Lublin 700 lat Lublina UMCS
Wygrana Koszykarek z CCC Polkowice!

Wygrana Koszykarek z CCC Polkowice!

Koszykarki Pszczółka AZS UMCS pokonały u siebie w spotkaniu trzeciej, zaległej kolejki Tauron Basket Ligi Kobiet ekipie CCC Polkowice 63-59.

Lublinianki przystępowały do tego starcia w dobrych nastrojach po tryumfie jaki odnotowały w miniony weekend w starciu z MKK Siedlce. Dziewiąte miejsce w tabeli, 11 punktów na koncie, bilans 3 zwycięstwa i 5 porażek – dorobek ten, dzięki wygranej nad mistrzem Polski z sezonu 2012/2013 uległ korzystnej dla nas zmianie.

Pierwsza kwarta to gra niemal punkt za punkt. Lublinianki dopiero w końcowych fragmentach zdołały zarysować niewielką przewagę. Aktywna pod koszem CCC była Angel Robinson. Po drugiej stronie skutecznie rewanżowała się była kapitan lubelskiego zespołu Magdalena Kaczmarska oraz Amerykanka Aishah Sutherland. Miejscowe stawiały głównie na rzuty z półdystansu. W obliczu efektywności jaką prezentowały Aneta Kotnis i Hanna Luburg (szczególnie z linii ,,trójek'') była to zdecydowanie taktyka przynosząca efekt. Na kontrach większość piłek po naszej stronie wędrowały do skrzydłowych. W znakomitej większości próby Lejli Bejtić i Hanny Luburgh kończyły się zdobyczą punktową. Pierwsza odsłona dla miejscowych – 24-16.

Zespół z Polkowic nawiązał kontakt punktowy na początku drugiej kwarty. Na tablicy dominowała Aishah Sutherland, zaś ekipa Pszczółki popełniała coraz więcej niewymuszonych błędów w ataku. Mimo szczelnego krycia w obronie akademicki nie potrafiły przełożyć dobrej gry na poczynania ofensywne. Sygnał do pobudki dała Chelsea Poppens, która próbowała częściej indywidualnych rozwiązań, w związku z utrudnioną współpracą z środkowymi. Lubelskie koszykarki wyszarpały prowadzenie do przerwy. Po dwóch kwartach tablica wyników wskazywała rezultat 37-32.

Początek trzeciej kwarty to festiwal nieskuteczności z obu stron. Jeśli jedna drużyna straciła piłkę, druga nie potrafiła wykorzystać nadarzającej się okazji w kontrataku. Niemoc strzelecką przełamała dopiero Aishah Sutherland. Kluczowym momentem było osiągnięcie liczby pięciu przewinień drużynowych po stronie CCC. Chelsea Poppens niemal perfekcyjnie egzekwowała rzuty osobiste. W ofensywie Pszczółki usiłowały powielić schemat z pierwszej kwarty. Dynamiczne przeżuty do skrzydeł rzadko jednak znajdowały finał w koszu. Ponad to wprowadzona pod koniec kwarty za Natalię Żandarską Grażyna Witkoś nie mogła znaleźć wspólnego rytmu z Angel Robinson, która zakończyła trzecią kwartę spektakularną ,,trójką'' równo z dźwiękiem syreny. Przed finalną partią lublinianki wciąż prowadziły, 53-45.

Czwarta kwarta zaważyła na końcowym wyniku. Po stronie ekipy z Polkowic świetnie współpracował duet Naketia Swanier - Aishah Sutherland. Mogliśmy oglądać więcej przerw w grze uwarunkowanych twardą grą w defensywie obu drużyn. Końcówka stała pod szyldem rozgrywki na pograniczu. Na 4 minuty przed końcem meczu CCC Polkowice po raz pierwszy wyszło na prowadzenie. Przyjezdne w kluczowych momentach kwarty, gdy do końca pozostawały  sekundy, nie ustrzegły się błędów w ofensywie. Kombinacja twardej obrony, nieporadności przeciwnika oraz dozy szczęścia dała podopiecznym trenera Krzysztofa Szewczyka czwartą wygraną w tym sezonie Tauron Basket Ligi Kobiet. Pszczółki tryumfowały 63-59.

 

Po meczu powiedzieli:

Arkadiusz Rusin, szkoleniowiec CCC Polkowice: - Gratuluje zwycięstwa Krzyśkowi i jego drużynie. Od początku postawili nam trudne warunki. Tak naprawdę w tym meczu zaczęliśmy się bić w trzeciej kwarcie. Przez początkowe fragmenty spotkania bardziej skupialiśmy się na decyzjach sędziów niż na swojej grze. W tym meczu decydowały nasze mankamenty, małe rzeczy, niuanse. Wiedzieliśmy czego się możemy spodziewać po drużynie z Lublina. Nie wykorzystaliśmy czystych sytuacji, gdzie wystarczyło jedynie dobić piłkę. Po zbiórkach w ataku nie trafialiśmy punktów.

Dominika Owczarz, rozgrywająca CCC Polkowice: - Również gratuluje zwycięstwa trenerowi Krzysztofowi. Myślę, że zespół z Lublina był dobrze przygotowany do tego meczu i spodziewał się tego co będziemy grali. Mamy problemy zdrowotne. Brakuje nam kontuzjowanej Heleny Sverrisdottir, która jest ważnym ogniwem naszej drużyny. Szkoda przegranej, bo w końcówce mieliśmy sporo okazji by wygrać. Zabrakło szczęścia, może koncentracji.

Krzysztof Szewczyk, trener Pszczółka AZS UMCS: - Dziękuję za gratulacje. To był dla CCC ciężki mecz. Dla nas najważniejsze jest zwycięstwo. Dla nas to bonusowe zwycięstwo, bo niewiele drużyn urywa punkty zespołowi z Polkowic. Buduje nas to niewątpliwie gdy chodzi o walkę o play-offy. Jedynym naszym problemem dziś było krycie. Z 59 punktów straciliśmy 29 po zbiórkach ofensywnych. Ciężko nam było zatrzymać Aishah Sutherland. Od samego początku tygodnia wyczulaliśmy się na ten element. Nie udało się tego zrobić, ale dziewczyny pokazały charakter, udźwignęły presję i chwała im za to.

Grażyna Witkoś, środkowa Pszczółka AZS UMCS: - Myślę, że wszystko zostało już powiedziane. Był to dla nas bardzo ciężki i ważny mecz. Miałyśmy co prawda problem ze zbiórkami ale wywalczyłyśmy to zwycięstwo i cieszymy się niesamowicie.

Kolejne spotkanie koszykarki beniaminka TBLK rozegrają u siebie. W najbliższą sobotę, 06.12, do Lublina zawitają zawodniczki KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski.


Pszczółka AZS UMCS Lublin - CCC Polkowice 63:59 (24:16, 13:16, 16:13, 10:14)

AZS UMCS: Poppens 15, Robinson 13, Luburgh 12, Kotnis 9, Żandarska 6, Morawiec 4, Bejtić 2, Witkoś 2, Trzeciak 0.

CCC: Sutherland 18, Swanier 15, Jeziorna 9, Owczarzak 4, Szczepanik 4, Kaczmarska 2, Hall 1, Sverrisdottir 0

 

Paweł Gospodarczyk

 

Wspierają Nas