X

Lublin 700 lat Lublina UMCS
Szczypiornistki przegrywają z czołowym zespołem I ligi

Szczypiornistki przegrywają z czołowym zespołem I ligi

Piłkarki ręczne Korony Handball Kielce wywiązały się z roli faworytek w pierwszoligowym starciu. Podopieczne Tomasza Popowicza wyraźnie zwyciężyły z MKS AZS UMCS Lublin 35:22. W szeregach gości zagrała Kristina Repelewska, nowo pozyskana była zawodniczka mistrza Polski MKS-u Selgros Lublin.

Kielczanki już od początku przejęły inicjatywę, wykorzystując nieskuteczność w ataku rywalek. Dzięki temu w trzeciej minucie za sprawą Kristiny Repelewskiej było już 3:0. Białorusinka z polskim paszportem niedawno rozstała się z ekipą mistrza Polski i po trzynastu latach wróciła do zespołu z Kielc, który był pierwszym polskim klubem w jej karierze.

- Jest mi trochę dziwnie, ale tak w sporcie jest, że czasami spotykamy się na różnych parkietach. Na pewno to przyzwyczajenie do szatni mistrza Polski jest sentymentalne, ale życie przynosi różne niespodzianki – tak o swoich przenosinach mówi Kristina Repelewska.

Gospodyniom udało się po chwili zdobyć bramkę kontaktową na 3:4, jednak tuż po tym zawodniczki Korony Handball odzyskały skuteczność. Różnica przez dłuższy czas wynosiła trzy lub cztery trafienia na korzyść przyjezdnych. Lublinianki próbowały dotrzymać kroku rozpędzonym przeciwniczkom, co po części udało im się po niemal dwudziestu minutach gry. Coraz lepiej w bramce gospodyń spisywała się Katarzyna Gruszecka. Zawodniczki AZS UMCS lepiej prezentowały się także w ataku, a dzięki trafieniu Justyny Horbowskiej-Zaranek akademiczki przegrywały 8:10. Pod koniec pierwszej połowy w szeregi lublinianek znów wkradł się chaos. Drużyna z Kielc wykorzystała liczne błędy podopiecznych Izabeli Puchacz, dzięki czemu na przerwę schodziły z siedmioma bramkami przewagi 18:11.

- Popełniłyśmy za dużo błędów własnych w pierwszej połowie i z tego poszło dużo kontr, z tego straciłyśmy dużo bramek, a do tego słabo grałyśmy w obronie. Ten wynik zrobił się na minus 7 bramek do połowy i niestety, to wszystko złożyło się na wynik końcowy – przyznaje bramkarka AZS-u Monika Nóżka.

Po powrocie na boisko zespół przyjezdny nie spuszczał z tonu pomimo dużej zaliczki. Skutecznie atakował i wciąż korzystał z pomyłek rywalek. Liderką gości w ataku była Magdalena Skowrońska, która w sobotnim spotkaniu zdobyła dziesięć bramek. Lublinianki, mimo usilnych starań, nie potrafiły sprostać trudnym warunkom gry narzuconym przez zawodniczki Korony Handball Kielce, wyraźnie przegrywając 22:35. Jest to druga z rzędu przegrana AZS-u. W ostatnim spotkaniu akademiczki przegrały z SMS-em ZPRP Płock, przez co straciły piątą lokatę w tabeli. Z kolei kielczanki, notując kolejne zwycięstwo, pewnie kroczą po awans do ekstraklasy.

- Mamy sporo meczów do rozegrania i każdy z nich na pewno będzie trudny. To czy będziemy w ekstraklasie, to zobaczymy dopiero po zakończeniu ligi. W każdym spotkaniu walczymy o zwycięstwo i jak będzie tak dalej, to będzie też awans – tłumaczy bramkarka zwyciężczyń Małgorzata Hibner.

Korona Handball Kielce dzieli pierwsze miejsce w tabeli z MTS-em Kwidzyn. MKS AZS UMCS w następnej kolejce zmierzy się z SPR Samborem Tczew, czyli z najsłabszym zespołem z całej stawki. Kielczanki w 16. kolejce pauzują, a za dwa tygodnie również spotkają się z drużyną z Pomorza.

Wspierają Nas