X

Lublin 700 lat Lublina UMCS
Z tym zespołem możemy namieszać

Z tym zespołem możemy namieszać

Pływacy AZS UMCS Lublin zdobyli na ostatnich Zimowych Mistrzostwach Polski Seniorów na krótkiej pływalni w Olsztynie trzy medale – 1 złoty, 1 srebrny i 1 brązowy. Julia Adamczyk była najlepsza w swojej koronnej konkurencji 400 metrów stylem zmiennym. Pozostałe dwa medale to wysiłek sztafety w składzie Julia Adamczyk, Wiktoria Samuła, Wiktoria Czarnecka i Ewa Osiniak. Zespół był drugi na 4x200 metrów dowolnym i trzeci w wyścigu 4x100 metrów zmiennym. W przyszłości te wyniki mogą być jeszcze lepsze. Sekcja systematycznie się powiększa. Najbliższy cel – Mistrzostwa Świata na długim basenie w Budapeszcie. Zawodnicy w zasięgu wzroku mają już jednak Igrzyska Olimpijskie w Tokio w 2020 roku. Więcej w rozmowie z pływaczką Julią Adamczyk oraz trenerem sekcji Piotrem Kasperkiem.

AZS.UMCS.PL: Nie możemy nie zacząć od Mistrzostw Polski w Olsztynie. Złoty medal jest Twój indywidualnie, miałaś też swój udział w dwóch medalach w sztafecie. Czy jesteś zadowolona z tych wyników?

Julia Adamczyk: Tak. Jestem bardzo zadowolona, bo były to bardzo dobre wyniki jak na ten okres przygotowawczy. Wiadomo, w sztafecie medal też bardzo cieszy, chyba nawet bardziej niż indywidualnie. Zdobyłyśmy go razem z dziewczynami z drużyny, więc naprawdę super. W ogóle nie spodziewałyśmy się tego medalu w sztafecie, więc na pewno była to bardzo przyjemna niespodzianka.

Jak Pan oceni wyścigi w wykonaniu chłopaków? U nich co prawda medalu nie było, ale kilka solidnych startów na pewno.

Piotr Kasperek: Jest to zupełnie zrozumiałe z tego powodu, że nasza objętość szkoleniowa to w większości licealiści i ten okres dochodzenia do wyników seniorskich u chłopców trwa dłużej. O ile dziewczęta już od roku przynajmniej pływają na poziomie seniorskim, o tyle chłopcy musza jeszcze poczekać trochę aż przebiją się na podium w kategorii seniorów. Trzeba też powiedzieć, że nie było naszego, powiedzmy, najstarszego seniora Konrada Czerniaka, który w tym samym czasie startował w Mistrzostwach Hiszpanii (zdobył 9 medali – 8 złotych i 1 srebrnydop. red.).

Julia, można powiedzieć, że trafiłaś z formą na mistrzostwa. Już wcześniej w Lidze Szkół Mistrzostwa Sportowego w Olsztynie zaliczyłaś kilka dobrych startów. Czy to był dla Ciebie jakiś prognostyk przez Mistrzostwami Polski?

JA: Tak. Forma była. Zupełnie się tego nie spodziewałam, myślałam, ze będzie gorzej. Życiówki cieszą. To nie jest na pewno szczyt mojej formy. Wiadomo, że stać mnie na więcej i będę się motywować do dalszej pracy i będę pracować najciężej jak tylko potrafię.

W maju w Lublinie odbędą się Główne Mistrzostwa Polski. Po drodze jest jeszcze kilka różnych imprez, w których na pewno weźmiesz udział. Jak do tego czasu będzie wyglądał ten Twój kalendarz startów?

JA: Na pewno będzie dużo startów znając trenera, ale na pewno najważniejszy start to będzie w maju w Lublinie. Celujemy w minimum na Mistrzostwa Świata oczywiście. Nie uda się, to trudno. Mam nadzieję, że będą też następne próby. Już teraz bardzo bym chciała zrobić to minimum.

Tak pół żartem, pół serio, zgodzi się Trener, że sekcja pływacka AZS UMCS została zdominowana przez dziewczyny?

PK: Po wynikach można by takie wrażenie odnieść. Wracając to tych Mistrzostw Polski w Olsztynie, to właśnie one zdobywały medale. Myśmy się specjalnie do nich nie przygotowali. To były zawody, można powiedzieć, po drodze. Cieszą życiówki, jeśli były uzyskane, ale nie wszystkim się to udało, bo to było, że tak powiem, zaplanowane. W przyszłym rok na zawodach w Lublinie oraz w lipcu zawodnicy przygotowani tym trybem mają prezentować najwyższą formę. Do nich się będziemy szykować. W przypadku Julii limit czasowy na Mistrzostwa Świata jest troszkę obniżony właśnie dla zawodników i zawodniczek, którzy są w wieku jakby tuż po juniorskim. Tak naprawdę celujemy w kwalifikację olimpijską. Chcemy na te zawody wysłać szerszą grupę. Wracając do chłopców, nie mieliśmy seniorów na wysokim poziomie, a w przyszłości obiecujemy, że już w Lublinie na pewno będą sztafety męskie i będą bardzo wysoko.

Sekcja cały czas się rozrasta. Dołączyli do Was chociażby Wiktoria Czarnecka, Konrad Czerniak, a teraz jeszcze Jan Świtkowski i Ludwika Szynal.

PK: Tak. Ta lista jest jeszcze dłuższa, bo od stycznia są kolejne osoby na wysokim poziomie. Kamila Andrzejewska, która doskonale popłynęła w Olsztynie 200 kraulem też jest na tej liście kandydatów do Tokio. Budowaliśmy basen można powiedzieć 7 lat, teraz budujemy zespół pływacki, który ma możliwości do rywalizacji z najlepszymi klubami w Polsce. Liga Szkół Mistrzostwa Sportowego pokazała, że już trzeci SMS w kraju to jest duża siła, ale brakuje nam wysokiej pozycji właśnie w klasyfikacji seniorskiej. Z tym zespołem, który będzie startował w Lublinie, możemy namieszać.

Julia, trener wspominał, że czeka Cię przejście z juniora do seniora. Czy różnica między tymi dwoma etapami jest duża jeśli chodzi o uzyskiwane wyniki?

JA: Na pewno nie jest mała. Ciężko jest zacząć pływać w limitach seniorskich, bo są naprawdę dużo lepsze. W moim przypadku to jest prawie 10 sekund na 400 zmiennym. Nie jest to też bardzo dużo. Są osoby, którym brakuje zdecydowanie więcej, ale jednak im jestem starsza, tym ciężej jest mi „urwać” z życiówki.

PK: Limit do Mistrzostw Świata, tak jak powiedziałem, jest mniejszy – w granicach 4:45.50. To jest 7 sekund brakujące. W zeszłym roku Julka poprawiła się o 9 sekund. Wystarczy poprawić się właśnie o te 7 sekund. Do tej pory wszystko wskazuje na to, że jesteśmy na dobrej drodze, bo w tej chwili rekordy życiowe są poprawiane, a to znaczy, że cały czas jest progres.

Jest Pan związany z lubelskim pływaniem od wielu lat. Jeśli cofniemy się do czasów Julity Gębki czy Joanny Pizoń-Świtkowskiej albo trochę później – Anny Uryniuk i Mariusza Siembidy, to czy jeśli ta sekcja będzie się tak dalej rozwijała, to będziemy mieli takie głośne nazwiska z Lubelszczyzny?

PK: Ja pamiętam z czasów dzieciństwa, że to był jeden z prężniejszych ośrodków, w czasach kiedy to był jeden klub – WKS Lublinianka. Wtedy, można powiedzieć, grupa juniorów też namieszała w kategoriach seniorskich. Teraz historia się powtarza. Przeżyliśmy trudny okres, gdzie po prostu w Lublinie działało i działa do tej pory wiele klubów i bardzo ciężko było zebrać taką reprezentację w jednym stowarzyszeniu, żeby wystawić dobry zespół, dobrą sztafetę. Teraz, co tu dużo ukrywać, dzięki władzom miasta, dzięki pływalni i AZS-owi jest to możliwe.

Czego Wam życzyć na święta i na nowy rok?

JA: Na pewno dużo odpoczynku. Spędzenia świąt z rodziną, bo wielu zawodników na co dzień mieszka w bursie i nie spędza tak dużo czasu z rodziną, jak ja na przykład. Wszystkiego dobrego, wytrwałości na nowy rok, cierpliwości do treningów i dużo siły.

Krzysiek Kurasiewicz

Wspierają Nas