X

Lublin 700 lat Lublina UMCS
Przegrana i kontuzja kluczowej zawodniczki

Przegrana i kontuzja kluczowej zawodniczki

Piłkarki ręczne MKS AZS UMCS Lublin przegrały na własnym parkiecie 24:25 z SPR Sośnicą Gliwice. Ekipa gości dzielnie stawiła czoła i wywiozła z Lublina dwa punkty. Oprócz porażki gospodynie poniosły jeszcze dotkliwą stratę – kontuzji nabawiła się podstawowa bramkarka Katarzyna Gruszecka.

Niespodziewanie to zespół gości od początku meczu przejął inicjatywę. W mgnieniu oka wyszedł na trzybramkowe prowadzenie i z całych sił starał się utrzymać przewagę. Przez większość pierwszej części spotkania MKS musiał gonić rywalki. Tempo zawodów było szybkie. Gdy ledwie udawało im się dogonić gliwiczanki, to momentalnie rywal odskakiwał 1-2 punkty. Wreszcie, przy stanie 7:7 lubelskie szczypiornistki zaczęły zyskiwać lekką przewagę. Dzięki temu objęły prowadzenie, jednak zawodniczki Macieja Haupy nie dawały za wygraną. Ich zawziętość została nagrodzona. Na przerwę w lepszych humorach schodziły właśnie one, prowadząc 12:11. Warto dodać, że wynik mógł być jeszcze wyższy, gdyby rzut karny wykorzystała Małgorzata Krzymińska.

- Było dużo straconych piłek z naszej strony, dużo błędów technicznych. Mogłyśmy o wiele lepiej rozegrać pierwszą połowę. Na tyle akcji, w których zgubiłyśmy piłkę, oddałyśmy niecelne rzuty albo obronione przez bramkarkę z Sośnicy, to ten wynik mógłby wyglądać o wiele lepiej na koniec pierwszej połowy – przyznaje zawodniczka MKS AZS UMCS Weronika Zarzycka.

Zdecydowanie najjaśniejszą postacią w ekipie MKS-u była Katarzyna Gruszecka. Tego dnia w bramce wyczyniała cuda. Broniła naprawdę dobrze i to jej akademiczki zawdzięczały tak małą stratę do rywalek z Gliwic.

- Bramkarka dzisiaj to 90% zespołu z Lublina, broniła jak natchniona. W dużej mierze takim najbardziej uczciwym wynikiem to by był remis, ale ze względu na kontuzję, którą odniosła bramkarka, troszeczkę ten wynik się zmienił – szkoleniowiec Sośnicy Maciej Haupa był pod wrażeniem występu Katarzyny Gruszeckiej w tym spotkaniu.

Niekorzystny wynik trzeba było odwrócić, tak więc na drugą połowę miejscowe wyszły maksymalnie skoncentrowane. Już od samego początku zabrały się do pracy. Szybka zespołowa akcja zakończyła się trafieniem Patrycji Szyszkowskiej i był remis po 12. Mimo to, zawodniczki Sośnicy były w gazie i szybko odpowiadały na bramki gospodyń, dzięki czemu cały czas miały niewielką przewagę. Kiedy akademiczki wyszły na prowadzenie 21:20 wydawało się, że jest szansa na wygraną. Kontuzja pokrzyżowała jednak plany. Fenomenalna w bramce Katarzyna Gruszecka doznała urazu kostki i musiała zejść z placu gry. Zastąpiła ją Anna Tatara i gra MKS-u pogorszyła się, co skrzętnie wykorzystały rywalki. Podopieczne Izabeli Puchacz starały się jeszcze nawiązać walkę z beniaminkiem, jednak brakowało im szczęścia. Przy stanie 23:23 zespół Macieja Haupy odskoczył na jeden punkt, którego już nie oddał. Spotkanie zakończyło się wygraną drużyny z Górnego Śląska 25:24.

- Szkoda mi tych dwóch punktów, ponieważ Sośnica wcale nie była dziś aż tak dobrym zespołem i mogłyśmy ten mecz wygrać. Złożyło się na to kilka przyczyn – kilka błędów w obronie, szczególnie kiedy nie mogłyśmy sobie poradzić z dograniami piłki do obrotowej – plus kilka takich błędów własnych w ataku i szybkim ataku – podsumowuje całe spotkanie trener Izabela Puchacz.

Wobec przegranej z SPR Sośnicą Gliwice piłkarki ręczne MKS AZS UMCS Lublin spadły na 7. pozycję w ligowej tabeli. Następny mecz szczypiornistki ponownie zagrają na własnym parkiecie. 22 kwietnia ich przeciwnikiem będzie KPR Ruch Chorzów.

Wspierają Nas