X

Lublin 700 lat Lublina UMCS
Nieoczekiwana porażka Pszczółek

Nieoczekiwana porażka Pszczółek

W meczu szóstej kolejki rozgrywek Basket Ligi Kobiet, Pszczółka Polski-Cukier AZS UMCS Lublin nieoczekiwanie przegrała we własnej hali z KS JAS-FBG Zagłębiem Sosnowiec 58-64. Dla zespołu gości to druga wygrana z rzędu po zwycięstwie w ostatniej kolejce z ENEA AZS Poznań 93-51.

 

Wynik spotkania otworzyła Uju Ugoka, która wykorzystała jeden z dwóch rzutów osobistych, wyprowadzając tym samym Pszczółki na prowadzenie 1-0. Zespół gości jednak szybko odpowiedział i po nieco ponad dwóch minutach gry to on wygrywał 2-7. Trafiła Michaela Stara. O czas poprosił trener lublinianek, Wojciech Szawarski. Po wznowieniu gospodynie wzięły się za odrabianie strat. Na nieco ponad cztery i pół minuty przed zakończeniem tej części meczu akademiczki wygrywały 10-7 po punktach Ugoki. Szkoleniowiec Sosnowca poprosił o przerwę na żądanie, po której Stara zdobyła cztery oczka i zrobiło się 10-11. W poczynaniach obu zespołów widać było sporo niedokładności. Szczególnie zawodziła skuteczność. Pszczółki jednak zdołały zatrzymać ofensywę Zagłębia i nie pozwoliły przeciwnikom zapunktować do samego końca pierwszej kwarty. Same za to oddały kilka skutecznych rzutów, dzięki czemu schodziły na przerwę prowadząc 18-11. Wynik pierwszej kwarty na dwadzieścia sekund przed ostatnią syreną ustaliła Feyonda Fitzgerald rzutem za dwa punkty.

Kolejna odsłona rozpoczęła się od punktów Małgorzaty Misiuk (KS JAS-FBG Zagłębie Sosnowiec). Pszczółki nie pozwalały jednak przeciwniczkom na złapanie kontaktu. Po pięciu minutach drugiej kwarty, po trafieniu Ugoki, akademiczki wygrywały 28-19. Zespół gości wziął się jednak za odrabianie strat i po dwóch “trójkach” kolejno Robyn Parks i Małgorzaty Misiuk, na tablicy wyników było 28-25. Trafienie dołożyła Naketia Swanier i gospodynie miały już tylko jedno oczko przewagi. Trener Szawarski wziął czas. Po nim zapunktowała Dajana Butulija. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się rezultatem 31-28 dla Pszczółek.

Wynik w trzeciej części gry “trójką” otworzyła Parks (31-31). Na pierwsze punkty dla gospodyń musieliśmy czekać prawie trzy minuty. Trafiła Butulija z akcji “2+1”. Nie wykorzystała jednak rzutu osobistego. Kolejne oczka dołożyła Ugoka i Pszczółki prowadziły 35-32. Pod koniec czwartej minuty trzeciej kwarty, groźnie wyglądającej kontuzji ręki doznała Małgorzata Misiuk, która opuściła parkiet na noszach i udała się do szpitala. W meczu mieliśmy dłuższą chwilę przerwy. Po niej drużyna gości wyszła na prowadzenie. Dwie i pół minuty przed końcem było 39-42. Przyjezdne dorzuciły jeszcze kilka oczek i w samej końcówce miały już sześciopunktowe prowadzenie (42-48). Równo z syreną trafiła jednak Ugoka i po trzeciej kwarcie było 44-48 dla drużyny gości. Mecz nadal cechował brak skuteczności. Szczególnie widoczne było to po stronie lublinianek - w elemencie rzutów za trzy punkty. Przed ostatnią odsłoną gospodynie nie zanotowały żadnej celnej “trójki”.

Decydujące dziesięć minut  lepiej zaczęły koszykarki Zagłębia, które po trafieniach Swanier miały osiem oczek zapasu (44-52). Po trzech minutach gry, przy stanie 47-56 trener Szawarski poprosił o czas. Po nim dwa punkty zdobyła Butulija. Szkoleniowiec gości postanowił szybko zareagować i tym razem to on wziął przerwę na żądanie. Po powrocie na parkiet pierwszą “trójkę” w zespole Pszczółek zaliczyła Marta Witkowska. Na tablicy wyników było 52-58. Minutę przed końcem po rzucie Fitzgerald lublinianki traciły cztery oczka (56-60). Gospodynie goniły wynik, ale Zagłębie nie pozwoliło sobie wyrwać wypracowanej przewagi. Rezultat spotkania ustaliła dwoma skutecznie wykonanymi rzutami wolnymi Parks. Po ostatniej syrenie na tablicy wyników widniał rezultat 58-64 dla zespołu Mirosława Orczyka. 

Gratulacje oczywiście dla trenera i dla dziewczyn z Sosnowca. Bardzo chcieliśmy ten mecz wygrać, ale na boisku nie do końca było to widać. Niestety wyglądało to tak, jakby nasze przeciwniczki były bardziej zdeterminowane. Oczywiście jestem pewny, że tak nie było, ale tak to mogło wyglądać. Znowu wszystkie piłki niczyje były gdzieś tam po stronie Sosnowca. To był kolejny mecz z dużą ilością strat i to takich głupich strat gdzieś przy kozłowaniu. Od samego początku nie mogliśmy złapać swojego rytmu gry i to było widać. Zresztą tak naprawdę od początku sezonu nie możemy się przełamać i wejść na ten wyższy poziom. Wprawdzie wygrywaliśmy te mecze, ale w jakimś nieporywającym stylu na pewno. Dzisiaj niestety też to było widać. Dodatkowo nie wychodziły nam rzuty za trzy punkty. Dopiero jeden celny w końcu. Gdyby było dwa, trzy więcej - inaczej by nam się grało. Bylibyśmy wtedy trochę spokojniejsi. Dużo błędów w obronie, w ataku. Były momenty, że czasami każda z dziewczyn próbowała zbyt indywidualnie, a czasami nikt nie chciał się podjąć ryzyka. Brakowało nam rytmu gry, a w końcówce też chyba trochę pomysłu. Gratuluję jeszcze raz rywalom. Mam nadzieję, że Małgorzata Misiuk wróci do zdrowia jak najszybciej. Dziękuję kibicom, którzy nas dopingowali i wierzyli w nas do samego końca. W następnym meczu postaramy się wygrać, żeby odwdzięczyć im się za dzisiejszy doping - powiedział na pomeczowej konferencji trener Pszczółki Polski-Cukier, Wojciech Szawarski.

 

Pszczółka Polski-Cukier AZS UMCS Lublin - KS JAS-FBG Zagłębie Sosnowiec 58-64 (18-11, 13-17, 13-20, 14-16)

Pszczółka Polski-Cukier AZS UMCS Lublin: Uju Ugoka (13), Feyonda Fitzgerald (13), Kaja Grygiel (DNP), Martyna Cebulska, Aleksandra Kędzierska (DNP), Dorota Mistygacz, Dajana Butulija (18), Marta Witkowska (9), Agata Dobrowolska, Dominika Poleszak (DNP), Kateryna Dorogobuzowa (5). 

KS JAS-FBG Zagłębie Sosnowiec: Lana Packovski (2), Stephany Skrba (10), Aleksandra Wojtala (DNP), Paulina Rozwadowska (11), Michaela Stara (6), Marta Dobrowolska (2), Naketia Swanier (8), Paulina Majda (DNP), Robyn Parks (20), Małgorzata Misiuk (5).

 

fot: Michał Piłat 

Autor: K.W.

Wspierają Nas