X

Lublin 700 lat Lublina UMCS
O włos od wygranej

O włos od wygranej

Po zaciętym spotkaniu AZS UMCS Lublin przegrał z KS Szczypiorniak Dąbrową Białostocką 26:27. Lublinianie po lepszym początku oddali prowadzenie gościom, przez co nie zdołali już odrobić strat do końca meczu.

Początek tego pojedynku był bardzo zacięty. Akademicy z Lublina, jak i przyjezdna drużyna, grali bardzo dobrze w obronie oraz nieskutecznie w ataku. Pierwszą szansą na objęcie prowadzenia przez AZS był rzut karny. Jednak po świetnej obronie bramkarza gości oraz nieskutecznej dobitce lidera akademików Huberta Obydzia tablica cały czas pokazywała remis. Pierwszy gol dla gospodarzy autorstwa Kamila Bernata był sygnałem do ataku na bramkę przeciwników. Bardzo dobra gra wspomnianego już Kamila Bernata oraz skrzydłowego Jakuba Buksińskiego dała prowadzenie miejscowym 6:2. Jednak po kwadransie gry goście przebudzili się i zaczęli odrabiać straty. Przewaga AZS-u topniała w oczach. Wykorzystane cztery rzuty karne oraz zdecydowanie lepsza skuteczność w ataku pozwoliła zawodnikom z Dąbrowy Białostockiej doprowadzić do remisu po 11. Końcówka tej odsłony to walka punkt za punkt. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się skromnym zwycięstwem przyjezdnych 14:13.

- Spodziewałem się, że będzie to bardzo ciężki mecz. Znaliśmy ten zespół doskonale, graliśmy z nimi przed sezonem na turnieju. Teraz z bramkarza zrobiliśmy mistrza świata. Gdybyśmy swoje rzucili temu bramkarzowi, byłoby po meczu już praktycznie w pierwszej połowie. Spokojnie byśmy sobie ustawili mecz. Natomiast w pierwszej i drugiej części cały czas rzucaliśmy w bramkarza – ocenia trener AZS UMCS Patryk Maliszewski.

Po przerwie gra na parkiecie się zaostrzyła. W szeregi gospodarzy wkradło się zdenerwowanie, przez co popełniali zbyt dużo błędów w obronie. Goście wykorzystywali takie potknięcia do wyprowadzania skutecznych kontrataków. Spotkanie stało jednak pod znakiem wyrównanej walki. Żadna z ekip nie przestawała atakować bramki rywali. Przez kwadrans drugiej połowy goście powiększyli przewagę do dwóch goli, co zapowiadało nerwową końcówkę meczu. Gospodarze doprowadzili jednak do remisu po 24 na dwie minuty przed końcową syreną. Przed ostatnią akcją meczu trener gospodarzy Patryk Maliszewski wziął „czas” i przekazał swoim podopiecznym dokładne wskazówki. Lublinianie zrobili to, czego oczekiwał od nich trener. Zabrakło jednak wykończenia. Fenomenalna postawa bramkarza gości, szczególnie w ostatnich akcjach spotkania, pozwoliła przyjezdnym utrzymać jednobramkowe prowadzenie. Po 60 minutach gry to Szczypiorniak cieszył się ze zwycięstwa. Dąbrowa Białostocka wygrała w hali Globus 27:26.

- Zabrakło nam w pewnym momencie obrony. Odjechaliśmy przeciwnikowi na pięć bramek i wtedy trzeba było ich dobić. Zawiodły nasze niektóre aspekty obronne. Trochę spoczęliśmy na laurach. Później atak też już zawiódł jak obrona była słabsza – tłumaczy lider lubelskiego zespołu Hubert Obydź.

- Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie, chociaż przeciwnik był bardzo ciężki na swoim terenie. Wykonaliśmy założenia trenera, ale wynik jest jaki jest. Teraz mamy przed sobą jeszcze dwa spotkania u siebie, które musimy wygrać i zobaczymy jak będzie w końcowej tabeli­ – mówi zawodnik gości Piotr Karbowski.

Do końca rundy jesiennej piłkarzom ręcznym AZS-u pozostało jeszcze tylko jedno spotkanie. W sobotę lublinianie powalczą o punkty z SPR-em ROKiS Radzymin.

Wspierają Nas