Lublin 700 lat Lublina UMCS
Koszykarki Pszczółka AZS UMCS Lublin trenują w komplecie

Koszykarki Pszczółka AZS UMCS Lublin trenują w komplecie

Zagraniczne koszykarki Pszczółki AZS UMCS trenują już razem z zespołem w Lublinie. Jak same przyznają, najważniejszym dla nich celem w tym sezonie jest zdobycie mistrzostwa. O oczekiwaniach i planach na ten rok, ale nie tylko, rozmawialiśmy z Jhasmin Player, Kateryną Dorogobuzovą, Leah Metcalf i Destiny Williams.

AZS.UMCS.PL: Niektóre z Was grały już wcześniej w Polsce. Jak Wam się podoba nasz kraj i Lublin?

Jhasmin Player: Naprawdę lubię Polskę. Miałam okazje grać też w innych krajach, ale w zeszłym sezonie grałam we Wrocławiu. Nie mogłam przepuścić okazji, żeby zagrać też w Lublinie, bo naprawdę podoba mi się Polska.

Kateryna Dorogobuzova: Ja tak samo. W zeszłym roku grałam w Polsce. Dostałam telefon od trenera Szewczyka i powiedział mi, że chce skompletować mocny zespół. Zapytał mnie czy chcę zagrać w Lublinie. Zgodziłam się, ponieważ jest tutaj naprawdę fajna atmosfera i są szanse na mistrzostwo. Mam nadzieję, że to będzie dobry sezon.

Leah Metcalf: To będzie mój piąty sezon w Polsce, więc można powiedzieć, że lubię ten kraj. Na pewno lubię polską ligę, jest wymagająca. W tym roku mamy w Lublinie naprawdę mocny zespół i jestem naprawdę podekscytowana co z tego wyjdzie.

Destiny, to jest twoja pierwsza wizyta w Polsce?

Destiny Williams: Tak. Do tej pory nie miałam okazji zwiedzić Lublina. Dzisiaj był mój pierwszy trening, mogłam spotkać się z zawodniczkami, zobaczyć jak grają. Wygląda to naprawdę fajnie. Nie zobaczyłam jeszcze za dużo, ale z tego co udało mi się zauważyć, to podoba mi się to miasto.

Dlaczego zdecydowałyście się przenieść do Lublina?

JP: Trener Szewczyk był bardzo przekonujący podczas rozmowy ze mną. Sprowadził do zespołu zawodniczki, które naprawdę lubię. Kiedy powiedział mi o pozostałych koszykarkach, także o tych przeciwko którym już grałam, byłam pod wrażeniem. To była jedna rzecz. Druga to jego wizja. Chce mieć najlepszy zespół w lidze, ja tak samo i myślę też, że każda dziewczyna z drużyny również tego chce.

KD: Każda z nas ma duże ambicje w tym sezonie. Cieszę się, że wszystkie zawodniczki w zespole są mocne. Możemy cały czas rotować składem, pokazać koszykówkę na dobrym poziomie i dobry rytm gry.

LM: Dla mnie jednym z najważniejszych powodów było to, że ta drużyna tworzy zwartą całość, ma ambicje. Niektóre kluby, w których wcześniej grałam, nie były szczere ze swoimi koszykarkami co do sytuacji w zespole. Jestem podekscytowana faktem, że będę pracować z profesjonalistami. Zawsze gdzie się udaję, sama staram się być profesjonalistką. Drugi powód to zespół jaki udało się zbudować trenerowi. Lubię konkurencję i lubię wygrywać. Myślę, że mamy skład, który może wygrywać.

DW: Słyszałam, że polska liga jest zdecydowanie lepsza niż te, w których grałam poprzednio. Nie mogłam odmówić. Zawodniczki, które tutaj grały, mówiły mi, że są tutaj naprawdę fajne miejsca, ludzie. Nie mogłam przegapić takiej okazji. Kiedy mogłam porozmawiać z trenerem przekonałam się, że jest to naprawdę miła osoba. Od razu się zdecydowałam.

Czy rozmawiałyście już z trenerem Szewczykiem na temat tego jakie role będziecie odgrywać w zespole?

JP: Nie. Trener mi tego nie mówił. Uważam, że zawodnik czuje co będzie musiał robić na parkiecie. Ale powiedział mi jedną rzecz. Chciał, żebym w pewien sposób pomogła mu prowadzić drużynę w czasie treningów. Sądzę, że to jedna z łatwiejszych ról. Łatwo jest klasnąć czy zmotywować swoje koleżanki podczas ćwiczeń. Jak na razie to jedyne zadanie, które mi powierzył. Mam nadzieję, że nie dostanę ich wiele więcej (śmiech).

KD: Uważam, że każda z nas jest naprawdę dobrą zawodniczką. Każda może być liderką. Każda z nas może być numerem „jeden”, ale najważniejsze to zagrać jako zespół. To jest nasz cel na ten sezon.

LM: Wiemy, że musimy grać jako drużyna. Mamy zawodniczki, które potrafią punktować. Naszym głównym celem będzie na pewno zebranie tego wszystkiego razem, żeby wygrywać w jak najlepszym stylu. To zdecydowanie będzie jeden z naszych celów na ten sezon. Jestem rozgrywającą i wiem, że ciąży na mnie duża odpowiedzialność, ale jestem na to gotowa.

DW: Rozmawiałam krótko z trenerem przed treningiem. Chciał, żebym weszła powoli w ten rytm treningowy i żebym dostosowała się do drużyny.

Kiedy rozmawiałem wcześniej z trenerem powiedział, że masz stanowić o sile zespołu w „pomalowanym”. Czy czujesz się dobrze w takiej roli?

DW: Widziałam na treningu jak grają inne zawodniczki i myślę, ze mi w tym pomogą. Są naprawdę mocne. To mi ułatwi zadanie. Są bardzo utalentowane. Zrobię co w mojej mocy, żeby grać jak najlepiej.

Jakie są Wasze osobiste cele na ten sezon?

JP: Moje cele w tym sezonie nie będą związane z jak najlepszymi statystykami. Chcę być jak najlepszą koleżanką w zespole i to przełoży się na zwycięstwa. To co mnie najbardziej interesuje, to zakończyć sezon w najlepszej „czwórce”. Uważam, że każdy myśli podobnie i chciałby skończyć na pierwszym miejscu. Poza tym, chcę czuć tę dobrą energię i atmosferę w zespole. Jeśli masz te dwie rzeczy, to masz drużynę, która wygrywa.

KD: Ja myślę podobnie. Będziemy grać najlepiej jak potrafimy i dojdziemy do finału. To byłby dla nas świetny sezon. Jeśli dobrze wykonamy swoje zadania, to każdego dnia będziemy walczyć. Na przykład, raz najlepiej zagra Destiny, w innym meczu ja. To sprawi, że innym zespołom będzie ciężko bronić przeciwko nam. Jeśli przeciwnicy pomyślą, że któraś z nas jest lepsza od pozostałych, to będą w błędzie. Każda z nas jest mocna i musisz twardo bronić przeciwko każdej z nas.

LM: To będzie mój 10 sezon w Europie, więc myślę trochę o końcu przygody z koszykówką. Jednocześnie wiem, że ciągle mogę dużo dać zespołowi, dużo energii i ciągle rywalizować na parkiecie. W ekipach, w których grałam wcześniej, musiałam grać przez 40 minut w każdym meczu. Nie zależy mi już na tym (śmiech). Są młode, bardzo utalentowane zawodniczki , którym powinnam pomagać. Mogę zdobywać punkty kiedy jest taka potrzeba, ale są też inni, którzy mogą to robić.

KD: Twój cel to 10 asyst w każdym meczu (śmiech).

LM: Tak, mój cel to mieć jak najwięcej asyst (śmiech). Podawać piłkę innym zawodniczkom na dobrych pozycjach i pomagać im zdobywać punkty. Moje cele pokrywają się z celami zespołu.

DW: Chcę się skupić najbardziej na defensywie tyłem do kosza i przy rzutach z dystansu, w razie gdybyśmy musiały zmieniać krycie w trakcie meczu. Nie odpuszczać, grać z energią i komunikować się w drużynie. Dużym problemem w moim zespole w zeszłym sezonie było to, że w ogóle się ze sobą nie komunikowałyśmy. To dawało naszym przeciwnikom szanse do zdobywania punktów. Inna rzecz to zbiórki w defensywie. Moim zadaniem będzie nie pozwalać przeciwnikom na zbieranie piłek w ofensywie.

Z tego co mówicie, najważniejsze w tym sezonie będzie zdecydowanie dobro zespołu.

JP: Dla mnie to jest faktycznie najważniejsze. Mamy bardzo szeroki skład. Chyba jeszcze nie grałam w takim zespole. Bardzo często gra się 7-8 zawodnikami. Uważam, że ta drużyna może grać 9-10 koszykarkami na takim samym poziomie. Dla nas to wielka ulga. Nie trzeba grać 40 minut w każdym meczu, bo możesz liczyć na innych. Jestem podekscytowana z tego powodu. Dzięki temu zespół dobrze sobie poradzi.

KD: To co będzie naprawdę dobre w tym sezonie, to to, że w krótszym czasie będziemy musiały grać bardzo intensywnie. Będziemy musiały być szybsze i silniejsze.

LM: Zgadzam się z tym co mówi Jhasmin. Grałyśmy w zespołach, gdzie ciążyła na nas duża odpowiedzialność. Musiałyśmy być najlepiej punktującymi zawodniczkami, bronić na całym boisku, robić wszystko. To jest naprawdę frustrujące i męczące. To, że możemy trochę odpocząć, a inni zagrają na równie wysokim poziomie, daje nam pewien komfort. Mamy w drużynie dziewczyny z naprawdę dobrym nastawieniem do gry.

DW: Wszystko już powiedziały (śmiech). Całkowicie się z nimi zgadzam.

Są w stosunku do Was naprawdę duże oczekiwania. Macie być siłą napędową tego zespołu. Czy czujecie może jakąś presję z tego powodu?

JP: Presja byłaby wtedy, gdyby grała tylko jedna z nas. Ale kiedy wiesz, że masz 2-3 osoby, które cię wesprą, to wtedy nie czujesz żadnej presji. Presja jest gdy próbujesz wszystko zrobić samemu. Mamy tak szeroki skład, że nie musisz tak grać. Jeśli mam gorszy dzień, to mogę skoncentrować się na obronie, a ktoś inny pociągnie zespół w ofensywie i da nam zwycięstwo. Ja czuje presję, która ciąży na tak dobrym zespole. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy miały przegrywać.

KD: Nie ma jakiejś presji, bo wiemy, że możemy na sobie polegać. Jeśli rzucę 20 punktów, to mój zespół zwycięży. Jeśli tego nie zrobię, to wtedy przegrywamy. Nie ma czegoś takiego.

LM: Nie czuje presji. Wiem, że polskie zawodniczki są równie dobre. Mamy dobry cały skład. Jako drużyna radzimy sobie z presją. Czuję, że muszę być taką zawodniczką, na której można polegać, nie mogę ich zawieść. Muszę wywiązać się ze swojego zadania. Muszę zrobić, wszystko, żeby pomóc zespołowi wygrać. Tu bardziej chodzi o odpowiedzialność, a nie o presję.

DW: Zgadzam się. Nie czuję presji. Uważam, że mamy naprawdę dobry zespół. Mamy drużynę, która gra inteligentną koszykówkę i mamy dobrego trenera, więc myślę, że wywiążemy się ze swoich obowiązków. Jeśli zatroszczymy się o to, to pozostałe rzeczy pójdą gładko. Nawet się nie zorientujemy jak dużo spotkań zdążymy już wygrać. Jeśli zaczniemy powoli, to mamy zespół, który może zmienić styl gry i zacząć wygrywać.

Co sądzicie o trenerze Szewczyku? Jak układa Wam się z nim współpraca?

JP: Świetnie. Byłam dopiero na dwóch treningach z nim, ale to co zwróciło moja uwagę podczas rozmów z nim tego lata, to gotowość i sposób w jaki zarządza drużyną i chce w niej zaszczepić świadomość wygrywania. To nie jest łatwe zadanie. Zebrać te wszystkie elementy w całość. Nie wiem jak mu się to udało. W zeszłym sezonie, kiedy grałam przeciwko jego drużynie, to właśnie tutaj były moje ulubione polskie zawodniczki. To, że zagrają w tym roku ze mną, to trochę jak: „Jak mu się to udało?” Stworzył drużynę zdolną do wygrywania. Przez całe lato nad tym pracował i udało mu się. Bardzo go za to szanuję. Mój szacunek do niego jeszcze wzrośnie kiedy już rozpoczniemy sezon.

KD: Szanuję go za jego ambicję i że chce nas nauczyć myśleć tak samo jak on oraz za to, że nas tutaj sprowadził. Na treningach lubię w nim to, że uczy nas dyscypliny i że to jest dopiero początek. Wiemy, że musimy być zdyscyplinowane i znać swoje zadania.

LM: Znałam go z gry w polskiej lidze. Cieszę się, że tu jestem i że mogę grać w jego zespole. Widzę też to jak dziewczyny z Polski porozumiewają się z trenerem. My dopiero tutaj przyleciałyśmy. Dziewczyny trenują już trochę, a przed sezonem to wcale nie jest proste. Czasami zdarza się tak, że nie jesteś zadowolona z decyzji trenera, ale po treningu wszystko wraca do normy. Myślę, że to wiele mówi o tym kim jest i jaki ma charakter. Na parkiecie na pewno będzie na nas krzyczał, ale jeśli to przyniesie efekty, to w porządku.

DW: To może być mój ulubiony trener jak na razie. Jest nie tylko dobrym trenerem, z tego co słyszałam i z tego co rozmawiałam z nim tego lata. Niczego od ciebie nie bierze, stara się pomóc jak najlepiej potrafi. Szanuję to. Mój poprzedni trener nie był tak otwarty. On tylko ustalał cele. Trener Szewczyk był bardzo otwarty. Takiego właśnie szkoleniowca chcemy mieć, którego słowa i sugestie się liczą.

Inne zespoły też dokonały zmian w składach. Jak mocna jest teraz polska liga?

JP: Niezależnie od tego jakie ruchy wykonały inne zespoły, nie możemy się na tym skupiać. Musimy pracować nad sobą. Teraz jestem skoncentrowana na tych 15 dziewczynach na hali, które trenują ze mną każdego dnia i sprawiają, że wykorzystujemy nasz maksymalny potencjał. Liga była mocna w zeszłym roku, teraz jest mocniejsza. Mam nadzieję, że będzie coraz lepsza z każdym rokiem, bo to jest wspaniały kraj i wspaniałe miejsce do gry. Ja nie skupiam się na tym co robią inni. Jeśli zagramy naszą najlepsza koszykówkę, będziemy niezwykle trudne do pokonania.

DW: Liga jest mocniejsza niż w zeszłym roku. Przekonamy się o tym  kiedy pojedziemy na najbliższy turniej. Trochę pogramy i zobaczymy nad czym musimy się skupić, nad czym popracować.

LM: Zgadzam się z Jhasmin. Musimy skupić się na sobie i upewnić, że jesteśmy ekipą, którą najtrudniej pokonać. Liga może być faktycznie mocniejsza. Każdego roku zespoły szukają okazji, aby się wzmocnić. Jeśli skupimy się na tym, by grać jak najlepiej jak to tylko możliwe, to będziemy mieć okazję zakończyć rozgrywki na najwyższym miejscu.

Destiny, a jak wygląda gra w lidze węgierskiej?

DW: Źle zaczęliśmy sezon, ale skończyliśmy na drugim miejscu w lidze. Nie było tak źle. Słyszałam, że polska liga jest zdecydowanie lepsza. Wszystko co mnie teraz interesuje, to drużyna w której gram i nikt inny. Jestem ciekawa co ta liga ma do zaoferowania, dlaczego jest taka popularna. Nauczyłam się dużo na Węgrzech, ale nie mogę się doczekać gry tutaj.

Które miejsce na koniec sezonu będzie dla Was najbardziej satysfakcjonujące?

JP: Chcemy zakończyć rozgrywki na pierwszym miejscu. Uważam, że mamy zawodniczki, które tworzą naprawdę dobry zespół. Tak długo, jak gramy coraz lepiej z każdym dniem jako zespół i możemy na sobie polegać, to nie ma dla nas limitów. Byłabym głupia, gdybym powiedziała, że chcę zakończyć sezon na szóstym miejscu albo że chcę wejść do playoffs. To jest niedocenianie nas. Zwycięstwo to jest dla nas wyznacznik, do którego chcemy dążyć. Możemy rywalizować na naprawdę wysokim poziomie.

KD: Dla nas najlepszą rzeczą byłoby miejsce w pierwszej „czwórce”. Jeśli byśmy na to zasłużyły, to mogłybyśmy nawet spróbować wspiąć się na pierwsze miejsce. Tak czy inaczej, ten sezon na pewno będzie ciekawy.

LM: Na pewno stać nas na pierwsza „czwórkę”. Sądzę jednak, że mamy szansę sięgnąć po mistrzostwo. To będzie od nas wymagało dobrej gry i pokazania się jako zespół. Z doświadczenia wiemy, że w pojedynkę nic nie osiągniemy. Kiedy poskładamy wszystkie elementy układanki w całość, to będziemy naprawdę mocnym zespołem.

DW: Pierwsze miejsce. Dla mnie to jedyna opcja. Nie znoszę przegrywać. Jeśli skończymy sezon na drugim miejscu, to trudno. Zdarza się. Jednak celem drużynowym numer „jeden” jest pierwsze miejsce. Najpierw musimy jednak skupić się na kolejnych meczach.

Krzysiek Kurasiewicz

Wspierają Nas