Lublin 700 lat Lublina UMCS
Szczypiorniści ulegli po karnych

Szczypiorniści ulegli po karnych

Z pewnością nie tak wyobrażali sobie spotkanie z KS Warszawianką szczypiorniści KU AZS UMCS Lublin. Drużyna prowadzona przez trenera Patryka Maliszewskiego uległa rywalom w hali Globus po rzutach karnych. W regulaminowym czasie gry był remis 28-28. Najwęcej goli w szeregach gospodarzy zdobył Michał Rogalski (8). Dla gospodarzy to już niestety piąta przegrana z rzędu.

 

Początek pojedynku był zdecydowanie lepszy dla akademików, którzy szybko objęli prowadzenie 4-0. W tym czasie na listę strzelców wpisali się dwukrotnie: Mateusz Chwiejczak oraz po razie Michał Dziemiach i Jakub Brodziak. Świetnie w bramce miejscowych spisywał się natomiast Kamil Pawliszyn, który zaliczył cztery skuteczne interwencje. Sposób na goalkeepera gospodarzy znalazł dopiero w 7 minucie Mateusz Mazurek (4-1). Po nim trafił Paweł Łukaszuk i Warszawianka nieco zbliżyła się do AZS-u (4-2). W odpowiedzi prowadzenie zielono-białych powiększył Brodziak, wykorzystując rzut karny (5-2). Różnica dwóch goli utrzymywała się do 20 minuty spotkania. Wtedy bramkę kontaktową dla szczypiornistów ze stolicy zdobył z karnego Mazurek i zrobiło się tylko 8-7. Gospodarze szybko jednak zareagowali na to i ponownie odskoczyli rywalom. Goalkeepera przyjezdnych pokonali: Michał Rogalski i nowy zawodnik AZS UMCS Lublin - Oleksandr Hryb (10-7). Wydawało się przez chwilę, że wszystko wraca na właściwe tory. Było to tylko mylne złudzenie. W kolejnym fragmencie spotkania to goście rzucili do siatki gospodarzy cztery razy z kolei, dzięki czemu wyszli na prowadzenie 10-11. Po drugiej stronie boiska trafili Rogalski i Chwiejczak (12-11). W ostatniej minucie wyrównanie Warszawiance dał Rafał Podsiadlik i przed drugą odsłoną było 12-12.

W niej jako pierwsi skuteczną akcję przeprowadzili goście. Dzięki bramce Kacpra Cicholskiego zespół trenera Tomasz Porzezińskiego wygrywał 12-13. Kolejne trzy ataki kończyły się trafieniami gospodarzy. AZS znowu miał przewagę dwóch goli (15-13). Przyjezdnym udało się doprowadzić do stanu 15-15, ale bramki Chwiejczaka, Rogalskiego i Hryba sprawiły, że na tablicy wyników widniał rezultat 19-15. Do końca spotkania zostało około dwudziestu minut. Niebezpiecznie dla akademików zaczęło robić się w 48 minucie. Wtedy po bramce Cicholskiego Warszawianka zbliżyła się do nich no różnicę jednego trafienia (22-21). Grę gości ciągnął w tym czasie Paweł Łukaszuk, który rzucił pięć z sześciu goli dla Warszawianki. Sytuację uspokoił nieco Rogalski (23-21). Trwała walka cios za cios, a przewaga gospodarzy cały czas oscylowała w granicach jednego, dwóch goli. Gdy na dwie minuty przed ostatnia syreną dla zielono-białych trafił Brodziak wydawało się, że losy spotkania są prawie przesądzone. W piłce ręcznej w takim odstępie czasu wiele jednak się może wydarzyć. Tak było i tym razem. Brak skuteczności w szeregach akademików wykorzystali przyjezdni, którzy nie tracąc żadnej bramki zdobyli trzy. Doprowadzili tym samym do remisu.  Autorem trafienia po rzucie karnym na kilkadziesiąt sekund przed końcem został Adam Kalisiak. Czekała nas seria rzutów karnych, która miała wyłonić zwycięzcę.

W pierwszych dwóch seriach akademicy nie zdołali pokonać bramkarza gości. Ci natomiast byli bezbłędni i prowadzili 0-2. W kolejnych dwóch pojedynkach lepszy od przecinków okazał się Kamil Pawliszyn, a jego koledzy z drużyny (Rogalski i Chwiejczak) zdołali wyrównać (2-2). Decydująca okazała się piąta kolejka. Dla Warszawianki trafił Kalisiak, natomiast natomiast u gospodarzy pomylił się Tomasz Kiełczykowski. Ekipa ze stolicy triumfowała w karnych 2-3, zwyciężając spotkanie z AZS-em.

- Przegraliśmy na własne życzenie. Nie chcę tutaj nikogo obwiniać za wynik. Niestety obrona w tych ważnych momentach nie zagrała z determinacją. Myśleliśmy, że w momencie, kiedy wygrywaliśmy dwoma, trzema bramkami - jest już po meczu. Zamiast postawić im mocniejsze warunki w końcówce sądziliśmy, że nic złego już się nie stanie. Dodatkowo pomyliliśmy się w ataku pozycyjnym. Oni to wykorzystali i stąd remis. Niestety nie udało się. Gdybyśmy grali cały mecz tak, jak na początku, pewnie wygralibyśmy wyraźnie. To był natomiast już kolejny mecz, w którym mija dziesiąta, dwunasta minuta i coś się zacina. Nie wiem, co się dzieje. Rozmawiamy o tym dużo. Myślę, że z tego trzeba wyciągnąć wnioski. Mamy tydzień na poprawę pewnych elementów - mówi trener AZS UMCS Lublin, Patryk Maliszewski.

- Sami przegraliśmy to spotkanie. Wydawało się, że mamy w miarę spokojny wynik w końcówce, ale zdarzyły się dwie głupie straty. Skutkowały one remisem, a karne to już wiadomo - loteria. Po pierwszej rundzie może jeszcze trochę młody skład, bo taki mamy - myślał, że tak łatwo będzie nam szło już do końca. Gra seniorska jest jednak inna. Ciężko też nam zebrać pełny skład na treningu. Jest nas mało i to na pewno też nie pomaga  - komentuje zawodnik AZS UMCS Lublin, Michał Dziemiach

 

AZS UMCS Lublin - KS Warszawianka 28-28 k: 2-3 (12-12)

AZS UMCS Lublin: Kamil Pawliszyn, Mateusz Chwiejczak (6), Franciszek Suwała, Michał Rogalski (7), Michał Dziemiach (5), Jakub Brodziak (4), Oleksandr Hryb (5), Karol Kołodziejczyk, Bartłomiej Świąder, Tomasz Kiełczykowski, Miłosz Drozd.

KS Warszawianka: Mikołaj Gołębiewski, Kacper Cicholski (3), Adam Kalisiak (6), Jakub Kanclerski (1), Bartosz Balcerak (2), Mateusz Chludziński, Rafał Podsiadlik (2), Jan Ulatowski, Mateusz Mazurek (5), Mikołaj Rydz, Paweł Łukaszuk (7), Artur Bukowski (2), Bartosz Sokołów.

 

fot. Michał Piłat

Autor: K.W.

Wspierają Nas