X

Lublin 700 lat Lublina UMCS
Start Elbląg okazał się zbyt mocny dla akademiczek

Start Elbląg okazał się zbyt mocny dla akademiczek

Piłkarki ręczne MKS AZS UMCS Lublin odpadły z Pucharu Polski. Akademiczki przegrały na własnym parkiecie z ekstraklasowym KRAM-em Start Elbląg 17:42. Warto jednak dodać, że lublinianki zmagają się z problemami kadrowymi.

W lubelskim zespole zabrakło między innymi Moniki Nóżki czy Justyny Stępniak. Ta lista jest jednak zdecydowanie dłuższa. Mecz z Elblągiem miał być przede wszystkim przetarciem przed zbliżającą się walką o utrzymanie w I lidze.

Drużyna z Warmii i Mazur była faworytem tego spotkania i z tej roli wywiązywała się już od pierwszego gwizdka. Szczypiornistki Startu grały twardo w obronie, gdzie wykorzystywały swoją przewagę fizyczną. Ataki UMCS-u kończyły się często jeszcze przed polem karnym rywalek. Przyjezdne równie mocno grały w ofensywie i udało im się wyjść na dwunastopunktowe prowadzenie. Lublinianki dopiero w 16. minucie odnotowały pierwsze celne trafienie. Wcześniej do listy kontuzjowanych zawodniczek dołączyła także Patrycja Szyszkowska, która nabawiła się urazu stopy. W bramce gości świetnie spisywała się doświadczona Sołomija Szywierska, która wielokrotnie ratowała swoje koleżanki. Bez czołowych zawodniczek akademiczki nie grały wystarczająco dobrze, żeby nawiązać wyrównaną walkę. Pierwsza połowa zakończyła się dla Lublina stratą 6:24.

- Zżarła nas na pewno trema, dziewczyny ewidentnie się bały. Różnica chociażby w samej fizyczności była bardzo widoczna. Ewidentnie jeszcze nie rzucamy tak jak powinniśmy rzucać. Po samym początku jestem im wdzięczna, że jednak mimo wszystko się podniosły. Starały się walczyć na tyle co potrafiły, na tyle co miały możliwości, to starały się podjąć tę rękawicę – podkreśla drugi trener MKS AZS UMCS Barbara Radlińska.

W kolejnych 30 minutach ekstraklasowy zespół również nie dawał szans na zbliżenie się do siebie. Początkowo gospodynie zdobyły dwie bramki, ale po kilku akcjach podopieczne Andrzeja Niewrzawy powiększyły i tak już wysoką przewagę. Rywalkom zdarzały się nieporozumienia i również nie grały bezbłędnie, ale nie miało to dużego wpływu na przebieg boiskowych wydarzeń. Ich obrona była największym plusem. Mądrą grą nie dopuszczały mniej doświadczonych przeciwniczek pod własne pole bramkowe. Akcje lublinianek często kończyły się po odebraniu piłki przez rywalki, a te z kolei skutecznymi kontratakami zdobywały kolejne bramki. Ekstraklasowa drużyna była zdecydowanie poza zasięgiem. Piłkarki MKS AZS UMCS przegrały 17:42.

- Gra się tak, jak przeciwnik pozwala. Stałyśmy mocno w obronie, biegałyśmy swoją kontrę i taka siła fizyczna zdecydowanie była po naszej stronie. Za dużo nie wykorzystałyśmy sytuacji sam na sam z bramkarką. To jest coś nad czym musimy się jeszcze zastanowić, bo przyjdzie nam mierzyć się z naprawdę świetnymi bramkarkami – ocenia rozgrywająca Startu Elbląg Sylwia Lisewska.

W najbliższą sobotę lublinianki czeka kolejny mecz, tym razem będzie to spotkanie ligowe. O godzinie 13 akademiczki zmierzą się z liderem I ligi MTS-em Kwidzyn.

Wspierają Nas