X

Lublin 700 lat Lublina UMCS
Celem są ME w Berlinie - wywiad z Karoliną Kołeczek

Celem są ME w Berlinie - wywiad z Karoliną Kołeczek

Karolina Kołeczek – polska płotkarka. Medalistka Młodzieżowych Mistrzostwe Europy, medalistka Mistrzostw Polski. Od około pół roku związana z Klubem Uczelnianym KU AZS UMCS Lublin. 

 

Karolina, od jesieni jesteś zawodniczką KU AZS UMCS Lublin. Jednak pochodzisz z Sandomierza i przez wiele lat reprezentowałaś Trójkę Sandomierz. Co Cię skłoniło do zmiany barw?

Od początku kariery reprezentowałam Sandomierz. Tam się urodziłam, jestem z tym miejscem związana - to moje miasto. Klub w Lublinie dał mi jednak większe możliwości rozwoju kariery, a to jest najważniejsze. Nadal jednak wspierają mnie duże firmy z Sandomierza: Kopalnie Dolomitu S.A., firma ochroniarska "Karabela" czy producent szyb samochodowych "Pilkington Automotive Poland". Również dzięki ich pomocy mogę się dalej rozwijać. To wszystko sprawia, że mam taki wewnętrzny spokój. Nie muszę się niczym przejmować, a skupić tylko na treningu.

 

Jak się układa współpraca z nowym klubem?

Jestem bardzo zadowolona. Wszystko idzie zgodnie z planem, jak sobie to założyliśmy. Każdy element jest na naprawdę wysokim poziomie. Cieszę się, że jestem częścią AZS UMCS Lublin i mogę reprezentować ten klub.

 

Na początku marca uczestniczyłaś w Halowych Mistrzostwach Świata. Start w Birmingham oceniasz jako udany?

Postawiony sobie cel dotarcia do półfinału HMŚ zrealizowałam. Nie byłam zadowolona z drugiego biegu. Ukończyłam go z czasem 8.21 sekundy. Trochę zaspałam w blokach i przez to straciłam co najmniej 0.01 sekundy. Ciężko było to później nadrobić na tak krótkim dystansie. Walczyłam sama ze sobą w dalszej fazie biegu. Ostatecznie zostałam sklasyfikowana na 21. miejscu, a zakładałam, że będzie 15. czy 16. pozycja. Zatem cel osiągnęłam, ale lekki niedosyt odnośnie miejsca pozostaje.

 

Z czego mógł wynikać długi czas reakcji na starcie? Podczas Halowych Mistrzostw Polski było zupełnie odwrotnie. Aparatura wskazała falstart, choć to dyskusyjna kwestia.

Tak, wtedy było inaczej. Zostałam zdyskwalifikowana za falstart, choć się z tym nie zgadzam. Usłyszałam strzał i dopiero wykonałam ruch, a sprzęt pomiarowy pokazał co innego. Z resztą tam było bardzo dużo falstartów, co jest dziwne przy tak doświadczonych zawodnikach, którzy tam startowali. Zazwyczaj zdarza się jeden, dwa podczas imprezy - nie dziewiętnaście czy dwadzieścia. Podejrzewam, że ta aparatura była źle wykaligrafowana, do czego zresztą chyba później się przyznawano.

 

Czyli tam byłaś rozczarowana? Liczyłaś zapewne na medal.

Tak, ale bardziej chodziło o coś innego. Chciałam wywalczyć minimum na Birmingham, do którego brakowało mi bodajże 0.02 sekundy. Falstart odebrał szansę i na medal i na minimum, a to odbierało mi szansę pojechania na Halowe Mistrzostwa Świata. Zmieniły się zatem moje przygotowania, bo nie sądziłam, że jednak wystąpię w Birmingham. Spotkała mnie bardzo miła niespodzianka i dostałam zaproszenie od IAAF, więc z niego skorzystałam.

 

Jesteś już doświadczoną zawodniczką. Mimo to, podczas mistrzostw był stres?

Stres towarzyszy każdemu z zawodników. Fakt, że zdobywamy doświadczenie nie sprawia, że nie ma stresu. Jest i musi być, bo on nas nakręca i motywuje do tego, żeby przekraczać pewne granice i biegać najlepiej w czasie zawodów. Ten mobilizujący oczywiście zatem był, ale nie ten paraliżujacy.

 

Jakie plany na najbliższą przyszłość?

Prawdopodobnie pierwszym następnym moim startem będą Akademickie Mistrzostwa Polski w Lublinie (25-27 maja). On rozpocznie mój sezon letni. Nie znam jeszcze dokładnego kalendarza. Możliwe, że potem wystąpię w Memoriale Janusza Kusocińskiego w Chorzowie. Pojawią się też zapewne starty zagraniczne. Rzecz jasna Lekkoatletyczne Mistrzostwa Polski w Lublinie. Głównym celem są Mistrzostwa Europy w Berlinie.

 

Jakie są Twoje założenia na ten sezon i na lipcowe MP w Lublinie?

Chcę poprawić rekord życiowy oraz wystartować w finale Mistrzostw Europy. Na Mistrzostwach Polski celem jest szósty złoty medal.

 

Czyli mierzysz w najlepszy wynik w karierze. Nie startowałaś jak dotąd w biegu finałowym imprezy tej rangi co ME. Myślisz, że jesteś na to gotowa?

To byłby ogromny sukces. Myślę, że po to trenujemy, aby stawiać sobie jak najwyższe cele i do nich dążyć. Nie możemy zakładać sobie małych osiągnięć, bo to nas ogranicza.

 

Który moment kariery uznajesz za taki przełomowy?

Myślę, że były to moje pierwsze Młodzieżowe Mistrzostwa Europy w Tampere (2013 rok). Zdobyłam wtedy pierwszy medal na arenie międzynarodowej. Uświadomiłam sobie wtedy, że mogę stawiać przed sobą najwyższe cele. Pewnie ten bieg zostanie już na zawsze w mojej głowie.

 

Gdzie wolisz startować: w hali czy na stadionie otwartym?

Na stadionie otwartym. Nie jestem zawodniczką typowo halową. Nigdy nie miałam dobrego sezonu w startach halowych. Raczej traktowałam je jako przerywnik od treningu i formę sprawdzenia, co mogę jeszcze poprawić oraz w jakim jestem miejscu w porównaniu z innymi zawodniczkami. W zasadzie dopiero rozpędzam się po piątym płotku i lepsza jest ta druga część dystansu. 60 metrów, jakie biega się na hali to dla mnie za krótko.

 

fot. Artur Mulak

Autor: Kamil Wojdat

Wspierają Nas