X

Lublin 700 lat Lublina UMCS
Szczypiorniści zwyciężają po nerwowej końcówce

Szczypiorniści zwyciężają po nerwowej końcówce

Piłkarze ręczni AZS UMCS Lublin sięgnęli po komplet punktów w spotkaniu z ChKS-em Łódź. Wygrana nie przyszła łatwo, bo goście wysoko zawiesili poprzeczkę. Zwycięstwo udało się wyszarpać dopiero w ostatnich sekundach. Gospodarze wygrali 23:22.

Początkowo gra toczyła się punkt za punkt, ale po dziesięciu minutach gospodarze odskoczyli na 5:1. Łodzianie popełniali sporo prostych błędów i mieli kłopoty ze skutecznością. Nawet w najbardziej dogodnych sytuacjach ich rzuty zatrzymywały się na słupkach i poprzeczkach albo przelatywały obok bramki pilnowanej przez Kacpra Gajeckiego. Z biegiem czasu goście zaczęli jednak grać lepiej i mozolnie odrabiali straty. Dzięki temu w 17. minucie zbliżyli się na dwa trafienia (7:5). Od tego momentu gra znowu zrobiła się wyrównana. Na przerwę obie ekipy schodziły przy wyniku 9:9.

- Nie szło nam dzisiaj w ataku, w obronie było może nie najlepiej, ale przyzwoicie. Doszło do tego zmęczenie po AMPach, rywale byli bardziej wypoczęci. Brakowało nam skuteczności i dlatego tak się skończyło- tłumaczył zawodnik AZS-u, Jakub Brodziak.

Zawodnicy ChKS-u podbudowani dobrym dla nich wynikiem pierwszej połowy rozpoczęli drugą część gry odważnie i bez kompleksów. Zaraz po przerwie trzykrotnie trafili do bramki akademików. Podopieczni Patryka Maliszewskiego nie potrafili odpowiedzieć celnym rzutem i dzięli temu Łódź niespodziewanie wyszła na prowadzenie 12:9. Niemoc gospodarzy przerwał dopiero Kamil Bernat. Gra akademików nadal nie wyglądała jednak najlepiej. Nie wykorzystywali dogodnych sytuacji i sami mieli problemy ze sforsowaniem nieźle funkcjonującej obrony ChKS-u. W bramce świetnie spisywał się Kacper Antosik

W 41. minucie gospodarze w końcu się przebudzili i na tablicy pojawił się remis. Goście nie dawali za wygraną i dzięki temu mogliśmy obserwować na boisku zaciętą i wyrównaną grę. Żadna z drużyn nie mogła dłużej utrzymać prowadzenia. Oba zespoły seriami marnowały też stuprocentowe sytuacje. Na 6 minut przed końcem ChKS grał w osłabieniu. Akademicy nie potrafili jednak swojej przewagi wykorzystać. Z karnego nie trafił Obydź. Na szczęście zrobił to Kamil Bernat i było 22:21. Na minutę przed końcową syreną AZS prowadzi jedną bramką 23:22. Goście robili co mogli aby wyrwać akademikom jeden punkt, ale zabrakło im czasu.

- Bardzo fajny mecz, wyrównany, tylko szkoda, że skończył się naszą porażką. Mieliśmy sytuacje na remis i każdy mógł wygrać, no ale niestety błędy. W trzech ostatnich kontrach straciliśmy piłki i nie udało się doprowadzić do remisu. No i szkoda, trzeba wracać niestety z porażką-podsumował trener ChKS-u Tomasz Walicki.

Trener AZS-u Patryk Maliszewski tłumaczył słabszą dyspozycję swoich graczy głównie zmęczeniem po niedawnym turnieju półfinałowym Akademickich Mistrzostw Polski. Zawodnicy mieli zbyt mało czasu na zregenerowanie sił i to przełożyło się na ich grę.

- Łódź nie jest słabym zespołem. Przekonaliśmy się o tym w pierwszej rundzie, gdzie wydarliśmy też zwycięstwo w ostatnich pięciu czy dziesięciu minutach. I tutaj się sytuacja powtórzyła. Druga rzecz to to, że dopiero wróciliśmy z AMP i jeszcze mimo wszystko nie zregenerowaliśmy się. Widziałem, że chłopcy jeszcze mają te głowy i nogi ciężkie- tłumaczy trener.

Do końca sezonu szczypiornistom AZS-u pozostały już tylko dwa spotkania. Za tydzień zmierzą się na wyjeździe z KS Dąbrową Białostocką, a sezon zakończą meczem we własnej hali. Zmierzą się z SPR ROKiS Radzymin.

Wspierają Nas