X

Lublin 700 lat Lublina UMCS
Ruch Chorzów okazał się zbyt mocny

Ruch Chorzów okazał się zbyt mocny

Osłabione szczypiornistki MKS AZS UMCS Lublin przegrały z potencjalnym kandydatem do awansu do Superligi KPR-em Ruch Chorzów. Podopieczne Izabeli Puchacz nie odstawały rywalkom i ich dobra dyspozycja sprawiła, że różnica punktów w porównaniu do poprzedniego spotkania obu tych drużyn zmalała z 11 do zaledwie 3. Akademiczki uległy 28:31.

Lublinianki weszły w mecz nieco zagubione. Przyjezdne z kolei szybko objęły trzypunktowe prowadzenie. Pierwszą bramkę dla akademiczek zdobyła dopiero w 7. minucie Magdalena Markowicz. Bardziej doświadczone chorzowianki dyktowały tempo gry i szybko poprawiły swój rezultat. Najskuteczniejsza zawodniczka Ruchu Oktawia Płomińska zdobyła dla swojego zespołu dwie bramki i na tablicy widniał wynik 6:2. Nieszczęścia także i w tym spotkaniu nie opuszczały lublinianek.W akcji obronnej Magdalena Markowicz i Patrycja Kozak zderzyły się ze sobą, a druga z wymienionych szczypiornistek doznała kontuzji i opuściła parkiet w kołnierzu ortopedycznym. Rywalki zaczęły punktować i z upływem czasu odskoczyły lubliniankom. Gospodynie odpowiadały pojedynczymi atakami, ale nie było ich wystarczająco dużo, by móc nawiązać walkę. Świetnie spisująca się w bramce Iwona Staś broniła większość piłek, które w ogóle zdołały się przedostać przez silną obronę Ruchu. Do przerwy AZS UMCS przegrywał 10:16.

- Kluczem do zwycięstwa, jak w każdym meczu, jest obrona i szybki atak oraz taka solidność taktyczna, czyli zrealizowanie wszystkich założeń, które mamy przed meczem. Wynik jest na naszą korzyść, ale nie możemy powiedzieć, że to było łatwe zwycięstwo – przyznaje zawodniczka gości Katarzyna Masłowska.

Po zmianie stron lublinianki się odblokowały i częściowo zniwelowały straty. Po czterech minutach od rozpoczęcia było już 13:17, między innymi dzięki dwóm trafieniom z karnych Katarzyny Jarosz. Podopieczne Jarosława Knopika zatrzymały jednak rozpędzone akademiczki. Sytuacja zmieniła się, kiedy do ataku przystąpiły Katarzyna Masłowska i Magdalena Drażyk. Szczypiornistki mające doświadczenie z superligowych parkietów budowały przewagę zespołu po szybkich kontratakach.

Lubliniankom z pewnością nie można było odmówić ducha walki. Mimo wysokiej przewagi rywalek, utrzymującej się przez większość meczu, umiały się mobilizować i konkurować z Ruchem. Na 10 minut przed zakończeniem, kiedy przyjezdne prowadziły dziewięcioma punktami nic nie wskazywało na to, że sytuacja może się zmienić. Lubelska drużyna postawiła na atak, a malejąca strata z akcji na akcję była tylko dowodem na to, że walka do samego końca się opłaca. Szczególnie wyróżniającymi się zawodniczkami były Patrycja Szyszkowska i Katarzyna Jarosz. Ta pierwsza wszystkie ze swoich sześciu bramek zdobyła w drugiej części meczu. Podopieczne Izabeli Puchacz przegrały całe spotkanie różnicą tylko trzech trafień – 28:31.

- Uważam, że zagrałyśmy dobry mecz, zabrakło nam trochę szczęścia. Trenerka mówiła nam wcześniej jaką mają grę w ataku, postawiłyśmy się im. Szkoda też początku meczu, który był z naszej strony trochę przespany. Wynik może nie jest satysfakcjonujący, ale możemy być zadowolone – mówi Olga Figiel z MKS AZS UMCS Lublin.

Do końca ligowych zmagań lubliniankom zostały zaledwie dwa mecze. W następnym z nich AZS UMCS będzie podejmował drużynę KPR Sparta Oborniki. Spotkanie w hali Globus zaplanowano na sobotę na godzinę 14.

Wspierają Nas