700 lat Lublina UMCS
Mecz o drugie zwycięstwo u siebie

Mecz o drugie zwycięstwo u siebie

Kibice Pszczółka AZS UMCS na pewno nie mogą narzekać na brak emocji. W ostatnim spotkaniu podopieczne Krzysztofa Szewczyka pokonały odwiecznego rywala MKK Siedlce 90:70.

Było to pierwsze zwycięstwo lublinianek w historii rywalizacji z tym zespołem. Ta sztuka bowiem nie udała się na parkietach I ligi.

Po tej porażce swojego zdziwienia nie krył szkoleniowiec ekipy z Siedlec Teodor Mollov.

- Zmienność – imię twoje jest kobieta. Tak to wygląda. Dla mnie jest niepojęte jak może ktoś się tak zmienić w ciągu 15 minut, przestać grać i zapomnieć o wszystkich przedmeczowych ustaleniach – mówił na konferencji pomeczowej trener gości.

W zupełnie odmiennym tonie wypowiadał się opiekun „Pszczółek” Krzysztof Szewczyk.

- Chciałem podziękować moim dziewczynom. Dokonały naprawdę wielkiej rzeczy. W pierwszej połowie nasza defensywa w ogóle nie istniała. Każdy rzut MKK za trzy wpadał do kosza. W szatni trzeba było wstrząsnąć dziewczynami. W drugiej połowie pokazały charakter, biły się od początku do końca. To, o czym mówimy od początku sezonu, że to defensywa musi decydować o naszych zwycięstwach i tak dzisiaj było – powiedział na konferencji Krzysztof Szewczyk.

Mecz z MKK Siedlce był pierwszym z czterech spotkań w serii meczów we własnej hali. Kolejnym rywalem popularnych „Pszczółek” będzie czwarta ekipa TBLK – CCC Polkowice.

Pierwotnie, to spotkanie miało się odbyć 19 października. Ze względu jednak na plagę kontuzji, która nawiedziła zespół z Lublina, klub zwrócił się do Polskiego Związku Koszykówki o przełożenie meczu. Zaległe spotkanie „Akademiczki” rozegrają w najbliższą środę.

Kluczem do zwycięstwa w tym spotkaniu będzie powstrzymanie duetu skrzydłowych – Aishah Sutherland-Helena Sverrisdottir. Obie notują średnie punktowe na poziomie 14 na mecz. Amerykanka jest także liderką swojego zespołu w zbiórkach – 8.1. W składzie ekipy z Polkowic zobaczymy dobrze znaną lubelskim kibicom Magdę Kaczmarską. Zawodniczka w zeszłym sezonie była kapitanem AZS UMCS i jednym z filarów zespołu. Obecnie, zdobywa średnio 7.5 punktu i jest piątym strzelcem CCC.

Polkowiczanki ostatnie spotkanie wygrały pewnie z Basketem Gdynia 67:48.

Ofensywa lubelskiej drużyny opiera się w głównej mierze na grze trio Robinson-Poppens-Luburgh. Przypomnijmy, pierwsza z nich zastąpiła kontuzjowaną Darę Taylor, która wróciła do Stanów Zjednoczonych. Robinson szybko odnalazła się w zespole. W dwóch spotkaniach zdobywała średnio 15 punktów i była też najlepszą podającą z 7 asystami na mecz. Hanna Luburgh spędza w tym sezonie najwięcej minut na parkiecie i zdobywa też najwięcej „oczek” dla AZS-u (92). Ma jednak problemy ze skutecznością. Trafia średnio 1 na 3 rzuty (31.6%) co jest trzecim najgorszym wynikiem w zespole. W meczu z Siedlcami rzuciła jednak 8/15 w całym spotkaniu (53.3%), co napawa optymizmem przed starciem z Polkowicami. Występ Chelsea Poppens z Siedlcami do końca stał pod znakiem zapytania. Koszykarka odniosła kontuzję barku na jednym z treningów, ale trener Szewczyk wpuścił ja na parkiet w drugiej połowie, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Poppens w kluczowym momencie wsparła koleżanki i przyczyniła się do wygranej w tym starciu.

Problemem lubelskiej ekipy ciągle jest gra w obronie. „Pszczółki” tracą średnio 74.6 punktu na mecz, co jest czwartym najgorszym rezultatem w lidze (na więcej pozwalają przeciwniczkom tylko Basket Konin, Basket Gdynia i Widzew Łódź). Dla porównania CCC Polkowice tracą 58.5 punktu.

Pojedynek między Pszczółką AZS UMCS a CCC Polkowicami już w środę o godzinie 17. Miejscem starcia będzie hala MOSiR.

Zapraszamy do kibicowania!

Krzysiek Kurasiewicz

Wspierają Nas