Lublin 700 lat Lublina UMCS
Weekend na wyjeździe. Kolejka pod znakiem emocji

Weekend na wyjeździe. Kolejka pod znakiem emocji

Do pełni szczęścia brakło niewiele. Ale i tak kibice AZS UMCS Lublin nie mogą narzekać. To był udany weekend dla ich zespołów. W każdym ze spotkań akademicy gryźli wręcz parkiet, także w tych wyjazdowych. Lublinianie wygrali dwa z trzech meczów rozegranych w roli gości.

 

Szczególnie dużo emocji dostarczyli swoim fanom koszykarze U!NB AZS UMCS Start II Lublin. Podopieczni trenera Przemysława Łuszczewskiego mierzyli się z drużyną KK AZS UW Warszawa. Były więc to akademickie derby. Jak przystało na derby, zawodnicy zapewnili kibicom dreszczowiec, który rozstrzygnął się dopiero po dogrywce. Choć nie zapowiadał tego początek spotkania, który zdominowali koszykarze AZS UMCS Startu. Po zaledwie nieco ponad dwóch minutach prowadzili aż 14-2. Wyróżniał się Karol Obarek, który zdążył nas już przyzwyczaić do swojej dobrej dyspozycji w tym sezonie. Gospodarze otrząsnęli się z letargu, ale po pierwszej odsłonie to goście wygrywali 35-25. Obraz gry zmienił się w drugiej odsłonie. Tu już do głosu doszli warszawiacy. Szczególnie we znaki defensywie z Lublina dawał się Hubert Stopierzyński. Uniwersytet Warszawski odrobił straty z nawiązką i do szatni do drużyna miejscowych schodziła minimalnie prowadząc (53-52). Druga połowa była bardzo wyrównana. Świetne zawody rozgrywał Krzysztof Wąsowicz. Wspomnieć też trzeba o Bartłomieju Nyczu, dla którego był to zdecydowanie najlepszy mecz w sezonie. Losy spotkania ważyły się do ostatnich sekund. Na kwadrans przed końcem trzy osobiste wykorzystał Szymon Jaworski, dzięki czemu AZS UMCS Start odskoczył na dwa oczka (93-95), ale chwilę później faulował. Do remisu doprowadził Hubert Miłak i czekała nas dogrywka (95-95).

Ta poziomem nie odstawała od wcześniejszych czterech kwart. Na jej półmetku to Warszawa zbudowała solidną zaliczkę (103-97). Straty odrobili Wąsowicz i Nycz (106-106). Natomiast decydującą rolę w zwycięstwie Lublina odegrał Jaworski, który był faulowany na trzy sekundy przed końcem. Pewnie wykorzystał dwa wolne zapewniając wygraną swojej drużynie (106-108).

- Wiedzieliśmy, że mimo niższej pozycji w tabeli przeciwnicy będą walczyć o zwycięstwo do ostatniego gwizdka. Wydawało nam się, że jesteśmy faworytem w tym spotkaniu i podeszliśmy do niego bez odpowiedniej koncentracji. Błędy w obronie i dobra dyspozycja rzutowa przeciwników sprawiła, że straciliśmy zbyt dużo punktów na bronionej połowie boiska. Wygrana oczywiście cieszy, ale taki brak skupienia w kolejnych meczach jest niedopuszczalny z naszej strony. Ostatnie minuty meczu były nerwowe. Mimo moich wcześniejszych pomyłek z linii rzutów osobistych, tym razem udało się trafić obie próby, a mecz zakończył się naszym zwycięstwem. ‒ skomentował spotkanie rozgrywający U!NB AZS UMCS Start II Lublin Szymon Jaworski.

Po siedmiu kolejkach zawodnicy z Lublina znajdują się na pozycji wicelidera Grupy B (2. Liga Koszykówki Mężczyzn)

 

KK AZS UW Warszawa ‒ U!NB AZS UMCS Start II Lublin 106-108 (25-35, 28-17, 22-20, 20-23, d: 11-13)

U!NB AZS UMCS Start II Lublin: Bartłomiej Nycz (19), Maciej Dobrowolski, Mirosław Uniłowski (5), Adam Myśliwiec (14), Krzysztof Wąsowicz (29), Karol Obarek (20), Szymon Jaworski (10), Mateusz Wiśniewski (7), Wojciech Matysek, Kamil Waniewski (4).

 

Drugie zwycięstwo z rzędu odnieśli futsaliści. Podopieczni trenera Konrada Tarkowskiego pokonali na wyjeździe Heiro Rzeszów 4-3. Od początku niedzielnej konfrontacji wyraźnie lepiej prezentowali się zawodnicy z Lublina. Już w 4. minucie wyszli na prowadzenie po golu Tomasza Sekreckiego (0-1). Akademicy dalej napierali, co przełożyło się na dogodną sytuację Jakuba Wankiewicza. Ta nie została wykorzystana, ale chwilę później nadrobił ją Damian Stelmaszuk (0-2). To pobudziło nieco gospodarzy. Rzeszowianie ruszyli do ataku. W słupek trafił Łukasz Krawczyk. W 15. minucie Heiro zdobyło gola kontaktowego po uderzeniu Sebastiana Brockiego (1-2). Jednak jeszcze przed przerwą wynik podwyższył Wankiewicz i to lubelskie Dziki schodziły do szatni w zdecydowanie lepszych nastrojach (1-3). Po zmianie stron lepiej radzili sobie zawodnicy z Podkarpacia. Akademicy spokojnie czekali na swoją szansę. Ta nadarzyła się po źle rozegranym rzucie wolnym przez Heiro. W 29. minucie kontrę na bramkę zamienił Wankiewicz (1-4). Jednak to nie oznaczało końca emocji. Gospodarze zdołali wyciągnąć wynik do stanu 3-4 na półtorej minuty przed ostatnią syreną. AZS UMCS musiał się jeszcze trochę wysilić, aby dowieźć zwycięstwo do końca. To się udało i Dziki wygrały drugi mecz z kolei. Po siedmiu kolejkach są na 6. miejscu w tabeli 1. Ligi Futsalu (Grupa Południowa).

- Wczorajsze zwycięstwo zdecydowanie było tym z gatunku za sześć punktów. Szkoda, że w bardzo trudnych okolicznościach. Ale stworzyliśmy sobie je na własne życzenie. Grając tak nieskutecznie z inną drużyną prawdopodobnie ponieślibyśmy klęskę. Mając tyle okazji do zabicia spotkania, musimy wcześniej rozstrzygnąć mecz i nie możemy pozwolić rywalom wrócić do gry. Jednak koniec końców zwyciżyła drużyna lepsza. W drugiej połowie nasza gra nie uległa wielkiej zmianie, w stosunku do pierwszej. Popełniliśmy dwa błędy w obronie, które umożliwiły Heiro powrót do meczu, w związku z czym zrobiło się bardzo nerwowo. Jestem jednak dumny z zespołu, że nawet w tak trudnych okolicznościach, grając stosunkowo słabo, byliśmy w stanie dowieźć zwycięstwo do samego końca. ‒ skomentował spotkanie zawodnik akademików, Tomasz Ławicki.

 

Heiro Rzeszów ‒ AZS UMCS Lublin 3-4 (1-3)

AZS UMCS Lublin: Damian Stelmaszuk (11’), Marcin Ostrowski, Tomasz Ławicki, Łukasz Mietlicki, Michał Sieczkarek, Jakub Wankiewicz (20’, 29’), Mateusz Szafrański, Tomasz Wnuk, Konrad Tarkowski, Paweł Furtak, Tomasz Sekrecki (4’), Tomasz Godyński, Adrian Parzyszek.

 

Piąty raz w sezonie 2019/2020 przegrały szczypiornistki. Tym razem uległy silnej ekipie z Kościerzyny 22-32. Akademiczki pojechały do rywalek w bardzo okrojonym składzie, ale mimo to przez długi czas stawiały czoła przeciwniczkom. Do połowy traciły tylko trzy gole. Na przerwie Kościerzyna wygrywała 16-13. Po zmianie stron początkowo dalej trwała w miarę równa walka. Problemy lublinianek zaczęły się po dziesięciu minutach gry. MKS AZS UMCS Lublin popełnił kilka błędów, co ostatecznie odebrało szanse na zwycięstwo. Najskuteczniejsza w ekipie trenera Patryka Maliszewskiego były Gabriela Tomczyk i Diana Vlasiuk, które zdobyły po sześć bramek.

- Pojechałyśmy w 10-osobowym składzie: bez chorej Ani Banki i bez pracującej Agnieszki Blaszki. Na dodatek jeszcze w ostatniej chwili rozchorowała się Magda Markowicz. Mimo wszystko podjęłyśmy walkę. Większość meczu wynik był na styku lub z lekką przewagą przeciwniczek. Cały czas starałyśmy się walczyć o wygraną. Około 40 min zaliczyłyśmy serię paru błędów, które wpłynęły na wynik i już nie dało się odwrócić losów spotkania. ‒ powiedziała po meczu bramkarka akademiczek, Monika Nóżka.

 

KS Kościerzyna ‒ MKS AZS UMCS Lublin 32-22 (16-13)

MKS AZS UMCS Lublin: Gabriela Tomczyk (6), Diana Vlasiuk (6), Katarzyna Suszek (5), Karolina Dąbała (2), Julia Dziuba (2), Agnieszka Ziętek (1), Monika Nóżka, Gabriela Warias, Elżbieta Żywot

 

Autor: Kamil Wojdat

Wspierają Nas