Lublin 700 lat Lublina UMCS
Sezon zasadniczy w TBLK wchodzi w decydującą fazę

Sezon zasadniczy w TBLK wchodzi w decydującą fazę

Tylko pięć spotkań sezonu zasadniczego Tauron Basket Ligi Kobiet pozostało do rozegrania Pszczółce AZS UMCS. Lublinianki zmierzą się z czterema kandydatami do gry w play-offach i jednym zespołem, który sprawił im niemiłą niespodziankę w pierwszej rundzie. Na początek Energa Toruń.

Akademiczki przystąpią do tego meczu z chęcią powtórzenia wyniku z premierowego starcia obu tych drużyn. Przypomnijmy, że na przełomie października i listopada ubiegłego roku „Pszczółki” wygrały z Energą na wyjeździe terenie 58:49. Do zwycięstwa lubelski zespół poprowadził duet Dominika Owczarzak-Jhasmin Player. Obie zawodniczki zdobyły wtedy po 11 punktów.

Ostatnio akademiczki przegrały dosyć pechowo ze Ślęzą Wrocław 79:80 po dogrywce. Wrocławianki zrewanżowały się za dwie poprzednie porażki. Pod koniec października 2015 roku przegrały z lubelską drużyną po dogrywce, a ostatnio także w finale Pucharu Polski.

Bardzo dobry mecz z obu stron. Myślę, że to było jedno z naszych najlepszych spotkań w tym sezonie. Szczęście tym razem uśmiechnęło się do Ślęzy. W końcówce nie trafiliśmy dwóch rzutów wolnych i to mogło zdecydować w końcowym rozrachunku. Taki jest sport. Zagraliśmy naprawdę bardzo dobry mecz, pokazaliśmy, że to zwycięstwo w Pucharze Polski to nie był przypadek i potrafimy być groźni nawet dla najlepszych – tak ostatni mecz ze Ślęzą podsumował opiekun „Pszczółek” Krzysztof Szewczyk.

„Pszczółki” zakończą ten sezon serią z mocnymi rywalami. Muszą jednak wygrywać, bo ich przewaga nad siódmą w kolejności Energą to zaledwie dwa punkty. Oprócz ekipy z Torunia, wśród najbliższych rywali znajdziemy Basket 90 Gdynia, Artego Bydgoszcz, Wisłę Can-Pack Kraków i MUKS Poznań.

- Nie jest to faktycznie łatwy terminarz. Musimy jednak szukać naszych szans i w każdym meczu na pewno powalczymy o zwycięstwo – zapewnia Krzysztof Szewczyk.

Jutrzejszy rywal akademiczek zaliczył w ostatnich spotkaniach ligowych dwie porażki i także może mówić o sporym pechu. Najpierw przegrał 72:75 ze Ślęzą Wrocław, a następnie 74:76 z Basketem 90 Gdynia.

O sile „Katarzynek” decyduje trio ze Stanów Zjednoczonych. Niezwykle groźna jest rzucająca Matee Ajavon. Koszykarka notuje niemal 14 punktów na mecz i do tego dokłada średnio 4.5 asysty. Identyczną zdobyczą punktową może pochwalić się wysoka Victoria Macaulay. Środkowa jest także liderką drużyny pod względem zbiórek. Zgarnia z tablic średnio 8.5 zbiórki, co jest siódmym najlepszym wynikiem w lidze ex aequo z Marie Malone z Gdyni. Macualay nie wybiegła jednak w ostatnim spotkaniu na parkiet. Kolejnym ważnym ogniwem w rotacji Elmedina Omanicia jest Renee Taylor. Rozgrywająca do niedawna reprezentowała jeszcze MUKS Poznań. W Enerdze rozegrała dopiero dwa spotkania i zapisała na swoim koncie 20 punktów, 9 asyst i 5 zbiórek. W ostatnim pojedynku z Basketem zaczynała mecz w pierwszej piątce.

- Energa to zespół z bardzo dużym potencjałem, który może ostatnio nie jest do końca wykorzystywany. Ma szeroki skład i grają tam klasowe zawodniczki. Lubią szybką koszykówkę i na pewno będą chcieli wykorzystać to, że gramy wąską rotacją – tłumaczy trener Szewczyk.

„Pszczółki’ ciągle będą musiały sobie radzić bez kontuzjowanej Marty Jujki. Zmęczenie może dać im się we znaki, bo to już czwarte spotkanie dziewczyn w ciągu 11 dni.

Pierwszy gwizdek w meczu pomiędzy Pszczółką AZS UMCS a Energą Toruń zabrzmi już jutro punktualnie o godzinie 18. Taki nietypowy termin związany jest z przerwą reprezentacyjną.  Po więcej informacji odsyłamy tutaj. Widzimy się w hali MOSiR!

Krzysiek Kurasiewicz

Wspierają Nas