To był niezwykle udany sezon halowy dla Bartosza Kitlińskiego. Lekkoatleta AZS UMCS Lublin pobił rekord Europy U23, rywalizował z najlepszymi na Starym Kontynencie i zdobył brąz na mistrzostwach Polski. Zapraszamy do rozmowy z lubelskim zawodnikiem.
Kolejny świetny sezon w twoim wykonaniu. Jak oceniasz tegoroczne zmagania w hali?
Ten sezon halowy na pewno był najlepszy, bo pierwszy raz w ogóle w moim życiu pobiłem rekord Polski. Był to rekord kraju do lat 23 i przy okazji jeszcze wyszło, że jest to rekord Europy U23. Mógł lepiej wyglądać ten sezon, bo choroba trochę pozmieniała plany. Mimo wszystko udało się w porę pozbierać i jestem zadowolony z niego.
Kiedy twoja kariera nabrała takiego tempa? Tych rekordów nie miałeś w U18 czy U20 i nagle rekord Polski, a zarazem rekord Europy U23.
Wydaje mi się, że to jest po prostu kwestia takiej systematycznej pracy i takiego stopniowego zwiększania tych obciążeń oraz ilości treningów. Nie byłem od razu w młodym wieku rzucony na głęboką wodę i gdzieś tam przez to w tych kategoriach juniorskich nie było od razu rekordów. Byłem gdzieś tam na takim czołowym w Polsce poziomie, ale to na pewno nie był to taki poziom, żeby zrobić rekordy Polski. Teraz już jestem w tej kategorii U23, a jeszcze za rok będę, więc może i poprawię ten wynik, mam taką nadzieję. Widać już, że ten progres jest z roku na rok taki wyraźny.
Sezon zacząłeś mocnym akcentem, bo tym wspomnianym rekordem Europy U23. Później przyszedł jednak ten wirus. Co ci choroba zabrała?
Niestety zabrało mi to bardzo dużo, bo na równy tydzień wypadłem kompletnie z treningu. Nie byłem w stanie nawet kilometra przetruchtać. Tydzień w momencie, gdy sezon halowy trwa niecałe dwa miesiące, to jest naprawdę bardzo dużo. O ile szybkości się tak nie traci, to wydolność naprawdę uciekła raz-dwa. Czułem to na pierwszych treningach bezpośrednio po chorobie. Byłem w sumie nawet zdziwiony, że udało mi się wrócić do takiej, powiedzmy, optymalnej formy po wszystkim i na mistrzostwach Polski oraz Europy już to wyglądało okej. Wiem, że wyglądałoby to jeszcze lepiej, gdybym się nie rozchorował, ale i tak było to naprawdę takie satysfakcjonujące. No ale ten wirus niestety był takimi przykrym wydarzeniem. Mam nadzieję, że w sezonie letnim się to nie powtórzy i będę mógł cały sezon lepiej przepracować, przetrenować i pokazać, że jeszcze coś tam jest pod nogą.
Ta choroba sprawiła, że odpuściłeś ewentualny start na mistrzostwach świata, czy to już było wcześniej planowane?
Akurat start na mistrzostwach świata już wcześniej był w planach, żeby odpuścić, nawet jakbyśmy się zakwalifikowali. Po prostu patrzyliśmy na to pod kątem takich priorytetów, bo byłby to późny start w końcówce marca. I tak w sumie to był mój najdłuższy sezon halowy pod względem, kiedy się skończył, choć może nie było wielu tych startów przez chorobę. Stwierdziliśmy, że Halowe Mistrzostwa Świata w Chinach byłyby fajną wycieczką, ale właśnie ja nie chcę jechać też tak tylko na wycieczkę. Wiem, że ci seniorzy, szczególnie ze świata jeszcze są ode mnie mocniejsi. Mają więcej lat treningu i jeśli by się udało dostać do finału, to byłoby naprawdę bardzo fajnie, ale o medal byłoby naprawdę bardzo ciężko. Naszym priorytetem na ten rok są mistrzostwa Europy do lat 23, które są w połowie lipca i tam są takie naprawdę realne szanse medalowe. Dlatego właśnie zrezygnowaliśmy z tych mistrzostw świata, żeby po prostu przygotować się do tej imprezy.
Ty jesteś tego typu zawodnikiem, który nie chce jeździć tylko na wycieczki, ale walczyć o najwyższe cele. Trochę to podkreślałeś, gdy rok temu walczyłeś o Igrzyska Olimpijskie w Paryżu.
To prawda. Zabrakło mi tam odrobinę, ale powiem szczerze, że ja i tak byłem naprawdę zdziwiony, że byłem tak blisko tego Paryża. Przed sezonem bym się naprawdę tego nie spodziewał, więc wiadomo taki tytuł olimpijczyka już bym miał. Myślę, że to nie ucieknie i w Los Angeles już nawet nie tyle pojadę na tę wycieczkę, ile mam nadzieję, że powalczę o coś więcej.
Na tym poziomie seniorskim w Polsce już się zaaklimatyzowałeś, a na poziomie europejskim jak to wyglądało?
Powiem szczerze, że te Halowe Mistrzostwa Europy pokazały mi, że jestem w stanie nawiązać walkę z tymi topowymi zawodnikami z Europy, nawet właśnie w seniorach. Byłem w sumie pierwszym, który nie wszedł do ścisłego finału. W finale było sześć osób, więc koniec końców zająłem siódme miejsce. Jednocześnie najmłodsza osoba w finale była trzy lata starsza ode mnie, a reszta to tam w ogóle 5-6 lat różnicy. To są spore różnice, bo jednak 6 lat treningu to jest dużo. Mimo to byłem naprawdę blisko tego awansu i też pierwsza trójka z mojego półfinału, która awansowała do tego finału, później stanęła na podium. To jest naprawdę takie budujące, że jak wróciłem z tych mistrzostw Europy do Lublina i tak sobie siedziałem i z zaskoczeniem myślałem, że ja naprawdę jestem w stanie walczyć. Biorą mnie pod uwagę jako groźnego rywala i to jest niesamowite.
Jakie teraz plany na sezon letni?
Ja ogólnie wróciłem właśnie z dwutygodniowego zgrupowania ze Szklarskiej Poręby. Jestem tydzień w domu i wyjeżdżam na trzytygodniowe zgrupowanie do Font-Romeu. To jest we francuskich górach na wysokości 1800 metrów. Jak wrócę, to jeszcze chcemy wypożyczyć namiot hipoksyjny, bo zostanie mi gdzieś tam miesiąc do pierwszego startu. Jeszcze tutaj trochę w Lublinie potrenujemy, będąc jednocześnie na tym namiocie, a już 23 maja w Chorzowie będzie mój pierwszy bieg pierwsze 800 metrów podczas Memoriału Janusza Kusocińskiego.
A o jakich celach mówimy, jeżeli chodzi o ten rok?
Na pewno, tak jak wcześniej wspominałem, liczę na ten medal na mistrzostwach Europy U23, po cichu na złoty. Chciałbym na pewno dostać się na mistrzostwa świata seniorskie do Tokio, które są we wrześniu. Chciałbym zrobić minimum, już nie bawić się w rankingi, jak w tym sezonie, bo te rankingi nie zawsze są na korzyść młodszych zawodników. Chciałbym po prostu zrobić minimum, mieć spokojną głowę, pojechać do tego Tokio i też zebrać doświadczenie. Zobaczymy, co tam mi się uda zadziałać. Mam nadzieję, że półfinał na pewno, może finał, ale to naprawdę dużo zależy od takich czynników losowych. Na pewno będę się starał, ale nic tu nie obiecuję. Chciałbym zobaczyć też, jak wygląda taka seniorska impreza, jak mistrzostwa świata już na otwartym stadionie, jaka jest atmosfera i w ogóle, żeby to po prostu wykorzystać w przyszłości. Jest jeszcze w tym roku Uniwersjada, ale termin mi się trochę pokrywa właśnie z tymi mistrzami Europy 23. Nie wiem, w które dni dokładnie będzie 800 metrów, więc to jeszcze też jest takie do zobaczenia. Jeśli nie będzie to jakieś takie bardzo kolidujące, to na pewno Uniwersjada też wchodzi w grę.
Fot. Paweł Skraba
Autor: Rafał Małys