X

Lublin 700 lat Lublina UMCS
Weekend na wyjeździe: górą tylko siatkarki

Weekend na wyjeździe: górą tylko siatkarki

Trzy zespoły AZS UMCS Lublin występowały w minionej kolejce w roli gości. Wyraźnie przegrały Pszczółki, uległy szczypiornistki. Efektownie z kolei zaprezentowały się siatkarki prowadzone przez trenera Piotra Fijołka.

 

Od nich właśnie zacznijmy. Akademiczki udały się do stolicy Małopolski na mecz z Wisłą z serią czterech wygranych z kolei. Były faworytkami tego starcia. Jednak w październiku również nimi były, a przegrały we własnej hali z krakowiankami 1-3. Tym razem zielono-białe od początku pokazywały na parkiecie, kto jest lepszą drużyną. Dobra zagrywka sprawiała, że wiślaczki miały problem z precyzyjnym rozegraniem. To z kolei rodziło szansę przed blokującymi Lublina. AZS dominował. Gospodynie nie potrafiły dotrzymywać kroku skutecznie grającym zawodniczkom z Lubelszczyzny. Udawało im się to tylko do pewnych fragmentów każdej z partii. Ale czym bliżej było do ich końca, tym coraz bardziej odskakiwały akademiczki. Podopieczne trenera Fijołka pewnie wygrały pod Wawelem 3-0, rewanżując się tym samym za przegraną z pierwszej rundy. AZS zajmuje 2. miejsce w tabeli Grupy 4 rozgrywek 2. Ligi Siatkówki Kobiet.

- Do Krakowa przyjechaliśmy nieco wcześniej niż zazwyczaj, więc był czas na zapoznanie się z halą. To nam pozwoliło dobrze wejść w mecz. Tylko początki setów były wyrównane. Z każdym kolejnym fragmentem kontrolowałyśmy wydarzenia na parkiecie. Wisła miała przewagę jedynie raz ‒ w trzeciej partii. Ale my lepiej współpracowałyśmy niż rywalki, dzięki czemu wygrałyśmy 25-21, a cały mecz 3-0. Świetnie wykonałyśmy założenia taktyczne, a to przełożyło się na małą ilość błędów własnych. Dobrze funkcjonowała zagrywka. Odrzuciłyśmy nią Wisłę od siatki. Korzystnie wyglądała współpraca na linii blok-obrona. Widać było efekty naszej pracy na treningu, do którego w nowym roku włączyłyśmy nowe elementy. To był dużo lepszy mecz niż ten sprzed tygodnia z Popradem. Rywalki niczym nas dzisiaj nie zaskoczyły. ‒ skomentowała wygraną Katarzyna Bogdańska.

Wisła Kraków ‒ AZS UMCS Lublin 0-3 (16-25, 20-25, 21-25)

AZS UMCS Lublin: Marta Jasińska, Katarzyna Bogdańska, Natalia Czeleń, Natalia Gieroba, Julia Chadała, Sylwia Obszyńska, Paulina Kłuś, Joanna Pawlik, Anna Targońska, Klaudia Pawlik, Zuzanna Urbańska, Patrycja Zielińska.

 

Zdecydowanie gorzej poszło koszykarkom. Pszczółkom co prawda w Gorzowie Wielkopolskim dawano mniejsze szanse na zwycięstwo niż rywalkom, ale chyba kibice akadmieczek nie spodziewali się, że losy pojedynku tak szybko zostaną ustawione. Z drugiej jednak strony pewnie nie spodziewali się również, że w składzie zabraknie Alexis Peterson oraz Agnieszki Szott-Hejmej. Absencja dwóch kluczowych zawodniczek okazała się kluczowa dla losów pojedynku. Pierwsza kwarta była dosyć równa, choć minimalnie lepsze były w niej gorzowianki (16-13). Decydujące znaczenie miała kolejna odsłona, w której miejscowe wyraźnie powiększyły prowadzenie. Do szatni schodziły przy wyniku 45-27. Dobrze spisywała się Cheridene Greene, ale prawdziwą gwiazdą tego meczu była Kahleah Cooper, która w całym meczu zapisała na swoim koncie aż 31 punktów. Druga połowa to zdecydowanie lepsza postawa akademiczek z Lublina. Po zmianie stron Pszczółki goniły wynik. Rzutów z dystnasu próbowała Julia Adamowicz. Swoje trafienia dokładała Giedrė Labuckienė. Jednak ta pogoń w żadnym momencie nie zagroziła pewnie kroczącym po swoje gospodyniom. Pszczółki przegrały drugie spotkanie z rzędu. Tabela ligowa TUTAJ.

- Oczywiste jest, że Gorzów odniósł zasłużone zwycięstwo. Szczególnie w drugiej kwarcie mieliśmy problem zarówno w obronie, jak i ataku. W szatni powiedzieliśmy sobie, że gramy tak, jakby było 0:0. Z tej drugiej połowy można być zadowolonym. Dziewczyny walczyły, było widać zaangażowanie. Na nic więcej przy braku Alexis Peterson i Agnieszki Szott-Hejmej nie było nas stać. ‒ mówił na pomeczowej konferencji trener Krzysztof Szewczyk.

PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów Wielkopolski ‒ Pszczółka Polski Cukier AZS UMCS Lublin 88-65 (16-13, 29-14, 30-25, 13-13)

Pszczółka Polski Cukier AZS UMCS Lublin: Briana Day (15), Zuzanna Sklepowicz (3), Agnieszka Szott-Hejmej (DNP), Wiktoria Duchnowska (6), Julia Adamowicz (8), Anna Pawłowska, Ama Degbeon (6), Jovana Popovic (9), Giedrė Labuckienė (14), Olga Trzeciak (4).

 

Również w niezbyt dobrych nastrojach do Lublina wróciły szczypiornistki, które nie sprostały na wyjeździe Wesołej Warszawa. Podobnie do Pszczółek, piłkarki ręczne wystąpiły w dużym osłabieniu, bo w ich szeregach zabrakło: Agnieszki Blaszki, Gabrieli Tomczyk, Elżbiety Żywot oraz Anny Bańki. Zadebiutowały z kolei młode Natalia Chodoń i Dominika Żywarska. Pierwsze minuty były zdecydowanie lepsze dla gospodyń, które wygrywały już 3-0. Akademiczki zdołały jednak odrobić straty (5-5). Minimalną przewagę miały szczypiornistki ze stolicy, ale świetnie w ekipie z Lublina radziła sobie Katarzyna Suszek, która nadrabiała straty. Jednak końcówka pierwszej połowy należała do Wesołej, która na przerwę schodziła prowadząc 16-12. Ta zaliczka okazała się wystarczająco, bo po zmianie stron prowadzące gospodynie cały czas trzymały bezpieczny zapas kilku bramek (19-14, 23-19). Na skrzydle akademiczek imponowała Magdalena Markowicz, ale jej bramki na niewiele się zdały. Mimo ambitnej walki MKS przegrał w Warszawie 24-28. Tabela 1. Ligi TUTAJ.

WKPR Wesoła Warszawa ‒ MKS AZS UMCS Lublin 28-24 (16-12)

MKS AZS UMCS Lublin: Monika Nóżka, Dominika Żywarska, Julia Dziuba (2), Agnieszka Ziętek, Nadia Chodoń (2), Magdalena Markowicz (8), Gabriela Warias (2), Katarzyna Suszek (6), Karolina Dąbała, Agnieszka Mikocka, Diana Vlasiuk (3)

 

Autor: Kamil Wojdat

Wspierają Nas