Lublin 700 lat Lublina UMCS
Raport wyjazdowy 6-7 lutego

Raport wyjazdowy 6-7 lutego

W tym tygodniu dwie nasze drużyny grały w hali rywala. Tenisistki stołowe AZS UMCS Optimy Lublin odniosły swoje piąte zwycięstwo w tym sezonie, oddając przeciwniczkom tylko jednego seta. O pechu mogą mówić natomiast ekstraklasowe koszykarki. Pszczółki przegrały zaledwie jednym punktem ze Ślęzą Wrocław.

Tenis stołowy                                                                       

Lublinianki do zdobycia cennych dwóch punktów potrzebowały zaledwie trzech setów. Tym razem pojechały na północ Polski do Chełmna, aby zagrać z tamtejszym zespołem LUKS Agro-Sieć, który po 11 spotkaniach jest kandydatem numer „jeden” do spadku. Jako pierwsza do stołu podeszła Wenwen Liu. Reprezentantka lubelskiej drużyny pewnie rozprawiła się z Katarzyną Nowocin w setach do 3, 8 i ponownie do 3.

W drugim pojedynku liderka akademiczek Antonina Szymańska zmierzyła się z reprezentantką Polski kadetek Agatą Szczuką. Zaledwie 16-letnia zawodniczka ugrała jednego seta w starciu z bardziej doświadczoną rywalką. Szymańska dała AZS-owi szansę na zakończenie tego meczu w trzech setach.

I tak się faktycznie stało. W ostatnim meczu Sylwia Pawlak pewnie wygrała Agnieszką Sitarską i odniosła tym samym swoje pierwsze zwycięstwo w tym sezonie, a zespołowi zapewniła dwa punkty do ligowej tabeli. Po 11 spotkaniach AZS UMCS Optima Lublin zajmuje 5. miejsce w ekstraklasie, czyli dokładnie w środku tabeli. W najbliższą sobotę zespół z Lublina zagra na wyjeździe z Aroteam AZS AJD Częstochowa.

Koszykarki Pszczółka AZS UMCS Lublin

Z porażką, ale po naprawdę zaciętym spotkaniu, wracają do Lublina „Pszczółki”. Podopieczne Krzysztofa Szewczyka przegrały po rzucie w ostatnich sekundach dogrywki 79:80. Katem lubelskiego zespołu, okazała się Katarzyna Krężel. Trafiła jedyny rzut w całym pojedynku, ale wybrała do tego najbardziej odpowiedni moment dla Ślęzy.

Wrocławianki bardzo chciały się zrewanżować za ostatnie dwie porażki z „Pszczółkami”, zwłaszcza za tą w finale Pucharu Polski. Nie przyszło im to jednak łatwo. Przez 40 minut regulaminowego czasu, a później także podczas pięciominutowej dogrywki, żadna z drużyn nie objęła wyraźnego prowadzenia. Największą przewagę w pewnym momencie miała Ślęza, ale było to tylko 5 punktów.

Najwięcej emocji dostarczyła oczywiście dogrywka. Na 6 sekund przed końcem meczu lublinianki wygrywały 79:78. Wtedy jednak Katarzyna Krężel przesądziła o wyniku spotkania trafiając równo z syreną końcową. Wrocławianki zrewanżowały się pięknym za nadobne, bo przypomnijmy, że w pierwszym starciu obu ekip w Lublinie to „Pszczółki” cieszyły się z wygranej po dogrywce.

- Bardzo dobry mecz z obu stron. Myślę, że to było jedno z naszych najlepszych spotkań w tym sezonie. Szczęście tym razem uśmiechnęło się do Ślęzy. W końcówce nie trafiliśmy dwóch rzutów wolnych i to mogło zdecydować w końcowym rozrachunku. Taki jest sport. Zagraliśmy naprawdę bardzo dobry mecz, pokazaliśmy, że to zwycięstwo w Pucharze Polski to nie był przypadek i potrafimy być groźni nawet dla najlepszych- w takich słowach podsumował to spotkanie trener lubelskiej drużyny Krzysztof Szewczyk.

Już w tę środę kibice w hali MOSiR będą mogli obejrzeć starcie Pszczółki AZS UMCS z Energą Toruń. Początek tego spotkania o godzinie 18.

 

Wspierają Nas