X

Lublin 700 lat Lublina UMCS
Orzeł lepszy od Dzików

Orzeł lepszy od Dzików

W zaległym meczu dziesiątej kolejki rozgrywek 1. Ligi Futsalu Mężczyzn, KU AZS UMCS Lublin uległ w hali Uniwersytetu Przyrodniczego liderowi rozgrywek - KS Acana Futsal Orzeł Jelcz-Laskowice 2-5. Jednak jeszcze na pięć minut przed ostatnią syreną było 2-2.

 

Jako pierwsi do ataku ruszyli goście. W drugiej minucie szczęścia próbował Kamil Nowakowski, ale jego strzał dobrze obronił goalkeeper Dzików - Adrian Parzyszek. W odpowiedzi gospodarze, a konkretnie Rafał Al-Swaiti chciał zaskoczyć bramkarza rywali, jednak ta sztuka mu się nie udała. Po nim poprawiał Konrad Tarkowski, ale bezskutecznie. W kolejnym fragmencie ponownie atakowali przyjezdni. Nadal jednak wynik się nie zmienił. Co się nie udało futsalistom Orła, udało się grającemu w ekipie akademików Łukaszowi Mietlickiemu, który w szóstej minucie spotkania uderzeniem z kilku metrów dał gospodarzom prowadzenie (1-0). To wyraźnie uskrzydliło podopiecznych trenera Artura Gadzickiego. Zespół próbował podwyższyć wynik. Natknął się jednak na wzorową kontrę Laskowic. W ósmej minucie po obronę Dzików rozklepali Victor Wilson De Andrade Coelho, Grzegorz Nowak oraz Kamil Nowakowski. Wymiana podań między nimi zakończyła się trafieniem z najbliższej odległości do pustej bramki tego ostatniego i było 1-1. Gości to podbudowało i minutę później prowadzili już 1-2. Prostopadłe podanie Coelho na gola zamienił Jose Luis Santiago Gutierrez. Trener akademików poprosił o czas. Po nim oba zespoły przez pewien czas nie umiały poważnie zagrozić przeciwnikom. W piętnastej minucie strzał Jana Rojka zatrzymał Parzyszek. Dobitka Gutierreza powędrowała nad poprzeczką. W szeregach gospodarzy kilka akcji przeprowadził Mietlicki, ale żadna z nich nie zakończyła się powodzeniem. Bliski zdobycia gola byli natomiast przeciwnicy. Na dwie minuty przed ostatnią syreną przelobować Parzyszka chciał Coelho, którego próbę odbił goalkeeper gospodarzy. Poprawiał Grzegorz Nowak. Piłka minęła już nawet Parzyszka, ale trafiła w stojącego na linii Wojciecha Boniaszczuka, który uchronił swój zespół przed utratą gola. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem gości 1-2.

Po powrocie na parkiet wyrównać próbowali Tarkowski i Mietlicki. Strzał żadnego z nich nie znalazł jednak drogi do bramki Macieja Foltyna. Orzeł odpowiedział uderzeniem Nowakowskiego. Piłka po palcach bramkarza gospodarzy trafiła poprzeczkę bramki akademików. Bliski gola dla zielono-białych był Konrad Tarkowski, ale nie zdążył dostawić nogi do piłki podanej od Rafała Króla. W kolejnej akcji dwukrotnie próbował Mateusz Szafrański, ale dwukrotnie dobrze zachował się bramkarz Orła - Foltyn. Minutę później (28’) był już jednak bezradny. Strzał z dystansu Artura Sułka sprawił, że mecz zaczął się od nowa (2-2). To podrażniło podopiecznych Lopez Garcia Jesusa, którzy raz po raz napierali na bramkę akademików. Między słupkami świetnie jednak spisywał się Parzyszek. Na pięć minut przed końcem szkoleniowiec Dzików wziął przerwę na żądanie dla swojej ekipy. Po niej gra nieco się uspokoiła. Przed okazją dla gospodarzy z rzutu wolnego stanął Mietlicki. Ofiarna interwencja Foltyna zapobiegła utracie gola przez Orła. Chwilę później szybkie podanie bramkarza wykorzystał Nowakowski i Laskowice prowadziły 2-3. Dziki postawiły wszystko na jedną kartę i grały bez goalkeepera, w miejsce którego wszedł dodatkowy zawodnik z pola. Skupione na ataku Dziki pozwoliły sobie na rozprężenie w obronie. Wymieniając podania między sobą sami strzelili sobie bramkę samobójczą (2-4). Losy spotkania wydawały się być przesądzone. W końcówce wynik ustalił goalkeeper Laskowic, który kopnięciem przez całe boisko skierował futsalówkę do pustej bramki gospodarzy (2-5).

- Zdecydowała końcówka, w której popełniliśmy dwa dziecinne błędy. Bardzo chcieliśmy wygrać. Wszyscy walczyliśmy. Mieliśmy już 2-2 i bardzo dobre kontry, ale niestety nieskuteczne. Szkoda tej pracy, którą zespół dzisiaj wykonał. Musimy się podnieść. Mamy dwa mecze u siebie i nie wyobrażam sobie innego scenariusza niż dwa zwycięstwa - powiedział po meczu zawodnik miejscowych, Łukasz Mietlicki.

 

KU AZS UMCS Lublin - KS Acana Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice 2-5 (1-2)

KU AZS UMCS Lublin: Adrian Parzyszek, Mateusz Szafrański, Konrad Tarkowski, Jarosław Walęciuk, Rafał Al-Swaiti, Dominik Niemczyk, Marcin Ostrowski, Wojciech Wiśniewski, Michał Ostrowski, Wojciech Boniaszczuk, Łukasz Mietlicki (6’), Rafał Król, Artur Sułek (28’).

KS Acana Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice: Maciej Foltyn (40’), Grzegorz Nowak, Jose Luis Santiago Gutierrez (9’), Kamil Nowakowski (8’, 36’), Victor Wilson De Andrade Coelho, Bartosz Konieczny, Jan Rojek, Javier Montes Burgos, Paweł Synowiec, Dawid Witek, Przemysław Matejko.

 

fot. Michał Piłat

Autor: K.W.

Wspierają Nas