Lublin 700 lat Lublina UMCS
Ciężkiej pracy i walki nie zabraknie! ‒ mówi nowa Pszczółka

Ciężkiej pracy i walki nie zabraknie! ‒ mówi nowa Pszczółka

Szeregi Pszczółki Polski Cukier AZS UMCS Lublin zasila Agnieszka Szott-Hejmej. Zawodniczka nominalnie występuje na pozycji niskiej skrzydłowej. Ostatnie dwa lata spędziła w drużynie Artego Bydgoszcz. W sezonie 2018/2019 zdobywała średnio 9.7 punktu na mecz. Zapraszamy do przeczytania rozmowy z Agnieszką.

 

Co było kluczowym czynnikiem, który zaważył, że zdecydowałaś się na grę w Pszczółce?

Głównym czynnikiem, który zaważył na tym, że zdecydowałam się przyjąć ofertę z Lublina była przemyślana i fajnie zbudowana drużyna. Myślę, że skład jest mocniejszy niż w zeszłym sezonie, co pozwala powalczyć o wyższe cele. Lubię wysoko stawiać sobie poprzeczkę i grać w dobrze zorganizowanym kolektywie. Zdaję sobie sprawę, że nazwiska to nie wszystko i same nie grają. Jednak patrząc na zawodniczki, które podpisały kontrakt, jednego jestem pewna ‒ ciężkiej pracy i walki nie zabraknie!

 

Domyślam się, że rozmawiałaś z trenerem na temat Twojej roli w zespole. Jaki pomysł na Ciebie przedstawił Ci Krzysztof Szewczyk?

Tak. Rozmawiałam z trenerem Szewczykiem jeszcze przed podpisaniem kontraktu na temat mojego przyjścia do drużyny. Tego, gdzie mnie widzi i na jakiej pozycji. Będę grała wymiennie na pozycji “3” i “4”, co jest dość odpowiedzialnym zadaniem. Chociażby ze względu na to, że będę musiała poznać zasady w ataku i w obronie na tych dwóch pozycjach. Wcześniej grałam już w podobny sposób, więc nie powinnam mieć z tym wielkiego problemu. Trener nie jest pierwszy rok w Ekstraklasie. Wie co potrafię i gdzie na boisku czuję się najlepiej. Liczę, że nasza współpraca będzie układać się tak, aby drużyna na tym skorzystała.

 

Jesteś bardzo doświadczoną zawodniczką z ogromną wiedzą koszykarską. Można powiedzieć, że skarbnicą wiedzy na temat gry w kosza. Jesteś typem zawodniczki, która dzieli się tą wiedzą z zespołem, z mniej ogranymi koleżankami? Jak to wygląda? Może masz takie predyspozycje trenerskie?

Predyspozycji trenerskich na dzień dzisiejszy u siebie nie odkryłam, jeśli chodzi o poziom seniorski. Natomiast bardzo lubię pracować z dziećmi. Staram się słuchać tego, co ma do przekazania trener i wykonywać to jak najlepiej. Zdaję sobie sprawę, że czasami nie jest lekko. Jestem taką osobą, która stara się wspierać koleżanki na boisku i poza nim. Lubię kiedy każdy dobrze czuje się w drużynie i jest chemia. Nie lubię podważać autorytetu trenera, więc staram się za dużo nie ingerować i nie podpowiadać. Dostajemy przecież dużą ilość informacji od Sztabu trenerskiego.

 

To doświadczenie pozwala Ci sądzić, że Lublin w najbliższym sezonie będzie czołową drużyną Energa Basket Ligi?

Tak jak już wspomniałam wcześniej, na razie skład wygląda bardzo obiecująco. Lubię wyzwania i wierzę, że w nadchodzącym sezonie będzie nas stać na walkę o pierwszą czwórkę! Wszystko zależy od tego, jak szybko się zgramy i poznamy na boisku.

 

Patrząc na Twoją karierę, łatwo zauważyć, że nie przychodzisz do klubu tylko na rok. Z Lublinem wiążesz też dłuższe plany? Może masz taką myśl, że to jest miejsce, w którym zakończysz swoją karierę zawodową?

Jestem na takim etapie kariery, że nie lubię zmian. Wolę stabilizację i bezpieczeństwo. Jeśli Klub i ja będziemy zadowoleni ze współpracy, to jak najbardziej myślę o tym, żeby zostać na dłużej. Pomysłów na siebie mam wiele. Natomiast jest mi bardzo trudno przewidzieć ten moment, kiedy zakończę karierę sportową. Dwa lata temu podpisałam kontrakt z Bydgoszczą. Wydawało mi się, że to będzie mój ostatni sezon. Mijają dwa lata, a ja dalej jestem głodna sukcesu, kocham koszykówkę i chcę grać o medale. Mam nadzieję, że tak będzie w Pszczółce Polski Cukier AZS UMCS Lublin.

 

Twoja przygoda z koszem trwa już długo. Nadal jest taką pasją, jak na początku? Czy z czasem wygląda to nieco inaczej?

Koszykówka była, jest i będzie moją największą pasją. Niezależnie ile mam lat, ile gram i ile mi zostało. To będzie mój 24 sezon od momentu debiutu w Ekstraklasie. Uważam, że gdybym już nie miała tej pasji, tego uzależnienia od endorfin i zmęczenia, nie byłoby mnie tu gdzie teraz jestem!


Autor: Kamil Wojdat

Wspierają Nas