X

Lublin 700 lat Lublina UMCS
Pierwsza przegrana u siebie

Pierwsza przegrana u siebie

W meczu szóstej kolejki rozgrywek 2. Ligi Koszykówki Mężczyzn (Grupa B) koszykarze AZS UMCS Lublin ulegli we własnej hali sąsiadom w tabeli, ekipie ŁKS AZS UŁ SG Łódź. Dla drużyny trenera Przemysława Łuszczewskiego, to pierwsza porażka u siebie, a trzecia w obecnych rozgrywkach.

 

Wynik meczu skutecznym rzutem za dwa punkty otworzył Jan Sobiech. Kolejne prowadzenie (4-2) naszej ekipie dał Michał Marciniak po niecałej minucie spotkania. Od tego momentu to zespół gości zaczął częściej trafiać. Po dwóch oczkach Kacpra Dominiaka było już 5-13 na korzyść łodzian. Drużyna prowadzona przez trenera Piotra Zycha utrzymywała kilkupunktową zaliczkę do dziewiątej minuty pojedynku. Wtedy do wyrównania doprowadził Piotr Jagoda po ładnym wejściu pod kosz i pewnym wykończeniu akcji. Chwilę później gospodarze wygrywali 22-19 po akcji “2+1” Mateusza Wiśniewskiego. Przyjezdni zdołali jednak szybko odpowiedzieć i to oni schodzili po pierwszej kwarcie prowadząc 23-17.

Druga odsłona zaczęła się od “trójki” Dominiaka (ŁKS). Trafienie dołożył Patryk Wal i na tablicy wyników widniał rezultat 23-32 na korzyść gości. Podobnie jak to miało miejsce w poprzedniej części gry, przyjezdni przez większą część drugiej kwarty cały czas mieli kilka oczek zapasu. Na pięć minut przed ostatnią syreną skuteczny rzut za trzy punkty oddał Patryk Wydra, doprowadzając do stanu 36-39. Trener gości poprosił o czas. Po nim punkty straty zmniejszył Adam Myśliwiec (38-39), a na niecałą minutę przed końcem wyprowadził AZS UMCS Lublin na prowadzenie 43-41. Jednak ostatni akcent należał do łodzian. Łukasz Sila trafił równo z syreną, dzięki czemu goście zdołali wyrównać wynik spotkania. Po pierwszej połowie mieliśmy remis (43-43).

Trzecią kwartę trafieniami z wolnych otworzył Dominiak (43-45). Odpowiedział Wiśniewski (45-45). Obie ekipy nie pozwalały odskoczyć sobie na zbyt duży dystans. Po skutecznej “trójce” Mateusza Prażmo na cztery minuty przed końcem tej części gry, podopieczni trenera Przemysława Łuszczewskiego objęli trzypunktowe prowadzenie (56-53). Po wznowieniu gry goście błyskawicznie odpowiedzieli i to oni prowadzili różnicą trzech oczek (56-59). Na minutę przed ostatnią syreną na tablicy wyników było 58-65, a trener gospodarzy poprosił o przerwę na żądanie, po której wolne miał wykonywać Arkadiusz Świt (ŁKS). Po wznowieniu gry zawodnik gości oba rzuty osobiste zamienił na punkty, a wynik po trzeciej kwarcie ustalił rzutem “za trzy” w ostatniej sekundzie Maciej Kochaniak (59-72).

Na pierwsze trafienie w decydującej odsłonie musieliśmy czekać nieco ponad minutę. Punkty dla gości zdobył Kochaniak. Odpowiedział Jagoda, a potem Marciniak. Gospodarze ambitnie walczyli o odrobienie strat. Na pięć i pół minuty przed końcem udało im się zmniejszyć dystans do dziewięciu oczek (69-78). O czas poprosił Piotr Zych. Po nim gospodarze zbliżyli się jeszcze bardziej. Po trafieniach z rzutów osobistych Jagody było 78-81. Do końca półtorej minuty. Jednak w zespole gości trafił Bartłomiej Drożdż (78-83). Mimo walki naszej drużynie nie udało się odrobić strat i przegrali to spotkanie 80-85.

- Musimy wszyscy wychodzić skoncentrowani na mecze. Jeżeli niektórzy zawodnicy wychodzą na kompletnym luzie, bo myślą, że rywale się położą i będziemy sobie mogli rzucać do kosza, to wynik jest taki, a nie inny. Przegraliśmy ten mecz, bo nie mieliśmy takich chęci jak rywal. Właśnie o cechy wolicjonalne mam pretensje do swoich zawodników, bo nie dali z siebie wszystkiego. O to mam do nich największy żal. To ja jestem odpowiedzialny za wyniki, więc przepraszam kibiców za to, co oglądali. Myślę, że pokazaliśmy, jak niedojrzałym zespołem jeszcze jesteśmy - powiedział po meczu trener AZS UMCS Lublin, Przemysław Łuszczewski.

- Cały mecz wyszedł nam nie tak, skoro przegraliśmy we własnej hali. Przede wszystkim zbiórki defensywne - daliśmy zebrać przeciwnikowi dużo piłek w ataku. To dało im szansę na ponowienie swoich akcji, a w konsekwencji mieli więcej akcji i mogli rzucić więcej punktów. Może brakuje trochę precyzji w wykonywaniu schematów, które mamy założone przed meczem. Myślę jednak, że mamy szansę na walkę o górną część tabeli - komentuje porażkę zawodnik AZS UMCS Lublin, Jan Sobiech.

- Zawaliliśmy jako drużyna. Nie byliśmy sobą. Trochę za lekko graliśmy w obronie i to właśnie defensywa zadecydowała. Mimo tego, że skład w porównaniu do ubiegłego roku się zmienił, to już minęło tyle czasu w obecnym sezonie, że powinniśmy być zgrani. Dzisiaj tego zgrania niestety zabrakło. Nie byliśmy taką ekipą jak na treningach czy w poprzednich meczach ligowych. Teraz skupiamy się na każdym kolejnym meczu, a do czego nas to doprowadzi, zobaczymy na koniec sezonu. Nie chcę nic obiecywać. Chcielibyśmy walczyć o awans, ale na razie mamy trzy przegrane spotkania, więc ten początek nie jest zbyt dobry i nie zapowiada takiej powiedzmy dominacji, jak to było w poprzednim sezonie. Oczywiście nie poddajemy się, będziemy walczyć i zrobimy wszystko, żeby pokazać lepszy basket niż dzisiaj - powiedział kapitan AZS UMCS Lublin, Adam Myśliwiec.

Kolejny swój mecz nasza drużyna rozegra już w sobotę (28 października) w Kielcach. Jej przeciwnikiem będzie tamtejszy AZS UJK.

 

AZS UMCS Lublin - ŁKS AZS UŁ SG Łódź 80-85 (23-27, 20-16, 16-29, 21-13)

AZS UMCS Lublin: Bartłomiej Nycz, Patryk Wydra (11), Szymon Strzałkowski, Adam Myśliwiec (22), Mateusz Prażmo (6), Jan Sobiech (3), Bartosz Muda (2), Szymon Jaworski, Mateusz Wiśniewski (12), Michał Marciniak (12), Jakub Stefaniuk, Piotr Jagoda (12).

ŁKS AZS UŁ SG Łódź: Artur Szczerkowski, Bartłomiej Drożdż (4), Maciej Kochaniak (19), Patryk Wal (10), Kacper Dominiak (24), Łukasz Sil (9), Jacek Gwardecki (7), Arkadiusz Świt (9), Hubert Lewandowski, Aleksander Fabiszewski (3).

 

fot: Michał Piłat

Autor: K.W.

Wspierają Nas