Do zespołu AZS UMCS Lublin oficjalnie dołączyła Nikola Horowska – jedna z najbardziej utalentowanych i wszechstronnych polskich lekkoatletek młodego pokolenia. Urodzona w 2001 roku zawodniczka to prawdziwy multimedalista: mistrzyni Uniwersjady w Chengdu w skoku w dal oraz w biegu na 200 metrów, a także wielokrotna mistrzyni Polski, która z powodzeniem łączy konkurencje szybkościowe z technicznymi. Ponadto, jako reprezentantka kraju w sztafecie 4×100 metrów, wywalczyła srebrny krążek podczas Uniwersjady w Chengdu. O kulisach tej decyzji, emocjach związanych z reprezentowaniem Lublina oraz planach na najbliższe miesiące rozmawialiśmy z samą Nikolą.
Jakie emocje towarzyszą ci na początku przygody z AZS UMCS Lublin?
Jest to dla mnie wielka ekscytacja, ponieważ będę startować pod nowymi barwami. Zielony kolor bardzo mi się podoba i nie mogę się już doczekać, kiedy będę mogła wystartować. Nowy klub to zawsze czysta karta, nowe znajomości i świeża energia, która niesamowicie napędza do działania. Czuję, że to idealny moment na taki krok.
Co skłoniło Cię do wyboru naszego klubu?
Lublin zawsze kojarzył się z potęgą jeśli chodzi o sport, więc zawsze z tyłu głowy był pomysł, aby być jego częścią. W momencie kiedy zmieniłam trenera, to postanowiłam też zmienić klub i moim pierwszym wyborem był właśnie Lublin. Widziałam, jak dynamicznie rozwija się tutejsza lekkoatletyka i po prostu chciałam stać się częścią tej drużyny.
W związku z nowymi barwami, czujesz większą presję czy motywację do działania?
Jest to dla mnie duża motywacja i ten powiew świeżości jest dodatkowym czynnikiem, który mnie motywuje. Chciałabym bardzo, żeby Lublin był ze mnie dumny i żebym mogła przynieść klubowi jak najwięcej sukcesów i dobrych wspomnień swoją osobą. Oczywiście, gdzieś tam w środku pojawia się naturalny dreszczyk emocji związany z oczekiwaniami, ale staram się przekuwać go w pozytywną energię na treningach. Chcę udowodnić, przede wszystkim sobie, że stać mnie na jeszcze lepsze wyniki w tych barwach.
Jakie są twoje główne cele na ten rok?
Na pewno w pierwszej kolejności medal Mistrzostw Polski, po zmianie trenera też ciężej mi określić jak potoczy się ten sezon. Zależy mi też na wyjeździe i awansie na Mistrzostwa Europy, co też jest w moim zasięgu. Każdy proces zmian wymaga jednak odrobiny czasu na dotarcie się i pełne zgranie. Skupiam się na ciężkiej pracy z dnia na dzień, krok po kroku. Na pewno z każdym kolejnym sezonem będę się rozkręcać jeśli chodzi o moje cele, a poprzeczkę zamierzam zawieszać sobie coraz wyżej.
Jak lubisz spędzać swój wolny czas po treningach i zawodach?
Bardzo lubię spacery, jazdę na rolkach, oczywiście zakupy. Podoba mi się odpoczynek w naturze, w parku, książki. Kiedy schodzę z bieżni, potrzebuję całkowitego resetu dla głowy i ciała, dlatego ucieczka od zgiełku i spędzenie kilku chwil z dobrą literaturą wśród zieleni działa na mnie bardzo dobrze.
Autor: Miłosz Iwaniec





