Lublin 700 lat Lublina UMCS
Weekend na wyjeździe

Weekend na wyjeździe

Dwa mecze i dwie porażki. Niestety to nie była najlepsza kolejka dla zespołów AZS UMCS grających poza Lublinem. Swoje spotkania przegrali futsaliści oraz szczypiornistki (choć te dopiero po karnych).

 

Spotkanie piłkarek ręcznych z Karczewem obfitowało w mało bramek. Już początek mógł wskazywać na taki właśnie obrót spraw. Pierwszy gol padł dopiero w 3. minucie. Prowadzenie gospodyniom dała Dominika Baran (1-0). Szybko odpowiedziała Gabriela Tomczyk (1-1). Akademiczki nie były tego dnia skuteczne w ataku, co wykorzystały miejscowe. Po siedemnastu minutach miały trzy trafienia zaliczki (5-2). Lublinianki wróciły do meczu. Do przerwy traciły tylko jednego gola (9-8). Wynik ustaliła Katarzyna Suszek. W Szeregach zespołu z Karczewa brylowała Wiktoria Trzepałka, która w końcówce pierwszej połowy wpisała się na listę strzelczyń czterokrotnie. Po zmianie stron zielono-białe zdołały objąć prowadzenie. Głównie za sprawą dobrej dyspozycji Aleksandry Olek zrobiło się 12-13. Podwyższyła Suszek (12-14). Od tego momentu pięć bramek z kolei zdobyły gospodynie i sytuacja lublinianek się skomplikowała (17-14). Była już 50. minuta. Końcówka to jednak szaleńcza pogoń podopiecznych trenera Patryka Maliszewskiego, które po golu Agnieszki Blaszki z 58. minuty wygrywały 19-18. Karczew doprowadził do karnych po trafieniu Dominiki Baran (19-19), a w nich był lepszy w stosunku 4-1.

- Popełniałyśmy w tym spotkaniu dużo błędów, byłyśmy nieskuteczne. Cały mecz goniłyśmy wynik. Końcówka była nasza, bo wreszcie zafunkcjonowała obrona. Traciłyśmy trzy bramki, ale wybrnełyśmy i wyszłyśmy na prowadzenie. Nie traktuję tego meczu w kategoriach porażki. Mecz zakończył się remisem. W takiej sytuacji są karne. Dzisiaj lepiej wykonywały je dziewczyny z Karczewa. Karne jednak to loteria. Uważam, że rywalki miały mecz w kieszeni, ale my wyszarpałysmy im jeden punkt. On może okazać się bardzo ważny w kontekście całej końcowych rozstrzygnięć. ‒ powiedziała po meczu bramkarka MKS AZS UMCS Lublin, Monika Nóżka.

 

MKS Karczew ‒ MKS AZS UMCS Lublin 19-19 k:4-1 (9-8)

MKS AZS UMCS Lublin: Monika Nóżka, Aleksandra Olek (7), Julia Dziuba, Agnieszka Blaszka (1), Agnieszka Ziętek (2), Elżbieta Żywot, Magdalena Markowicz (2), Katarzyna Suszek (2), Gabriela Tomczyk (2), Anna Rossa (1), Karolina Dąbała, Agnieszka Mikocka (1), Aleksandra Szempruch.

 

Gorzej miniony weekend będą wspominać futsaliści. Ich wyprawa do Siemianowic Śląskich nie należała do udanych. Już od początku meczu podopieczni trenera Konrad Tarkowskiego zostali zdominowani przez rywali. Wynik pojedynku w 2. minucie otworzył Sebastian Klaus (1-0). Gospodarze dalej napierali, co przyniosło kolejne bramki. Przed przerwą zdobyli ich jeszcze trzy (4-0). Schodzili do szatni na pewnym wysokim prowadzeniu. Szansę na trafienie dla Dzików miał w 17. minucie Michał Ostrowski, ale piłka nie znalazła drogi do siatki. Po zmianie stron spotkanie nieco się wyrównało. Arbiter podyktował rzut karny dla akademików z Lublina po zagraniu piłki ręką przez Michała Włodarka. Wykorzystał go Łukasz Mietlicki (4-1). Miejscowi momentalnie odpowiedzieli dwoma trafieniami (6-1). Dziesięć minut przed końcową syreną trener Dzików wycofał goalkeepera. Przewaga liczebna w polu stwarzała jednak zagrożenie straty kolejnych bramek. Przed szansą na podwyższenie wyniku dla Siemianowic stanął Włodarek, który nie miał kłopotów ze skierowaniem piłki do pustej bramki (7-1). Akademicy nie spuścili głów. Ambitnie walczyli, co przyniosło efekty w postaci goli Łukasza Mietlickiego i Jakuba Wankiewicz (7-3). Ostatecznie Siemianowice dołożyły jeszcze jednego gola i wygrały 8-3.

 

FC Siemianowice Śląskie 2016 ‒ AZS UMCS Lublin 8-3 (4-0)

AZS UMCS Lublin: Paweł Furtak, Adrian Parzyszek, Norman Kutnik, Mateusz Szafrański, Michał Ostrowski, Łukasz Mietlicki, Damian Stelmaszuk, Jakub Wankiewicz, Tomasz Godyński, Tomasz Ławicki, Konrad Tarkowski, Marcin Ostrowski.

 

Autor: Kamil Wojdat

Wspierają Nas