Lublin 700 lat Lublina UMCS
Niemoc Dzików trwa

Niemoc Dzików trwa

W meczu 17. kolejki 1. Ligi Futsalu (Grupa 1) AZS UMCS Lublin uległ we własnej hali GSF Gliwice 0:2. W bramce gospodarzy świetnie spisał się Adrian Parzyszek.

 

Mecz rozpoczęli gospodarze. Szybko jednak piłkę przejęli goście i już w pierwszej minucie spotkania groźną dla Dzików akcję mieli Patryk Bugajak i Piotr Lutecki. Widząc odważną postawę Gliwic, akademicy ruszyli do ataku. Pokazał się Rafał Król, który z połowy boiska oddał mocny strzał na bramkę przeciwnika. Między słupkami dobrze interweniował jednak Łukasz Bogdziewicz. Kolejną akcję dla Dzików wypracował Konrad Tarkowski, jednak znowu obronił goalkeeper przyjezdnych. Kolejna akcja należała do Amadeusza Pasierba oraz Patryka Bugajaka i to wtedy zrobiło się naprawdę groźnie. Interwencja Adriana Parzyszka sprawiła, że Dziki mogły spokojnie rozpocząć kolejną akcję. Jednak spokoju nie było widać, a determinację gości. W 3 minucie Tomasz Czech sprytnie wyminął obronę akademików, ale znowu w bramce czujny był Parzyszek. Podopieczni Artura Gadzickiego grali daleko od bramki GSF-u, co momentalnie wykorzystał w 5 minucie Michał Rabiej. Z opresji wyśmienicie wybrnął bramkarz AZS-u. Chwilę później to Konradowi Tarkowskiemu udało się przebić przez defensywę gliwiczan. Strzał okazał się jednak niecelny. W połowie pierwszej części spotkania Łukasz Mietlicki wraz z Rafałem Al-Swaitim próbowali zaatakować bramkę gości, jednak futsalówka wyszła na aut. Od tego momentu akademicy mieli już poważne problemy z wykańczaniem akcji.Gliwiczanie stwarzali coraz częściej stuprocentowe sytuacje Za każdym razem swoich kolegów ratował Adrian Parzyszek. W 15. minucie spotkania trener Gadzicki wziął czas. Po nim niewiele jednak się zmieniło. To GSF częściej dochodził do piłki, co skutkowało wzmożoną obroną akademików. Chwilę przed zakończeniem pierwszej połowy przed ostatnią akcją trener Błażej Korczyński wziął przerwę na żądanie. Mimo to po dwudziestu minutach gry na hali Globus był remis (0:0).

Druga odsłona spotkania rozpoczęła się od dwóch szybkich akcji obu drużyn, jednak żadna z nich nie zakończyła się bramką. Dwie minuty później ponownie Konrad Tarkowski z Jarosławem Walęciukiem mieli okazję do podwyższenia wyniku, jednak skutecznie interweniował Bogdziewicz. Przez pewien czas na boisku było dużo chaosu. Akademicy próbowali grać blisko przyjezdnych. Właśnie to zamieszanie pod bramką Parzyszka wykorzystał Michał Rabiej, który mocnym strzałem pewnie umieścił piłkę w siatce Dzików (0:1). To zmobilizowało AZS do szybkiego kontrataku. Nabliżej wyrównania był Walęciuk, ale po jego uderzeniu piłka poszybowała ponad poprzeczką. Niedługo później piłkę przejął Jakub Wankiewicz. I tym razem nie przyniosło to efektu w postaci gola. W 28 minucie kolejną stuprocentową szansę na bramkę mieli akademicy, jednak brakowało dokładności. Jak mawia stare piłkarskie porzekadło: “niewykorzystane sytuacje się mszczą”. W 35 minucie wynik podwyższył Patryk Bugajak (0:2). Trzy punkty zebrał zespół z Gliwic.

- Graliśmy równo, wychodziliśmy z pressingiem. Jednak na pewno w głowach zawodników jest taka myśl, kiedy wygramy spotkanie. Wiemy też, gdzie mamy braki i trzeba nad tym popracować. Boli nas nasza nieskuteczność. Stwarzamy sobie stosunkowo dużo sytuacji, ale problem jest z ich wykończeniem. Od początku roku musimy się z tym zmagać, jednak nie ma co spuszczać głów. Na pewno nie jest to łatwe, ale zrobimy wszystko, żeby wygrać kolejny mecz w Komprachcicach. Cieszy postawa bramkarza. Chcemy i wymagamy od siebie więcej niż dzisiaj to pokazaliśmy - komentował po meczu trener AZS UMCS Lublin, Artur Gadzicki.

 

AZS UMCS Lublin - GSF Gliwice 0:2 (0:0)

AZS UMCS Lublin: Adrian Parzyszek, Jakub Wankiewicz, Rafał Król, Konrad Trakowski, Jarosław Walęciuk, Przemysław Hajkowski, Marcin Ostrowski, Wojciech Wiśniewski, Michał Ostrowski, Łukasz Mietlicki, Karol Banachiewcz, Artur Sułek, Rafał Al-Swaiti.

GSF Gliwice: Łukasz Bogdziewicz, Tomasz Lutecki, Tomasz Czech, Patryk Bugajak (35’), Amadeusz Pasierb, Patryk Lawacz, Tomasz Megger, Dominik Wilk, Jakub Węgiel, Michał Rabiej (25’), Mateusz Szyszko.

 

fot. Michał Piłat

Autor: Paulina Ziemiańska

Wspierają Nas