Lublin 700 lat Lublina UMCS
Porażka mimo twardej walki w końcówce

Porażka mimo twardej walki w końcówce

Udało się poprawić wynik z poprzedniej rundy, choć do piątego zwycięstwa w sezonie zabrało 10 punktów. Koszykarki Pszczółka AZS UMCS po ambitnej pogoni w końcówce uległy Artego Bydgoszcz 63-73. Październikowe starcie obu ekip zakończyło się znacznie wyższym zwycięstwem bydgoszczanek.

Lepiej w spotkanie 13. kolejki Tauron Basket Ligi Kobiet weszły przyjezdne, które prowadziły w połowie premierowej kwarty 7-4. W późniejszych fragmentach gry Pszczółki zaczęły odrabiać straty, głównie dzięki dobrej dyspozycji rzutowej Angel Robinson. Zawodniczki Artego jednak udanie kończyły większość nadarzających się okazji z kontrataków, dzięki czemu to bydgoszczanki zdominowały pierwszą odsłonę. Końcówka kwarty to pokaz nieporadności z obu stron. Ostatecznie na tablicy po pierwszych 10. minutach widniał rezultat 15-20.

W drugiej kwarcie zawodniczki Krzysztofa Szewczyka uporządkowały poczynania w defensywie. Grały przytomnie w odbiorze, jednak nie potrafiły odzyskanych piłek przełożyć na zdobycz punktową. Pod koniec drugiej części bardzo dobrze zaczęła funkcjonować współpraca na linii Angel Robinson – Aneta Kotnis. Mimo szczelnego krycia pod swoją tablicą Pszczółki nie potrafiły przeciwstawić się świetnej dyspozycji rzutowej rywalek z dystansu. Koszykari Artego po dwóch kwartach odnotowały 4 celne próby ,,za trzy'' na 11, zaś gospodynie 2 na 9. Lublinianki przegrały drugą partię 29-37.

Przyjezdne powiększyły znacząco swoja przewagę w trzeciej kwarcie. Ekipa Artego mogła poszczycić się 100-procentową skutecznością ,,trójek'' (3/3). Ponad to koszykarki piątej przed tą serią gier drużyną Tauron Basket Ligi Kobiet trafiały pewnie z rzutów osobistych. W szeregach miejscowych podporami okazały się po raz kolejny Angel Robinson oraz debiutująca w zespole Pszczółka AZS UMCS Asya Bussie. Dobra dyspozycja Amerykanek na niewiele się jednak zdała w obliczu biernej postawy w obronie ich koleżanek. Trzecia partia znów padła łupem Artego. Tym razem 46-59.

Finałowa odsłona tylko do końcowych minut układała się po myśli lublinianek. Przeciwniczki zaczęły mylić się w ataku. Z bocznych sektorów parkietu trafiała Aneta Kotnis, zdobywczyni 10 punktów w całym starciu. Na 4 minuty przed końcową syreną gospodynie przegrywały tylko 5. oczkami. Mimo ambitnej pogoni i twardej walki w obronie Pszczółki uległy jednak wyżej notowanej drużynie Artego 63-73.

 

Na ligowy parkiet podopieczne Krzysztofa Szewczyka powrócą 10 stycznia. Wówczas przeciwnikiem lublinianek w meczu wyjazdowym będzie zespół CCC Polkowice.

 

Po spotkaniu powiedzieli:

Tomasz Herkt, trener Artego Bydgoszcz – Takie spotkania, w których wypada się z rytmu kiedy teoretycznie ma się już pewną przewagę zawsze są niebezpieczne. Obawialiśmy się, że to będzie dla nas trudny mecz, tym bardziej, że rozgrywany na terenie przeciwnika. Prowadziliśmy różnicą kilkunastu puntów jednak zespół z Lublina pod koniec zbliżył się na dość niewielką różnicę punktową. W koszykówce wygrywa ten zespół, który zdobędzie więcej łatwych punktów. My zdobyliśmy ich więcej, stąd nasza wygrana. Tracimy 63 punkty na ternie rywala, z czego ponad 20 po zbiórkach przeciwniczek pod naszym koszem. W tym tkwi przyczyna emocjonującej końcówki. Cieszymy się z wygranej, jednak wciąż musimy wyeliminować kilka mankamentów w naszej grze, ponieważ poziom jaki dzisiaj zaprezentowaliśmy nie jest szczytem naszych marzeń.

 

Martyna Koc, skrzydłowa Artego Bydgoszcz – Podzielam zdanie trenera. Spotkanie po tak długiej przerwie zawsze są bardzo trudne. Nie wiadomo w jakiej formie zaprezentuje się drużyna przeciwna, jak będą wyglądały po przerwie gdy chodzi o skład. Drużyna z Lublina jest bardzo ambitną drużyną. One walczą o każdą piłkę i jak już udowodniły wcześniej na swoim parkiecie są bardzo groźne. Obawiałyśmy się tego meczu, więc tym bardziej cieszymy się ze zwycięstwa. Nadal widać sporo elementów w naszej grze do poprawy, jednak mamy czas do play-off'ów by je wyeliminować.

 

Krzysztof Szewczyk, trener Pszczółka AZS UMCS – Gratuluje zespołowi z Bydgoszczy zwycięstwa, dodajmy zwycięstwa zasłużonego w przekroju całego meczu. W mojej ocenie o naszej przegranej zadecydowały straty – z 14 z nich padły aż 24 punkty dla Artego. To było decydujące. Nasza obrona była dziś całkiem przyzwoita ale z tak klasowym zespołem nie możemy sobie pozwolić na to by w ten sposób tracić punkty. Mam nadzieję, że debiutująca dziś Asya Bussiez każdym spotkaniem prezentować się będzie coraz lepiej, choć w zakończonym przed chwilą spotkaniu jak najbardziej spełniła moje oczekiwania. Naszym celem, czego nie ukrywam od początku, jest walka o fazę play-off. Ewentualna dzisiejsza wygrana byłaby dla nas fajnym bonusem, niestety nie udało się. Będziemy szukać punktów w sobotę w Polkowicach.

 

Aldona Morawiec, niska skrzydłowa Pszczółka AZS UMCS – Również gratuluje drużynie przeciwnej. Tak jak trener mówił, nie możemy tracić piłek w ataku. Dziś te straty w większości przypadków kończyły się punktami przeciwnika, co jest ogromnym problemem. Ta porażka na szczęście niczego nam nie psuje. Jesteśmy dalej w grze. Oczywiście fajnie byłoby ten dzisiejszy mecz wygrać. Szkoda. Teraz jedziemy do Polkowic i tam chcemy zagrać jak najlepiej.

 

Pszczółka AZS UMCS: Robinson 19, Bussie 14, Kotnis 10, Luburgh 9, Morawiec 4, Żandarska 4, Trzeciak 2, Bejtić 1.

Trener: Krzysztof Szewczyk


Artego Bydgoszcz: McBride 21, Carter 17, Morris 16, Koc 9, Mowlik 5, Krężel 2, Nwagbo 2, Bekasiewicz 1,

Trener: Tomasz Herkt

Wspierają Nas