Lublin 700 lat Lublina UMCS
Karolina zdobędzie medal IO ‒ rozmowa z Katarzyną Bujakiewicz

Karolina zdobędzie medal IO ‒ rozmowa z Katarzyną Bujakiewicz

Współpraca Karoliny Kołeczek i trenera Piotra Maruszewskiego przynosi świetne efekty. Wierną fanką obojga jest znana aktorka, a prywatnie żona trenera ‒ Katarzyna Bujakiewicz, która stara się wspierać duet, jak tylko może. Opowiedziała nam nieco, jak to wygląda na co dzień.



Wyjazdy, zgrupowania ‒ to wszystko jest nieodłącznym elementem pracy trenera. Dziś (23 sierpnia) podczas treningu na stadionie lekkoatletycznym w Lubline jest jednak również Pani, a także córka. Cżęsto jeździcie na takie wyjazdy całą rodziną?

Jeżeli czas mi tylko na to pozwala, to staramy się, żeby jak najczęściej być razem. Teraz są wakacje, więc wykorzystujemy to, jak tylko możemy. Jeździmy zatem z mężem i Karoliną na wszystkie zawody. Ważne, żeby rodzina była razem. Poza tym nasza córka ‒ Ola jest sprinterką.Niech przebywa w towarzystwie sportowców pod okiem taty trenera. Bardzo lubimy polskich lekkoatletów. To bardzo fajni, mądrzy ludzie, dążący do swoich celów. Dobrze jest, gdy dzieci wychowują się właśnie w takim otoczeniu. W takim świecie, a nie świece telefonów komórkowych. Oczywiście jesteśmy zagorzałymi kibicami. Od wielu lat jeździmy na Mistrzostwa Europy czy Mistrzostwa Świata, dlatego teraz bardzo cierpimy, że są one tak daleko. Do Doha niestety się nie wybierzemy. 

 

Rozmawiając z trenerem Maruszewskim, mówiłem mu, że jego gwiazda medialna dopiero niedawno rozbłysła na dobre. Pani jako znana aktorka pomagała mężowi odnaleźć się w tej nieco nowej dla niego sytuacji?

On zupełnie nie potrzebuje w tej kwestii żadnej nauki. Jest dosyć silną osobowością i  świetnie sobie radzi. Oczywiście mogę mu podpowiedzieć niektóre rzeczy dykcyjnie, ale przez lata pracował w dużej korporacji. Tam robił prezentacje przed dużą grupą ludzi, zatem nie ma konieczności, aby mu coś doradzać.

 

Na co dzień w domu widać po nim, że jest trenerem? Zdrowe odżywianie i tym podobne rzeczy są normą?

Bardziej ja jestem od takich rzeczy, jak dieta. Pilnuję tego. Robimy regularnie badania ‒ morfologię i w zależności od jej wyników ustalamy dietę. Jak tylko w domu pojawia się coś niezdrowego, to bardzo się denerwuję. Gdy widzę napój gazowany, to likwiduję (śmiech). Piotr nie jest na co dzień typem trenera, żeby cokolwiek chciał ustawiać w domu To bardziej ja (śmiech).

 

Pani interesowała się sportem od zawsze, czy to zasługa męża?

Zdecydowanie od zawsze. Mój ojciec był sportowcem (motorowodniakiem) całe życie i to chyba dlatego. Poszukując też partnera miałam w tym względzie pewne wymagania, dosyć wysokie. Piotr je spełnił (śmiech). Sport był dla mnie zawsze naturalny. Uprawiałam go amatorsko, ale nie wyobrażałam sobie dnia bez aktywności fizycznej. Teraz się śmieje, że to ja jestem najmniej sportową osobą w rodzinie.

 

Szybko dało się zauważyć, że macie z Karoliną Kołeczek dobry kontakt. Spędzacie razem dużo czasu?

Aktualnie mniej, bo ma dużo treningów. Na początku jednak było go znacznie więcej. Nawet Karolina trochę się u nas stołowała. Śmiałam się, że tak dobrze biega właśnie dlatego, bo ja ją żywię (śmiech). Teraz się przeprowadziła do Poznania, więc staram się jej podpowiadać co jeść, jak jeść, w jakich miejscach. Znamy też jej chłopaka. Chcemy ją wspierać. To bardzo fajna osoba prywatnie. Po prostu chce się z nią spędzać czas.

 

Jak Pani ocenia jej szansę na Mistrzostwach Świata?

Jej starty kosztują mnie wiele nerwów. To jakby biegło moje własne dziecko lub siostra. Za każdym razem przeżywam zawał serca. Do Doha mamy trochę czasu. Potrzebujemy dużego skupienia. Widzimy potencjał, jakim dysponuje Karolina. Wystarczy spojrzeć, co się wydarzyło przez ostatnie pół roku. Na Mistrzostwach Świata mam nadzieję na pierwsze lub drugie miejsce, na Igrzyskach Olimpijskich za rok medal będzie na pewno. Jak marzyć to o Lexusie, nie o “maluchu”!

 

Natomiast w najbliższej przyszłości Mistrzostwa Polski w Radomiu. Wybiera się Pani?

Oczywiście, że tak! Będziemy kibicować najgłośniej na świecie. Na pewno stracę głos. W Radomiu obstawiam złoto!

 

fot. Paulina Ziemiańska

Autor: Kamil Wojdat

Wspierają Nas