X

Lublin 700 lat Lublina UMCS
Jest zwycięstwo, ale było nerwowo

Jest zwycięstwo, ale było nerwowo

W meczu dwunastej kolejki rozgrywek 2. Ligi Koszykówki Mężczyzn (Grupa B), po zaciętym spotkaniu AZS UMCS Lublin wygrał z Dzikami Warszawa 83:81. Mecz w hali przy Alejach Zygmuntowskich był niezwykle wyrównany, a o zwycięstwie przeważyły końcowe minuty spotkania. Najwięcej punktów na swoim koncie zapisali Michał Marciniak (21) i Patryk Wydra (20). Po tym pojedynku akademicy awansowali na czwarte miejsce w tabeli!

 

Pierwsze dwa punkty zdobył Patryk Wydra (2-0). Chwilę później “trójkę” dołożył Adam Myśliwiec, a po kontrze kolejne trzy oczka zanotował Wydra. Po zaledwie dwóch minutach na tablicy wyników widniał rezultat 7:0. Trener Dzików, Paweł Malinowski poprosił o czas dla swojego zespołu. Po faulu jednego z akademików, Krzysztof Grudzień (Dziki Warszawa) wykorzystał jeden z dwóch podyktowanych rzutów osobistych (7-1). Punkty Michała Marciniaka i Bartosza Mudy sprawiły, że było 14-5. Na trzy minuty przed końcem pierwszej części obie drużyny zaczęły mieć problemy ze skutecznością. Jednak efektownym rzutem “za trzy” popisał się Mateusz Prażmo (21-12). Po trójce Marciniaka było 28-15. Wynik pierwszej kwarty ustalił Piotr Jagoda 30:19.

Kolejną kwartę trafieniem z dystansu otworzył Igor Muszyński (30-22). Szybko odpowiedział Prażmo (32-22). Akademicy nie pozwalali zbytnio zbliżyć się rywalom. Straty nieco zmniejszył Marcel Kapuściński i po prawie trzech minutach tej odsłony, gospodarze prowadzili 34-27. Marcin Marchoff (Dziki Warszawa) zdołał trafić z dystansu na 34-30, ale błyskawicznie tym samym odpowiedział Marciniak (37-30). Lublinianie wygrywali 41-30. Kolejny fragment drugiej kwarty wyglądał podobnie, co oglądaliśmy do tej pory. Nadal goście próbowali gonić wynik, ale akademicy nie pozwalali im na złapanie kontaktu. Pierwsza połowa meczu zakończyła się rezultatem 49-38.

Trzecią odsłonę “trójką” otworzył Krzysztof Szemieta (49-41). Na 51-41 trafił Marciniak. Kolejna akcja ponownie należała do Szemiety, który znowu trafił z dystansu (51-44). Po punktowych wolnych Wydry na tablicy było 53-44. Wydawało się, że nadal gospodarze kontrolują boiskowe wydarzenia. Jednak warszawiacy z czasem zaczęli się niebezpiecznie zbliżać. Na niecałe pięć minut przed ostatnią syreną w tej części meczu, goście tracili zaledwie trzy oczka (59-56). Sytuacje nieco uspokoił Piotr Jagoda (61-56), ale powoli zaczęło robić się niebezpiecznie. Ambitnie walczący goście dwadzieścia sekund przed końcem kwarty doprowadzili do remisu (69-69). Chwilę później prowadzenie lublinianom dał Wydra (71-69), jednak ostatnie słowo należało do przyjezdnych. Wynik trzeciej kwarty rzutem “za dwa” ustalił Maciej Łapiński (71-71).

Ostatnia odsłona od początku była bardzo wyrównana. Po czterech minutach gry trzy oczka zapasu miały Dziki (72-75) Trener lublinian, widząc sytuację na parkiecie, wziął przerwę na żądanie. Chwilę później dwa rzuty osobiste wykorzystał Myśliwiec (74-75). Po kolejnym faulu dwa punkty do konta lublinian dopisał Marciniak (76-75). Dla Dzików trafił Muszyński, ponownie dając im minimalną przewagę (74-77). Trwała wymiana argumentów. Żadna z ekip nie chciała odpuścić korzystnego rezultatu. Do statystyk ponownie zapisał się Marciniak, który czterema punktami z rzędu delikatnie przechylił szalę na korzyść AZS-u (78-77). Na niecałe półtorej minuty przed końcem meczu prowadzili jednak koszykarze ze stolicy (80-81). Ostatni fragment był lepszy dla akademików. Podopieczni trenera Łuszczewskiego nie pozwolili rywalom na zdobycie ani jednego punktu. Sami w tym czasie dwukrotnie trafili do kosza Dzików. Najpierw “za dwa” Mateusz Wiśniewski (82-81), a po nim połowicznie skuteczny z linii rzutów wolnych był Michał Marciniak. Jeden celny rzut wolny okazał się ostatnim akcentem tego spotkania i to gospodarze mogli cieszyć się z piątego zwycięstwa z rzędu (83-81).

Po raz kolejny pokazujemy, że nie mamy chęci gry w obronie. Z tego powodu jestem bardzo zły. Dramaturgia była i może kibicom spotkanie się podobało, ale dla mnie to był jeden z najgorszych meczów w tym sezonie. Irytuje mnie, że niektórzy zawodnicy chcą wygrać “na chodzonego”, a to w tej lidze jest niemożliwe. Co już kilka razy mówiłem - jesteśmy w miarę mocni w ataku, ale co pokazał znowu dzisiejszy pojedynek, tragiczni w obronie. Mamy nad czym pracować. Do poprawy jest przede wszystkim defensywa i podejście mentalne zawodników do meczu - skomentował trener AZS UMCS Lublin, Przemysław Łuszczewski.

AZS UMCS Lublin - Dziki Warszawa 83-81 (30-19, 19-19, 22-33, 12-10)

AZS UMCS Lublin: Patryk Wydra (20), Mateusz Wiśniewski (10), Piotr Jagoda (4), Adam Myśliwiec (13), Michał Marciniak (21), Bartłomiej Nycz (DNP), Szymon Strzałkowski (DNP), Mateusz Prażmo (7), Bartosz Muda (8).

Dziki Warszawa: Marcel Kapuściński (17), Rafał Holnicki-Szulc (2), Krzysztof Grudzień (17), Marcin Marchoff (15), Piotr Wójcik (3), Igor Muszyński (7), Maciej Łapiński (7), Maciej Sokołowski (DNP), Krzysztof Szemieta (11), Maciej Wołyniec (2).

 

fot. Michał Piłat

Autor: Paulina Ziemiańska

Wspierają Nas