X

Lublin 700 lat Lublina UMCS
Pechowy remis na pożegnanie z halą Globus

Pechowy remis na pożegnanie z halą Globus

Piłkarki ręczne MKS AZS UMCS Lublin zremisowały w swoim ostatnim meczu przed własną publicznością z KPR Sparta Oborniki 28:28. Zwycięstwo podopieczne Izabeli Puchacz straciły w ostatniej akcji spotkania.

Mecz lepiej rozpoczęły gospodynie, które szybko wyszły na dwubramkowe prowadzenie. Rywalki starały się nie powiększać dystansu i zabrały się do odrabiania strat. Po kilku chwilach doprowadziły do remisu, ale akademiczki znów wypracowały sobie lekką przewagę. Taki stan rzeczy utrzymywał się przez 10 minut. Potem to przyjezdne dominowały. Przy wyniku 7:7 na parkiecie lepsza była ekipa Michała Pietrzaka. Wprawdzie zawodniczki AZS UMCS co chwilę odrabiały straty, ale pod koniec pierwszej polowy ich gra się załamała, a rywalki im odjechały.Ostatecznie ta część starcia zakończyła się pewnym prowadzeniem zespołu gości 16:12.

- Było ciężko. Dziewczyny mimo tego, że były po ciężkiej podróży, to postawiły nam ciężkie warunki – walczyły mocno i trochę nam „odleciały” czterema bramkami. To też zaważyło na wyniku tego spotkania, ponieważ w drugiej połowie musiałyśmy odrabiać te straty – ocenia Katarzyna Jarosz z MKS AZS UMCS.

Druga odsłona gry wyglądała nieco inaczej. Oczywiście, ponownie losy spotkania były w rękach piłkarek Sparty, lecz gospodyń prezentowały się zdecydowanie lepiej. Bardzo dobre zawody rozgrywały Magdalena Markowicz oraz Olga Figiel, które raz po raz zdobywały gole dla swojego zespołu. Kulała natomiast gra defensywna akademiczek. Brakowało szczególnie podstawowej bramkarki Katarzyny Gruszeckiej, która jest kontuzjowana. Jej miejsce między słupkami zajęła zaledwie 16-letnia Paulina Mańko. Niespodziewanie na 20 minut przed końcem spotkania przyjezdne opadły sił i do głosu zaczęły dochodzić gospodynie. Przez większość spotkania ich strata wynosiła trzy bramki. W ostatniej fazie meczu zdołały jednak dogonić piłkarki Sparty. Już przy wyniku 25:27 było widać, że lada moment akademiczki odmienią stan rywalizacji. Zawodniczki Izabeli Puchacz w ciągu kilku minut trafiły trzykrotnie, dzięki Aleksandrze Raczyńskiej i Katarzynie Jarosz. Miejscowe objęły prowadzenie, ale przez ostatnie dwie minuty grały w osłabieniu – karę otrzymała Raczyńska. Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się szczęśliwie dla szczypiornistek z Lublina, sędzia w ostatniej akcji meczu odgwizdał rzut wolny dla gości. Mur złożony został praktycznie ze wszystkich zawodniczek lublinianek. To też miało wpływ na widoczność Pauliny Mańko. Najskuteczniejsza w zespole gości Agata Wasiak trafiła piłką w ręce rywalek, a ta po rykoszecie zmyliła bramkarkę akademiczek i wpadła do siatki. W tym momencie sędzia zagwizdał po raz ostatni i niemożliwe stało się faktem. Piłkarki Sparty cudem uratowały remis, a fani zespołu gospodyń niedowierzali w to, co wydarzyło się w hali Globus.

- Byliśmy stroną dominującą przez większą część meczu. Cieszy ten jeden punkt z takiego dalekiego wyjazdu. 20 minut pierwszej połowy było tą partią, którą rozegraliśmy najlepiej. Druga odsłona pokazała, że mieliśmy większe przestoje i rywalki się do nas zbliżyły. Końcówka ewidentnie nie była nasza, ale sport jest nieprzewidywalny i dzięki rzutowi Agaty (Wasiak – dop. red) udało nam się wyjść z tym jednym punktem – podsumowuje całe spotkanie opiekun gości Michał Pietrzak.

Remis szczypiornistek MKS AZS UMCS Lublin z SKF KPR Sparta Oborniki sprawia, że lublinianki mają na koncie 15 punktów i plasują się na 7. pozycji w tabeli. Następny i zarazem ostatni mecz w tym sezonie podopieczne Izabeli Puchacz rozegrają na wyjeździe. Ich rywalem będzie SPR Olkusz.

Wspierają Nas