LALAK AZS UMCS Lublin zostaje w krajowej elicie! Rozmowy pomeczowe

LALAK AZS UMCS Lublin bezapelacyjnie obronił swoje miejsce w krajowej elicie! W meczach barażowych o utrzymanie w Ekstraklasie Kobiet w Tenisie Stołowym Lublinianki dwukrotnie ograły zespół English Perfect AZS UMW Olsztyn – najpierw na wyjeździe, a następnie 3-0 przed własną publicznością. Jak ten decydujący dwumecz wyglądał od kulis? Jakie emocje towarzyszyły drużynie w walce o najwyższą klasę rozgrywkową i co czeka zespół w nadchodzącym sezonie 2026/2027? Zapraszamy na rozmowy z trenerem Pawłem Janowskim oraz zawodniczkami: Julią Więckowską i Natalią Gajewską.

Rozmowa z trenerem – Pawłem Janowskim

Co w głównej mierze zadecydowało o sukcesie podczas baraży?

Myślę, że równy i silny zespół. Przed meczem byliśmy stawiani w roli faworyta i z tego się znakomicie wywiązaliśmy, a presja w takich spotkaniach bywa zgubna. Dziewczyny udźwignęły ten ciężar mentalnie, od początku do końca kontrolując przebieg wydarzeń na stole.

Gra na własnym terenie pomogła czy stwarzała dodatkową presję?

Gra u siebie znacznie pomogła, przyszło dużo kibiców, atmosfera doskonała. Wcześniejszy mecz z Olsztynem to był przeciwległy biegun, jeśli chodzi o ilość kibiców. Na pewno lepiej się gra przy swoich kibicach, którzy nas niosą.

Doświadczenie zawodniczek pomogło przy końcowym utrzymaniu?

Bardzo. Między innymi Natalia nas wspierała, wniosła bardzo dużo spokoju, taka liderka naszego zespołu. Jednak myślę, że cały zespół zagrał bardzo dobrze i nie mieliśmy słabych punktów w tym dwumeczu.

Czy jest trener zadowolony z tego, jak potoczyły się przygotowania przed tymi kluczowymi meczami?

Tak, pomimo że wiedzieliśmy o dużej różnicy pod kątem sportowym na naszą korzyść. Warto jednak zaznaczyć, że takie mecze wygrywa się bardzo ciężko, chwila nieuwagi czy dekoncentracji i mogą się wydarzyć różne scenariusze. Zagraliśmy zmotywowani i mamy nadal Ekstraklasę w Lublinie.

Czy jakaś zawodniczka zaskoczyła swoją formą?

Raczej nie. Byłem pewny swoich zawodniczek, między innymi Natalii Partyki czy Julii Więckowskiej. Julia świetnie pokazała się rok temu w barażach do Ekstraklasy, zachowując zimną krew do końca. Dobrze sobie poradziliśmy naszym krajowym składem, ponieważ dałem odpocząć Georginie.

Rozmowa z Julią Więckowską

Co czujesz wiedząc, że zostajecie w krajowej elicie?

Bardzo się cieszę, ja i cała drużyna. To był nasz główny cel w tym sezonie, ciężko na to pracowałyśmy każdego dnia, dlatego jesteśmy niesamowicie szczęśliwe, że cała ta praca przyniosła zamierzony efekt. Udowodniłyśmy, że nasze miejsce jest w krajowej elicie, a wygrana w tak pięknym stylu przed własną publicznością smakuje podwójnie.

Jak oceniasz swoją dyspozycję podczas baraży tutaj w Lublinie?

Trochę w trzecim secie uciekła mi koncentracja i wkradło się parę błędów, ale na szczęście szybko opanowałam sytuację i wróciłam do swojego rytmu. Uważam, że kibice nie mogli się nudzić, bo na stole było wiele naprawdę widowiskowych, zaciętych wymian, które publiczność nagradzała brawami. Finalnie jestem z siebie zadowolona, bo w kluczowych momentach zachowałam chłodną głowę

Drugi sezon w elicie zapowiada się nawet jako trudniejszy niż premierowy. Co o tym myślisz?

Wszystko przed nami, mam nadzieję, że uda nam się spełnić cel, jaki sobie założymy. Jeszcze tego celu nie znam, być może dojdą nowe wzmocnienia. Na pewno będziemy walczyć o jak najwyższe miejsca.

Rozmowa z Natalią Gajewską

Jakie emocje towarzyszyły Ci podczas rewanżu tutaj w Lublinie?

Miałyśmy komfort z soboty, gdzie pewnie triumfowałyśmy w Olsztynie. U siebie było łatwiej pod kątem stresu niż w pierwszym meczu na terenie rywala. Na własnym terenie grałyśmy pewnie, spokojnie i to pozwoliło nam wygrać.

Dwa spotkania i wynik 3-0. To jest dla Ciebie taka osobista satysfakcja?

Jasne, nie grałam jeszcze z tymi dziewczynami wcześniej, więc była to dla mnie pewna nowość. Jednak konsekwencja w taktyce i spokój przyniosły odpowiednie efekty. Z tego wszystkiego bardzo się cieszę, a wyniki 3-0 podkreśliły nasze dobre przygotowanie.

Miałaś okazję grać w drużynie z bardzo utytułowanymi zawodniczkami. Jakie to uczucie?

Na pewno stresowałam się troszkę ich obecnością, bo gra u boku tak utytułowanych i doświadczonych zawodniczek to ogromna odpowiedzialność. Jednak z biegiem czasu to się zmieniało – dziewczyny przyjęły mnie fantastycznie, stres minął, a w jego miejsce pojawiła się pewność siebie. Trzymamy się już teraz bardzo dobrze, atmosfera w drużynie jest świetna.

Autor: Miłosz Iwaniec/Filip Smyk