Lublin 700 lat Lublina UMCS
Dobra pierwsza połowa nie wystarczyła. Artego górą

Dobra pierwsza połowa nie wystarczyła. Artego górą

Pszczółki uległy we własnej hali Artego Bydgoszcz 67-76. Pierwsza połowa nie zwiastowała klęski.Gra posypała się po przerwie. Dla akademiczek był to czwarty przegrany mecz z kolei.

 

Jako pierwsza do kosza trafiła Julia Adamowicz. Przy rzucie była faulowana. Wolnego także wykorzystała i gospodynie prowadziły 3-0. Jednak identyczną w skutkach akcją odpowiedziała Ziomara Morrison. Było 3-3. Pszczółki prezentowały się jednak bardzo dobrze. Po nieco ponad pięciu minutach gry wygrywały 13-9. Trener przyjezdnych poprosił o czas. Ten nie wybił z rytmu Brianny Kiesel, która wykorzystała dwa osobiste, podyktowane za faul jeszcze przed przerwą (15-9). Artego za sprawą Agnieszki Szott-Hejmej odrobiły szybko straty (15-14). Pierwsze tego wieczoru prowadzenie z linii wolnych dała im Karolina Poboży (15-16). Kwartę wygrały jednak lublinianki. Przy próbie z dystansu faulowana była Kiesel. Amerykanka wykorzystała wszystkie trzy podyktowane osobiste (18-16).

W drugie dziesięć minut Pszczółki weszły z impetem. Zaczęły wpadać im “trójki”. Po czterech minutach gospodynie miały już dziewięć oczek zapasu (32-23). W ich szeregach punktowały Julia Adamowicz i Dajana Butulija. Artego próbowało zbliżyć się do miejscowych, ale akademiczki walczyły jak lwice o każdą piłkę. Dodatkowo miały trochę szczęścia. Po pierwszej połowie prowadziły 42-32.

Po przerwie obraz gry zmienił się o 180 stopni. Od początku dominowały zawodniczki z Bydgoszczy. Przez pierwsze pięć minut nie pozwoliły Pszczółkom ani razu trafić do kosza. Same natomiast w tym czasie zdobyły 15 oczek. Artego po akcji Poboży prowadziło 47-42. Niemoc miejscowych “trójką” przerwała Kateryna Rymarenko (45-47). Nadal inicjatywa leżała jednak po stronie przyjezdnych. Gospodynie przy życiu utrzymywała Kiesel. Przed ostatnią odsłoną w Lublinie Artego wygrywało 56-52.

W niej koszykarki z Bydgoszczy nie zwalniały tempa. Świetnie spisywała się środkowa – Ziomara Morrison. Dwóch minut potrzebowały zawodniczki trenera Tomasza Herkta, aby powiększyć przewagę do dziesięciu oczek (54-64). Z upływem czasu sytuacja nie ulegała zmianie i nadal lepiej prezentował się zespół gości. Na cztery minuty przed ostatnią syreną przy stanie 57-68, trener Pszczółek – Wojciech Szawarski poprosił o przerwę. Po niej do walki poderwała gospodynie Kiesel. To jednak było za mało na dobrze dysponowane zawodniczki z Bydgoszczy. Artego zwyciężyło w Lublinie 76-67.

Wszyscy widzą, że brakuje nam zawodniczki pod kosz. Dzisiaj problemy z faulami w pewnym momencie wyjaśniły wszystko. Nie mieliśmy już argumentów. Bydgoszcz natomiast jest doświadczonym zespołem, który potrafił to świetnie wykorzystać. Do przerwy nasza gra wyglądała dobrze. Potem jednak straciliśmy za dużo łatwych punktów. Zrobiło się nerwowo. Doszły też problemy z faulami. Wydaje mi się, że mimo przegranych, gramy coraz lepiej. Brakuje tylko jednego elementu tej układanki, czyli dobrej zawodniczki podkoszowej – powiedział na pomeczowej konferencji trener Wojciech Szawarski.

 

Pszczółka Polski Cukier AZS UMCS Lublin – Artego Bydgoszcz 67-76 (18-16, 24-16, 10-24, 15-20)

Pszczółka Polski Cukier AZS UMCS Lublin: Brianna Kiesel (23), Kaja Grygiel (DNP), Dorota Mistygacz, Dajana Butulija (10), Kateryna Rymarenko (16), Julia Adamowicz (9), Magdalena Szajtauer (9), Irena Vrančić, Dominika Poleszak, Uliana Datsko (DNP)

Artego Bydgoszcz: Tamara Radočaj (4), Katarzyna Kocaj (DNP), Agnieszka Szott-Hejmej (18), Elżbieta Międzik (6), Dragana Stanković (9), Julie McBride (7), Karolina Poboży (10), Ziomara Morrison (22), Paulina Niedziółka (DNP), Paulina Kuczyńska.

 

fot. Michał Piłat

Autor: Kamil Wojdat

Wspierają Nas