X

Lublin 700 lat Lublina UMCS
Trwa zła seria Dzików

Trwa zła seria Dzików

Futsaliści AZS UMCS Lublin przegrali trzecie z rzędu spotkanie w tym sezonie. Tym razem na własnym parkiecie ulegli Heiro Rzeszów 3-7. Akademicy nadal pozostają bez punktów.

 

Pierwsze minuty sobotniego starcia nie wskazywały, że coś może pójść nie tak. Zielono-biali od początku przejęli inicjatywę. Szybko przełożyło się to na bramkę. W czwartej minucie podanie Łukasza Mietlickiego na gola zamienił Grzegorz Fularski (1-0). Minutę później piłkę na połowie przeciwnika przejął Mateusz Szafrański, który następnie pewnie pokonał goalkeepera gości w sytuacji sam na sam. Było już 2-0. Dziki nie zwalniały tempa. Dobrą okazję na podwyższenie wyniku miał Fularski, który stanął oko w oko z bramkarzem Heiro. Zawodnik z Lublina nie wykorzystał jednak tej szansy. Było to w siódmej minucie. Od tego momentu do głosu zaczęli dochodzić przyjezdni. Na linii u akademików dobrze spisywał się Paweł Furtak. Skapitulował jednak w 16. minucie. Po asyście Andrija Lutsiva na listę strzelców wpisał się Bartłomiej Przybyło. Dziki na przerwę schodziły z jednobramkowym prowadzeniem (2-1).

Pierwsze po zmianie stron poważne ostrzeżenie dla miejscowych miało miejsce w 25. minucie. Z dystansu uderzał Łukasz Krawczyk. Z tym strzałem poradził sobie Furtak. Chwilę później był już bezradny. Dwójkowa akcja Karola Moszczyńskiego i Łukasza Skowrona zakończyła się golem tego pierwszego. W hali Uniwersytetu Przyrodniczego mieliśmy remis 2-2. Uskrzydleni futsaliści z Podkarpacia szli za ciosem. Drugą asystę zanotował Skowron. Tym razem jego podanie wykorzystał Sebastian Fedan (2-3). Chwilę później po rzucie wolnym Krawczyka Heiro prowadziło 4-2. Trener Dzików zdecydował się na zdjęcie bramkarza. To wykorzystali goście. Do pustej bramki piłkę posłał Fedan (2-5). Do końca zostało dziewięć minut. W nich jeszcze dwa gole zdobyli goście, jednego gospodarze. Heiro wygrało 7-3.

- Graliśmy dobrze przez pierwsze dziesięć minut. Wtedy realizowaliśmy założenia. Chcieliśmy grać agresywnie i zdobywać gole. Potem każdy miał własny pomysł na mecz i nie graliśmy jak zespół. Myślałem, że mamy kilku liderów, którzy mogą poderwać zespół w trudnych momentach. Nie ma jednak takiego zawodnika, który by wstrząsnął drużyną, kiedy jest to potrzebne lub uspokoił sytuację, gdy ona tego wymaga. To problem. Przy wyniku 2-4 zwiesiliśmy głowy i czekaliśmy na wymiar kary. To najbardziej frustrujące, a zarazem przykre. Myślę, że zespół jest dobrze przygotowany fizycznie. Kłopot leży w głowach – skomentował porażkę trener Artur Gadzicki.

 

AZS UMCS Lublin – Heiro Rzeszów 3-7 (2-1)

AZS UMCS Lublin: Paweł Furtak, Michał Ostrowski, Łukasz Mietlicki, Grzegorz Fularski (4’), Konrad Tarkowski, Adrian Parzyszek, Tomasz Ławicki, Maciej Urtnowski, Mateusz Szafrański (5’), Rafał Król, Wojciech Wiśniewski, Piotr Waszczyński, Krystian Michalak (37’).

Heiro Rzeszów: Krystian Kozak, Łukasz Krawczyk (30'), Andrii Lutsiv (40'), Ireneusz Depta (32'), Bartłomiej Przybyło (16'), Łukasz Skowron, Karol Moszczyński (25'), Sebastian Fedan (29', 31'), Jakub Wdowik, Sebastian Starzewski, Dominik Niemczyk

 

fot. Michał Piłat

Autor: Kamil Wojdat

Wspierają Nas